Na przyzwoitą emeryturę trzeba zaoszczędzić samemu

aktualizacja: 02.07.2014, 18:00
Foto: Fotorzepa, Sławomir Mielnik SM Sławomir Mielnik

Nie ma co liczyć na państwowe świadczenia z ZUS. Mogą wynieść tylko 30 proc. ostatniej pensji.

Polski system emerytalny czekają bardzo ciężkie czasy. Jak twierdzi prof. Krystyna Iglicka-Okólska, demograf i rektor Uczelni Łazarskiego, ZUS jest bankrutem i nie da go się uratować. – Upadek nastąpi w 2022 r. Totalnym absurdem są kolejne próby ratowania polityki fiskalnej naszego państwa poprzez np. próby ozusowania umów śmieciowych. Umów, które tak naprawdę doprowadzają tylko do większej elastyczności naszego rynku pracy i pomagają młodym ludziom funkcjonować tutaj, a nie na emigracji – mówiła ekonomistka na antenie radiowej Trójki.
Do podobnego wniosku doszli eksperci z Fundacji Republikańskiej oraz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Z ich raportu wynika, że w perspektywie średnio- i długoterminowej nie jest możliwe wypłacanie obecnie gwarantowanych świadczeń emerytalnych bez reform systemu bądź bez podniesienia podatków. Według nich Fundusz Ubezpieczeń Społecznych (fundusz, z którego ZUS wypłaca emerytury) zbankrutuje w ciągu pięciu–ośmiu lat.

Groźna demografia

Główną przyczyną takiego stanu rzeczy jest demografia. Polaków rodzi się coraz mniej, ale żyją coraz dłużej. Przez ostatnie 25 lat liczba dzieci w Polsce zmniejszyła się o 40 proc., a grupa osób starszych (65 lat i więcej) wzrosła o ponad 50 proc. Od kilkunastu lat rośnie mediana wieku Polaków (średnia wieku dzieląca całą populację równo na dwie połowy). Jeszcze w 1990 r. wynosiła 32,4 roku, natomiast w 2012 już 38,7 – wynika z danych Eurostatu. Europejski urząd statystyczny prognozuje, że w 2060 mediana wieku Polaków wyniesie aż 51,2 roku.
Rosnącą szybko rzeszę emerytów musi utrzymywać kurczące się pokolenie pracujące. – Systemy oparte wyłącznie na repartycji, takie jak nasz ZUS (tzn. takie, w których emerytury wypłaca się ze składek młodszego pokolenia), stają się w obliczu zmian demograficznych coraz bardziej ryzykowne  – mówi prof. Filip Chybalski z Politechniki Łódzkiej. Wpływy ze składek będą coraz niższe, a emerytów będzie coraz więcej – alarmuje.
Po ostatnich zmianach radykalnie ograniczających OFE znów emerytury finansowane będą w przyszłości głównie metodą repartycji. ZUS nie będzie więc w stanie utrzymać świadczeń na zapowiadanym poziomie. Konsekwencją będą coraz niższe emerytury.
– Według szacunkowych wyliczeń KNF w 2046 roku stopa zastąpienia (relacja emerytury do ostatniej pensji – red.) wyniesie zaledwie 47,5 proc., a pesymistyczne prognozy wskazują, że będzie to jedynie 30 proc. – mówi Krzysztof Kujawski, ekspert Związku Firm Doradztwa Finansowego.
Oznacza to, że przechodząc na emeryturę, będziemy otrzymywać niecałą połowę dotychczasowego wynagrodzenia. Do ludzi powoli dociera informacja, że na takie emerytury z ZUS, jakie mają dzisiaj nasi rodzice i dziadkowie, nie ma co liczyć.
– Za 30 lat stopy zastąpienia wyniosą 30–40 proc. ostatniej pensji, a nie 60–70 proc., jak wielu z nas sobie wyobrażało – przestrzega Filip Chybalski.
Co zatem robić? Odpowiedź jest oczywista: oszczędzać. – Jakkolwiek banalnie by to brzmiało, trzeba gromadzić oszczędności na starość we własnym zakresie – radzi prof. Chybalski. – W przeciwnym razie wraz z przejściem na emeryturę doświadczy się czegoś, co można nazwać „szokiem konsumpcyjnym", a nagły i znaczący spadek konsumpcji boli – przestrzega ekonomista.
Zdaniem Waldemara Wołosa, dyrektora ds. rozwoju nowych produktów Union Investment TFI, dla dwudziestokilkuletniego człowieka emerytura jest pojęciem abstrakcyjnym. – Jednak wraz z wiekiem beztroska przechodzi w obawę, czy w obliczu coraz niższych świadczeń wypłacanych przez państwo uda się zabezpieczyć finansowo na późniejsze lata życia – mówi ekspert. – Warto pamiętać, że im wcześniej zaczniemy odkładać i im bardziej będziemy systematyczni, tym mniejsze kwoty wystarczą, by odłożyć zaplanowaną kwotę – uważa Wołos. – Z pomocą przyjdzie efekt procentu składanego, który polega na tym, że na zysk pracuje nie tylko wpłacony przez nas kapitał, ale także odsetki wypracowane w toku inwestycji.

Czas na zmiany

Indywidualne oszczędzanie na emeryturę umożliwia między innymi trzeci filar systemu emerytalnego. Ale, jak pokazują statystyki, odkładanie w ten sposób wciąż nie jest popularne. – Doświadczenia międzynarodowe pokazują, że po to, by trzeci filar rozwinął skrzydła, musi być ulga w podatku dochodowym. W innych przypadkach to się po prostu nie udało – mówi Dobiesław Tymoczko, zastępca dyrektora Departamentu Systemu Finansowego NBP. Jego zdaniem istniejący obecnie system trzeba by jednak ujednolicić i uprościć. – Takim jedynym produktem trzeciofilarowym powinny być realizowane przez pracodawców pracownicze programy emerytalne – dodaje ekspert z NBP.

Opinie:

Stanisław ?Kluza, ?były minister finansów i były ?przewodniczący KNF,  obecnie ?w gospodarczym gabinecie cieni BCC
Współczynnik dzietności od 17 lat utrzymuje się w Polsce na poziomie 1,2–1,4 (tyle średnio dzieci przypada na przeciętną Polkę – red.). W konsekwencji już całe pokolenie jest o jedną trzecią mniej liczne od pokolenia swoich rodziców. Patrząc na niezrozumiałą pasywność rządu w kwestii polityki demograficznej, nie należy spodziewać się poprawy przez kolejne kilka, a może i kilkanaście lat. Przez ostatnie lata podejmowane są jedynie cząstkowe działania, które nie zawsze przynoszą efekty. Dominuje brak spojrzenia całościowego. W pierwszej połowie XXI w. bilans demograficzny będzie główną barierą rozwoju polskiej gospodarki. Badania OECD plasują Polskę w grupie trzech państw najbardziej zagrożonych niepodnoszeniem konkurencyjności właśnie ze względu na zaburzenia w zastępowalności pokoleń. Scenariusz zakłada m.in. dalece wyższe koszty utrzymywania systemów emerytalnych i zdrowotnych na rzecz starszych pokoleń oraz mniej pieniędzy do dyspozycji na potrzeby własne młodszych. To oznacza mniej zasobów, które można przeznaczyć na edukację, innowacje i inwestycje. W konsekwencji pojawia się ryzyko jeszcze bardziej niebezpiecznego tzw. wtórnego regresu demograficznego, kiedy mało liczne aktywne zawodowo pokolenia nie będą w stanie ekonomicznie utrzymać i wychować przynajmniej nie mniej licznej kolejnej generacji.

Tomasz ?Geodecki, Uniwersytet Ekonomiczny ?w Krakowie

Dzisiejsi pracujący opłacają składki ze świadomością, że idą one na bieżące utrzymanie emerytów. Muszą zdawać sobie także sprawę z tego, że coraz mniej liczne roczniki ich potomków nie zapewnią im pogodnej jesieni życia. Konieczne jest oszczędzanie na starość samemu. Ale i tu zaczaił się wróg: demografia.
W roku 2013 znów weszliśmy w fazę zmniejszającej się populacji. Żeby fundusze emerytalne mogły zapewnić nam godną emeryturę, ktoś musi chcieć kupić nasze aktywa – mały popyt to niska cena. W jaki sposób zabezpieczyć więc swoją finansową przyszłość? Może nieruchomości? Niestety, poza największymi miastami (jeszcze!) mieszkania czekają długo na najemców, a czynsz nie pokrywa kosztów. Wkrótce zmniejszająca się liczba ludzi może pogorszyć tę sytuację. Lokata? Jeżeli realne stopy procentowe będą trwale ujemne, cóż zostanie z naszego kapitału? Wchodzimy w świat kurczących się gospodarek. Prywatne strategie radzenia sobie z oszczędzaniem zaczynają zawodzić. Nasz własny spryt nie wystarcza. Od innych zależymy więc w większym stopniu, niż nam się wydawało. Może zatem najlepszą inwestycją w naszą przyszłość będzie podzielenie się dochodem z rodakami, którzy chcą mieć dzieci, ?ale ich nie stać? To jednak wymaga głębszych zmian systemowych.

Jeszcze tylko miesiąc na decyzję

Do końca lipca każdy, kto jest zapisany do otwartego funduszu emerytalnego, może zdecydować, gdzie będzie płynąć część jego składki emerytalnej.
Zamknięcie „okna wyboru" nastąpi już za niecały miesiąc. Do tej pory tylko 385 126 osób postanowiło część swoich pieniędzy odkładanych na emeryturę powierzać nadal funduszom emerytalnym, a nie wyłącznie ZUS. Jeśli zapisy nie przyspieszą, w OFE pozostanie mniej niż 700 tys. osób, a więc ok. 4 proc. obecnych członków. Do ZUS napływa codziennie ok. 15 tys. dokumentów. Spośród tych, którzy już zdecydowali się na pozostanie w OFE, ponad 58 proc. wysłało oświadczenie pocztą, a ok. 36 proc. zrobiło to osobiście w oddziale ZUS. Tylko niecałe 6 proc. osób wypełniło deklarację za pośrednictwem internetu.
Zdaniem Jeremiego Mordasewicza z Konfederacji Lewiatan małe zainteresowanie OFE było do przewidzenia. Jeśli bowiem ktoś nie podejmie żadnej decyzji, to automatycznie całość jego składki będzie przekazywana do ZUS. Wybór dla wielu ubezpieczonych jest trudny, gdyż nie mają dostatecznej wiedzy na temat systemu emerytalnego. W takiej sytuacji, jak wykazały badania, wiele osób nie podejmuje żadnej decyzji. Całość ich składki emerytalnej przekazywana będzie więc do ZUS.
Kto chce pozostać w funduszu, musi złożyć wypełnioną deklarację w ZUS. Można to zrobić osobiście w każdej placówce Zakładu. Oświadczenie można przesłać także listem poleconym do każdej jego jednostki terenowej. Ponadto złożyć ją można również w formie elektronicznej na Platformie Usług Elektronicznych ZUS.
Deklarację wypełniają tylko te osoby, które zdecydują się na wybór OFE. Do funduszu trafiać będzie 2,92 proc. ich emerytalnej składki. Jeśli ktoś zdecyduje się wyłącznie na ZUS, nie wypełnia żadnych deklaracji i do Zakładu będzie trafiać 19,52 proc. jego wynagrodzenia brutto, czyli całość składki emerytalnej.
Bez względu na to, jakiego wyboru dokonamy, trzeba pamiętać, że wysokość naszej emerytury będzie zależała przede wszystkim od tego, jak długo będziemy pracować i odprowadzać składki emerytalne. Tegoroczny wybór nie będzie ostateczny. Jeśli zmienimy zdanie, składkę będziemy mogli przenieść jeszcze w 2016 r., a następnie co cztery lata.
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE