Kto naprawdę obalił komunizm

aktualizacja: 24.05.2014, 10:00
Wybór Jana Pawła II na papieża dał Polakom nadzieję na zmiany. Na zdję...
Wybór Jana Pawła II na papieża dał Polakom nadzieję na zmiany. Na zdjęciu wierni podczas mszy w Szczecinie 11 czerwca 1987 r. w trakcie papieskiej pielgrzymki do kraju
Foto: AFP

Dla zdecydowanej większości Polaków końcem PRL nie były wybory z czerwca 1989 roku, ale początek obrad Okrągłego Stołu.

„Solidarność" i Kościół katolicki – to dwie główne siły, które zdaniem Polaków miały największy wpływ na upadek komunizmu. Z kolei Jan Paweł II i Lech Wałęsa to główni bohaterowie przemian, jakie nastąpiły w Polsce po 1989 r. Symbolicznym wyznacznikiem końca PRL był zaś początek obrad Okrągłego Stołu, a nie wybory z 4 czerwca 1989 r. To wnioski płynące z raportu CBOS „25 lat wolności – bilans zmian", który opublikowano tuż przed zbliżającą się rocznicą pierwszych częściowo wolnych wyborów w Polsce.

Dzięki nim zmieniła ?się Polska

Przekonanie o doniosłej roli „Solidarności" i Jana Pawła II w upadku systemu komunistycznego w krajach dawnego bloku wschodniego jest bardzo silne od wielu lat. I właściwie niezmienne. Ale im więcej czasu upływa od wydarzeń roku 1989, tym silniejsze jest to przekonanie. Pięć lat temu, gdy obchodziliśmy 20. rocznicę narodzin nowej Polski, 44 proc. badanych mówiło, że największą rolę w obaleniu komunizmu odegrała „S". Na Jana Pawła II wskazywało 38 proc. respondentów. Dziś na „S" wskazuje już połowa Polaków, a na papieża 40 proc. badanych.
Maleje za to grupa osób, które są przekonane o tym, że komunizm upadł w wyniku niewydolności gospodarczej systemu. W 2009 r. wskazywało na to 27 proc. badanych, a teraz 23 proc. Mniej doceniana jest także polityka Michaiła Gorbaczowa w ZSRR oraz Ronalda Reagana. Pięć lat temu jedna czwarta Polaków twierdziła, że komunizm upadł dzięki Gorbaczowowi, a 10 proc. doceniało rolę prezydenta USA. Teraz uważa tak już tylko odpowiednio: 20 i 8 proc. Polaków.
Kto odpowiada za kształt przemian ustrojowych po ?1989 r. w Polsce? Tu badani też nie mają wątpliwości. Aż 55 proc. z nich mówi, że „S", 52 proc. wskazuje na Jana Pawła II, 38 proc. na polityków z obozu Lecha Wałęsy, a 25 proc. na Kościół katolicki. Tylko 12 proc. respondentów uważa, że zmiany zawdzięczamy politykom zachodnim, a 11 proc. dostrzega pozytywną rolę Wojciecha Jaruzelskiego i kierownictwa PZPR.

Jaka była rola ?Jana Pawła II?

W świadomości społecznej „S", Jan Paweł II i Lech Wałęsa są ze sobą nierozerwalnie związani. Ale kto właściwie uruchomił lawinę zmian?
Wydaje się, że decyzja kardynałów z 16 października 1978 roku, gdy następcą Jana Pawła I został metropolita Krakowa kard. Karol Wojtyła. Wyniesienie Polaka na najwyższy urząd w Kościele dało jego rodakom bodziec do działania. Zdaniem papieskiego biografa George'a Weigla korzeni przemian w Europie należy szukać w pielgrzymce 1979 r., gdy na ówczesnym placu Zwycięstwa z ust Jana Pawła II padły słynne słowa: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi. Tej ziemi".
Podobne przekonanie wyrażał także abp Józef Życiński. Dziewięć lat temu metropolita lubelski mówił w wykładzie poświęconym Janowi Pawłowi II i „S" m.in., że wizerunki papieża na bramie Stoczni Gdańskiej czy długopisie, którym Lech Wałęsa podpisywał porozumienia z władzami, stały się „symbolami więzi z Janem Pawłem II w tamte dni, gdy kształtowało się nowe doświadczenie duchowe, społeczne, polityczne i związkowe". Życiński dodawał też, że choć sam papież w rozmowach z polskimi biskupami prosił, by nie akcentować jego roli w upadku komunizmu, nie zgłaszał zastrzeżeń, gdy w różnych publikacjach przypisywano mu istotną rolę w przemianach.
Ale Jan Paweł II, odpowiadając w 1995 r. na pytanie: kto obalił komunizm, odrzekł skromnie, że upadł dlatego, ponieważ wpisany był w niego błąd antropologiczny – błędna koncepcja człowieka.
Sprawy Polski zawsze Jana Pawła II zajmowały. Dzień po wprowadzeniu stanu wojennego papież aż sześć razy w rozważaniu na Anioł Pański wymienił „Solidarność". Kilka dni później podkreślał prawo Polski do samostanowienia.
Wydźwięk wolnościowy miała też jego pielgrzymka do Polski w 1979 r. Już w czasie powitania na lotnisku papież mówił, że chce być blisko tych, którzy cierpią.
A kiedy w 1987 r. w Gdańsku spotkał się z przedstawicielami świata pracy, mówił: „Codziennie się za was modlę tam, w Rzymie, i gdziekolwiek jestem, codziennie się modlę za moją Ojczyznę i modlę się za ludzi pracy, modlę się szczególnie za to szczególne, wielkie dziedzictwo polskiej »Solidarności«. Modlę się za ludzi, którzy są związani z tym dziedzictwem, w szczególny sposób za tych, którym wypadało czy wypada ponosić ofiary z tego powodu. I modlić się nie przestanę, bo wiem, że to jest wielka sprawa" .

Razem czy osobno?

W kolejnych latach – także po roku 1989 r. – Jan Paweł II wielokrotnie powracał do przeszłości. Występując w polskim Sejmie w czasie pielgrzymki w 1999 roku, podkreślał, że od słów modlitwy „Niech zstąpi Duch Twój" wszystko się w Polsce zaczęło.
Dziś, w przededniu 25. rocznicy wyborów z czerwca 1989 r., tu i ówdzie słychać jednak głosy, że rola Jana Pawła II i Kościoła w upadku systemu wcale nie była taka duża. Zdarzają się twierdzenia, że obchody powinny być rozdzielone na część kościelną i świecką.
– To błędne myślenie. Powinniśmy to świętować razem. ?I właśnie dlatego zarówno ?1 czerwca na Święcie Dziękczynienia, które ma być podziękowaniem za Jana Pawła II i jednocześnie za to, co stało się w Polsce po 1989 roku, jak i 4 czerwca w Warszawie będzie obecny kardynał Pietro Parolin, sekretarz stanu Stolicy Apostolskiej – mówi „Rz" kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. – Sam mi powiedział, że swoim przyjazdem chce zaakcentować rolę, jaką w obaleniu komunizmu miał papież oraz Kościół.
Kardynał podkreśla także, że nie wolno zapominać o innych przyczynach upadku systemu. Wśród nich wymienia m.in. wskazywane przez Polaków w badaniu CBOS niewydolność gospodarczą i działania polityków zachodnich.
– Rola Jana Pawła II była jednak znacząca – podkreśla. – I dobrze, że Polacy to zauważają. Problem w tym, że mówimy o tym jedynie w Polsce. O tym, co zaczęło się na polskiej ziemi, powinniśmy mówić głośno całemu światu, który najnowszą historię naszej części Europy pisze od listopada 1989 r., za symbol upadku komunizmu uznając zburzenie muru berlińskiego – dodaje metropolita.

Koniec PRL zaczął się w lutym 1989 roku

O tym, że burzenie muru w Berlinie zaczęło się w Polsce, dziś przekonana jest znacząca cześć Polaków. Aż 71 proc. jest zdania, że wydarzenia w naszym kraju w 1989 r. przyczyniły się do upadku systemu komunistycznego w krajach bloku wschodniego. Ale 44 proc. twierdzi, że wydarzenia w Polsce jedynie przyspieszyły zmiany w innych krajach, a ?31 proc. uważa, że bez przemian nad Wisłą nie byłoby żadnej zmiany u naszych sąsiadów.
Za symboliczny koniec PRL od wielu lat uważamy nie wybory z 4 czerwca 1989 roku, ale początek obrad Okrągłego Stołu, które zaczęły się w lutym tegoż roku. Chociaż i tu są ?delikatne wahania. Jeszcze w 2009 r. Okrągły Stół był końcem PRL dla 40 proc. Polaków – dziś tylko dla 34 proc. W porównaniu z badaniem sprzed pięciu lat delikatnie w górę poszły notowania wyborów – w 2009 r. 6 proc. badanych uznawało je za koniec pewnej epoki, a w 2014 r. procent więcej.
Symbolami końca PRL są dla Polaków także: ustąpienie generała Jaruzelskiego i wybór na prezydenta Lecha Wałęsy (2009 – 15 proc., 2014 – 16 proc.) oraz powołanie rządu Tadeusza Mazowieckiego (5 proc. w 2009 i 11 proc. obecnie).
Ten ostatni polityk jest przez Polaków uważany za głównego autora transformacji ustrojowej. Tuż za nim plasują się: Lech Wałęsa, Jacek Kuroń i kard. Józef Glemp. Według kilku respondentów pozytywną rolę w 1989 roku odegrali też: Wojciech Jaruzelski, Mieczysław Rakowski i Czesław Kiszczak.
Były prezydent Lech Wałęsa docenia rolę Jana Pawła II w obaleniu komunizmu. Dobrze postrzega także swoje działania i Komisji Krajowej „Solidarności" z początku lat 80., ale dostrzega również błędy.
– Wszystkie rewolucje popełniały jeden błąd i ja też go popełniłem. Oddaliśmy biurokracji i politykom zwycięstwo – stwierdził kilka dni temu w Polskim Radiu były prezydent.
Jak chce go naprawić? – Chciałbym zrobić sondę, czy członkowie Krajowej Komisji „Solidarności" z 13 grudnia 1981 r. jeszcze żyją – tłumaczy prezydent. – Jeżeli żyją, to chciałbym zebrać ich i gdyby było ponad 51 proc. żyjących, tobyśmy wznowili działalność. Nasze wielkie zwycięstwo nie jest dobrze wykorzystywane ?– stwierdził i dodał, że reaktywowana Komisja Krajowa zajęłaby się kontrolą polityków.

POLECAMY

KOMENTARZE