Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Teatr

Lear, czyli starość nie jest piękna

„Król Lear"
Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski
Reżyser Jacques Lassalle, sięgajšc po Szekspira, tworzy aktualnš opowieœć ?o rozpadzie rodziny - pisze Jan Bończa-Szabłowski.
Andrzej Seweryn po objęciu dyrekcji Teatru Polskiego konsekwentnie realizuje w nim swe aktorskie marzenia. Po Arnoldzie w „Szkole żon", Milczku w „Zemœcie" i Prosperze w „Burzy" przyszła kolej na Leara. Porwać się na „Króla Leara" to ogromne wyzwanie, zważywszy, jak często taka premiera okazywała się klęskš i jak wielu znakomitych aktorów i reżyserów połamało sobie zęby na tej tragedii. Szekspirowska opowieœć o starzejšcym się władcy, który pod koniec życia postanawia abdykować, rozdzielajšc królestwo między trzy córki, to szyderczy moralitet o doli ludzkiej. Oglšdajšc inscenizację Jacques'a Lassalle'a, miałem wrażenie, że korzysta z wielu uwag Jana Kotta. Już opis samego głównego bohatera granego przez Andrzeja Seweryna odpowiada słowom wybitnego szekspirologa: „Tradycyjny Król Lear ma długš siwš brodę. Wiatr teatralny w niš dmie i deszcz teatralny w niš siecze". Największš słaboœciš inscenizacji jest jej niebywała rozwlekłoœć. Atutem – obecnoœć Seweryna. To dzięki niemu nie jesteœmy œwiadkami jedynie powiastki o popędliwym władcy, który gorzko zapłacił za własnš nieroztropnoœć i przekonał się, że jego dwór jest straszny.
Seweryn wraz z Lassalle'em stworzyli poruszajšcš opowieœć o upadku rodziny. O zachwianych relacjach rodziców i dzieci. Gdy dziœ czyta się w Polsce o wysyłaniu starych rodziców do domów opieki, przetrzymywaniu ich w szpitalach, zwłaszcza na czas œwišt, by nie psuli nastroju znajomym i goœciom, ta interpretacja wydaje się szczególnie bliska. Dawno nie widziałem Andrzeja Seweryna tak mocno zaangażowanego w granš postać. Miałem wrażenie, że jestem œwiadkiem niezwykłej transformacji Makbeta w Hioba. Na poczštku Lear Seweryna przypomina dumnego władcę, który uwierzył, że pozbywajšc się korony, nie może przestać być królem, tak jak słońce nie może przestać œwiecić. Lassalle, opowiadajšc o desakralizacji majestatu, nawišzał do chrzeœcijańskiej  interpretacji Szekspira, w której zarówno Lear, jak i Gloster (ciekawa rola Jerzego Schejbala) przez cierpienie dochodzš do prawdy, bo cierpienie ich moralnie oczyszcza. Obserwujemy, jak szanowani i czczeni dostojnicy, pozbawieni zaszczytów i honorów, zamieniajš się w grupę żebraków błšdzšcych po bezdrożach wœród wichury i deszczu (ciekawa animacja filmowa Mikołaja Molendy). Każdy jest już tylko cieniem samego siebie. A może... tylko człowiekiem. Marta Kurzak i Anna Cieœlak (Goneryla i Regana) sš jak dzikie bestie walczšce o majštek ojca i pożerajšce się nawzajem. A zwišzek Regany z księciem Kornwalii (Marcin Kwaœny) jest typowym toksycznym zwišzkiem. Ten spektakl z interesujšcš rolš błazna (Jarosław Gajewski) i Kordelii (Lidia Sadowa) to kolejny sukces Doroty Kołodyńskiej, która stworzyła funkcjonalnš i ascetycznš scenografię sugerujšcš ponadczasowoœć opowieœci.  Szkoda tylko, że tak długiej i miejscami bardzo monotonnej. Jan Bończa-Szabłowski
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL