Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sport

Naukowa kuchnia dopingu

Andrzej Pokrywka w warszawskim laboratorium, jednej z 32 placówek majšcych akredytację Œwiatowej Agencji Antydopingowej (WADA)
Fotorzepa, Piotr Nowak PN Piotr Nowak
Dr Andrzej Pokrywka. Dyrektor Instytutu Sportu w Warszawie o farmakologicznym dopingu i metodach jego wykrywania.
Rz: Nie mamy w kraju głoœnych afer dopingowych. To dobry czy zły znak? Dr Andrzej Pokrywka: To może œwiadczyć o tym, że pozytywne wyniki nie dotyczš sportowców najwyższej klasy, dlatego nie interesujš się nimi media. Może też œwiadczyć o profesjonalizmie Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, która nie ujawnia nazwisk przyłapanych przed ostatecznym werdyktem. Sam ich nie znam – pracownicy laboratorium poznajš je tylko przy okazji analizy próbek odwoławczych, tzw. próbek B. Wówczas zawodnik przestaje być anonimowy, ma prawo uczestniczyć w kontroli. Ile badań przeprowadza się rocznie w polskim laboratorium?
Ponad 3 tysišce. Ile wyników jest pozytywnych? Kilkadziesišt. Jednak nie sš to jedynie przypadki dotyczšce polskich sportowców. Badamy także próbki z zagranicy – współpracujemy z litewskš agencjš antydopingowš, ostatnio otrzymywaliœmy także przesyłki z Rosji, bo koledzy z laboratorium w Moskwie byli zaangażowani w igrzyska olimpijskie. Kto decyduje o tym, dokšd trafiajš próbki? Całš logistykš – wyznaczeniem zawodników do kontroli, pobraniem, dostarczeniem próbki –zajmujš się podmioty inne niż laboratorium; w Polsce jest to Komisja do Zwalczania Dopingu w Sporcie. Pracę mogš zlecać nam także podobne agencje antydopingowe z innych krajów, organizatorzy zawodów i międzynarodowe federacje sportowe. Z reguły organizatorzy imprezy w danym kraju korzystajš z miejscowego laboratorium, ale częœć federacji œwiatowych ma podpisane umowy z okreœlonš placówkš. Tu także obowišzujš prawa rynku. Można zarobić? Można dołożyć do tego, co dostajemy z budżetu państwa. Jaki jest budżet laboratorium? Nieco ponad 4 miliony złotych rocznie. Wystarcza na wszystko? Jeœli chodzi tylko o pracę rutynowš, bez inwestycji, to od pewnego czasu nie możemy narzekać. Ile kosztuje jedno badanie? Pomiędzy 100 a 200 euro, zależnie od rodzaju analizy. Jesteœcie w stanie robić więcej badań niż obecnie? Staramy się o nowych klientów, jednak 16-osobowy zespół i aktualne wyposażenie wystarczajš właœnie na 3–4 tysišce badań; 3 tysišce to minimum wymagane przez Œwiatowš Agencję Antydopingowš (WADA). Jakie sš inne kryteria uzyskania międzynarodowej akredytacji? Choćby gwarancje rzšdowe. W naszym przypadku sš one wynikiem podpisania przez Polskę dwóch konwencji o zwalczaniu dopingu w sporcie – jednej pod egidš UNESCO, drugiej – Rady Europy. Raz na trzy lata rzšd musi podpisać list poparcia – innymi słowy, zagwarantować finansowanie laboratorium antydopingowego. To ważne, bo może się pojawić np. nagła potrzeba zakupu nowej – i drogiej – aparatury analitycznej. Akredytację można jednak utracić. Laboratoria sš sprawdzane i nadzorowane w sposób cišgły. Trzy razy do roku dostajemy od Œwiatowej Agencji Antydopingowej zestaw próbek testowych i trzeba odpowiedzieć, co w nich jest. Zdarzajš się także „podrzuty" za poœrednictwem organizatorów imprez, narodowych organizacji antydopingowych czy œwiatowych federacji. Dopiero w momencie wystawiania faktury okazuje się, że dana próbka była spreparowana przez Œwiatowš Agencję Antydopingowš. Problem z akredytacjš ma teraz laboratorium w Rio de Janeiro. Nie uzyska ono akredytacji do chwili rozpoczęcia piłkarskich mistrzostw œwiata, wobec czego próbki będš badane w Lozannie. Potwierdził to już na poczštku roku przewodniczšcy komisji medycznej FIFA Michel D'Hooghe. Ale nie wyobrażam sobie, by próbki z igrzysk olimpijskich w Rio miały być badane przez laboratorium inne niż brazylijskie. Laboratorium w Moskwie zdšżyło z poprawkami tuż przed igrzyskami w Soczi. Pod koniec zeszłego roku WADA wyznaczyła termin naprawienia uchybień i nie doszło do zawieszenia. Szczegółów nie znam, ale trzeba pamiętać, że te kryteria sš bardzo jasne i z roku na rok się zaostrzajš. W dodatku podczas igrzysk olimpijskich miejscowe laboratorium jest miejscem pracy dla ludzi z wielu laboratoriów antydopingowych na œwiecie. Do Soczi pojechał m.in. dr Paweł Kaliszewski z Instytutu Sportu. Co jest teraz na dopingowym topie? Steroidy anaboliczne androgenne, stymulanty (pochodne amfetaminy), hormony peptydowe, takie jak EPO, kanabinoidy –marihuana, haszysz i œrodki syntetyczne. Ostatnio jednak zwiększono dopuszczalny poziom dla metabolitów tetrahydrokanabinolu w moczu, toteż można się spodziewać mniejszej liczby pozytywnych przypadków w ostatniej z wymienionych grup. A co jest przyszłoœciš? Szukajšc odpowiedzi, staramy się monitorować rynek farmaceutyków. WADA ma stosowne umowy o współpracy z koncernami, w efekcie dostajemy informacje o nowych lekach już na etapie badań klinicznych i przedklinicznych. Nie uciekniemy od pytań o doping genetyczny, o którym wiele się mówi, ale kwestia praktycznego zastosowania go w sporcie pozostaje bardziej w sferze domysłów niż faktów. A gdyby? Byłby wykrywalny? W pewnych przypadkach umielibyœmy wykryć efekty – jeżeli zmodyfikowany mięsień uda będzie wytwarzać EPO, to prawdopodobnie ten produkt będzie się różnił od erytropoetyny wyprodukowanej przez nerki. Można też szukać wirusa, za pomocš którego wprowadzono do organizmu fragmenty DNA. Jednak podobne badanie wymagałoby biopsji, a dziœ taka metoda pobierania próbek wydaje się niemożliwa. Choć trzeba pamiętać, że jeszcze 20 lat temu rutynowe pobieranie próbek krwi na potrzeby kontroli dopingu też wydawało się mrzonkš. Czy paszport biologiczny rozwišże problemy? Do tej pory stosowaliœmy kryteria wyznaczone dla całej populacji, teraz mamy podejœcie indywidualne – w efekcie kolejnych badań u danego sportowca wylicza się jego własne œrednie wartoœci różnych parametrów i zapisuje w systemie komputerowym. Potem można szukać odchyleń wskazujšcych na korzystanie z dopingu. Do niedawna mieliœmy tylko paszport hematologiczny – dotyczšcy parametrów krwi. Od 1 stycznia 2014 roku WADA wprowadziła paszport steroidowy – tu w próbkach moczu monitoruje się wartoœci stężeń steroidów anaboliczno-androgennych, naturalnie produkowanych przez organizm. Znaczšce ich zmiany mogš œwiadczyć o zastosowaniu dopingu. Paszporty sš już powszechne? Czasem zależy to od œwiatowej federacji – ze względu na specyfikę danej dyscypliny nie każda widzi takš potrzebę. Jednak sporty zwišzane z wytrzymałoœciš, które majš za sobš historię EPO i dopingu krwiš, uczestniczš w programie. W tej chwili na œwiecie działa tylko kilka paneli ekspertów, które analizujš dane z paszportów. Reszta – w tym także koledzy z Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie – jedynie dostarcza dane, czyli pobiera próbki umożliwiajšce tworzenie takich profili. Jednak wraz z Ministerstwem Sportu i Turystyki pracujemy nad stworzeniem polskiego panelu ekspertów. Czyli polscy sportowcy majš już swoje paszporty? Elita polskich sportowców zapewne tak. To ci, których obejmuje program whereabouts, wymagajšcy od nich szczegółowego okreœlania miejsca pobytu na wypadek niezapowiedzianej kontroli poza zawodami. Whereabouts okazało się strzałem w dziesištkę? Doniesienia o dyskwalifikacjach za brak obecnoœci w okreœlonym miejscu i czasie pozwalajš przypuszczać, że coœ jest na rzeczy. To jeden z elementów systemu, choć z punktu widzenia zawodnika ucišżliwy – oprócz dostarczania informacji o miejscach pobytu sportowiec musi rezerwować całš godzinę pomiędzy 6 a 22 na wypadek odwiedzin kontrolera. Nie może wtedy nigdzie wyjœć. Kolejny element poprawiania systemu to dłuższy okres przechowywania próbek. Dowiemy się z nich czegoœ? Od przyszłego roku próbki mogš być przechowywane nie przez osiem, lecz przez dziesięć lat. Osiem lat po igrzyskach w Atenach czworo sportowców utraciło medale na podstawie powtórnej analizy próbek moczu. Próbki krwi z igrzysk w Pekinie przebadano ponownie już pięć miesięcy po ich zakończeniu, bo koledzy ze Szwajcarii opracowali nowš metodę wykrywania EPO trzeciej generacji. Pištce sportowców – w tym mistrzowi olimpijskiemu w biegu na 1500 m Rasheedowi Ramzi z Bahrajnu – udowodniono stosowanie preparatu CERA. Kto decyduje o ponownym badaniu? Właœciciel próbki, czyli instytucja, która jš pobrała. ?Z wnioskiem może też wystšpić laboratorium, np. jeœli już od poczštku miało wštpliwoœci co do danej próbki. Nie ma jednak reguły mówišcej, kiedy to się dzieje – mamy cišgły postęp w badaniach. Dlatego czasem pojawiajš się wpadki na starych lekach, które, wydawałoby się, już dawno wyszły z mody. To wynik doskonalszych metod wykrywania lub odkrycie nowych markerów, np. nieznanych wczeœniej metabolitów takich substancji. Mieliœmy ostatnio dużo przypadków zażycia dehydrochlorometylo- testosteronu, czyli popularnego w czasach NRD oral-turinabolu. Może to powrót do łask tego œrodka, a może dziœ trzeba go odstawiać dużo wczeœniej niż kiedyœ, by nie został wykryty podczas kontroli. Wierzy pan w tłumaczenie sportowców o nieœwiadomym wzięciu dopingu? Kiedy czytam, że sportowiec przerywa pobyt w wiosce olimpijskiej, aby u siebie w kraju przez tydzień przygotowywać się do kolejnego startu, a wkrótce potem ma pozytywny wynik testu na EPO, trudno mówić o przypadku. To raczej systematyczne, celowe działanie. Jednoczeœnie w 2011 i 2012 roku 30 procent stwierdzonych w Polsce wyników pozytywnych było efektem spożywania suplementów diety i odżywek, w których znalazły się zakazane substancje. Tu trudniej wyrokować, czy to celowe zażywanie skutecznych preparatów czy przypadkowy pozytywny wynik badań będšcy konsekwencjš nierzetelnoœci producenta. Cztery na siedem wpadek dopingowych w Soczi, w tym polskiego bobsleisty Daniela Zalewskiego, było najprawdopodobniej efektem stosowania zanieczyszczonych lub zafałszowanych odżywek bšdŸ suplementów diety. To problem współczesnego sportu – w dobrej wierze przyjmujemy preparaty, które mogš wspomagać w sposób inny niż opisany na opakowaniu. Dopóki wiara w takie preparaty będzie rosła, takie przypadki mogš się powtarzać. Czy skażone dopingiem sš tylko niektóre sporty? Media w ostatnich latach zajmowały się dopingiem głównie w kolarstwie szosowym, lekkoatletyce i biegach narciarskich. Tymczasem statystyki WADA z lat 2010–2011 wskazywały, że największy problem z niedozwolonym wspomaganiem miały w tym okresie podnoszenie ciężarów, golf (!), koszykówka, hokej na lodzie, wreszcie kolarstwo. Zdaję sobie sprawę, że głównym czynnikiem determinujšcym zainteresowanie mediów jest kaliber przyłapanych zawodników. Tu kolarstwo bije resztę na głowę, bo wpadajš kolejni mistrzowie Tour de France. Jednoczeœnie kolarstwo było kołem napędowym walki z dopingiem. Tam najwczeœniej udokumentowano przypadki œmiertelne. Pierwszym był być może Walijczyk Arthur Linton już w 1896 roku. W 1960 r. podczas olimpijskiego wyœcigu drużynowego na 100 km zmarł Duńczyk Knut Jensen. W 1967 r. podczas Tour de France – Anglik Tom Simpson... Ocenia się, że w latach 80. XX wieku około 20 zgonów zawodowych kolarzy było spowodowanych bezpoœrednio stosowaniem EPO. Afera podczas Tour de France 1998, która rozpoczęła się od znalezienia dużych iloœci niedozwolonych œrodków u członków grupy Festina, doprowadziła do zwołania pierwszej œwiatowej konferencji antydopingowej, podczas której zdecydowano o powołaniu WADA – wczeœniej œwiatowš walkš z dopingiem kierowała komisja medyczna MKOl. Dziœ kolarze sš wœród najsilniej kontrolowanych sportowców. Naiwnoœciš byłoby twierdzenie, że doping w tej dyscyplinie został całkowicie wyeliminowany, ale równie daleki jestem od stwierdzenia, że walka z dopingiem jest tu nieskuteczna. Można wygrać tę walkę? Od 2003 roku – gdy WADA przejęła nadzór – liczba badanych próbek wzrosła ze 150 do niemal 280 tysięcy rocznie, ale odsetek wyników pozytywnych utrzymuje się na podobnym poziomie – ok. 2 procent. Jednak badania dotyczš tylko elity sportu. Im niżej schodzimy w hierarchii, tym kontrola jest mniej surowa, a czasem wcale jej nie ma. To błšd? Łatwo tak powiedzieć, patrzšc z boku, jednak trzeba zdać sobie sprawę z kosztów takich badań i funkcjonowania całego systemu walki z dopingiem. Odpowiedziš jest edukacja. Rusza druga edycja akcji „Powiedz nie dopingowi", przedstawiciele Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie jeżdżš po szkołach, imprezach sportowych, zgrupowaniach. Także my jesteœmy coraz częœciej proszeni o prelekcje, aby uœwiadamiać młodych ludzi, że pytaniem właœciwszym od „co brać" jest „jak trenować". Bo o tym, że amatorzy biorš niedozwolone w sporcie substancje, wiemy z badań ich próbek. Niestety, nie sš to próbki pobrane podczas kontroli antydopingowej, ale w zakładach medycyny sšdowej podczas sekcji zwłok.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL