Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Służby mundurowe

Prezydencie, stwórzmy ochotniczą armię obywateli

Ćwiczenia
Obrona Narodowa
Organizacje paramilitarne apelują do Bronisława Komorowskiego o odbudowanie Armii Krajowej, czyli „obywatelskiego komponentu sił zbrojnych".
Akcja zbierania podpisów pod apelem rozpocznie się 3 maja. Organizatorzy nie ukrywają, że hasło „Odbudujmy Armię Krajową!" zaczerpnęli z „Rz" (taki był tytuł naszego wywiadu z prof. Józefem Marczakiem z Akademii Obrony Narodowej). Podpisać się pod petycją będzie można w formie elektronicznej na stronie internetowej odbudujmyak.pl. – Nie ustaliliśmy terminu zakończenia zbiórki podpisów – mówi „Rz" Stanisław Drosio, szef projektu, wiceprezes stowarzyszenia Obrona Narodowa. W akcji uczestniczą też członkowie Związku Strzeleckiego Strzelec, organizacji harcerskich, Towarzystwa Sportowego Sokół czy Stowarzyszenia Fideles et Instructi Armis.
Organizatorzy akcji uważają, że w Polsce powinna powstać ochotnicza armia obywatelska. – Mówimy o obywatelskim komponencie Wojska Polskiego – precyzuje Stanisław Drosio. Jego misją byłoby „zapewnienie skutecznego odstraszania, obrony". Ponadto ochotnicy pomagaliby przy likwidowaniu skutków klęsk żywiołowych, w czasie wojny zaś wspieraliby armię zawodową. Autorzy kampanii uważają, że wzorem dla nowej AK może być istniejący od niemal 20 lat Krajowy System Ratowniczo-Gaśniczy. Skupia on różne organizacje, w tym ochotnicze straże pożarne, ale także szpitale, jednostki ratowniczo-gaśnicze, WOPR i GOPR. Działa od szczebla powiatowego do krajowego. – W podobny sposób mógłby działać Krajowy System Armii Krajowej. Naszym zdaniem jego powołanie można wprowadzić przy minimalnych zmianach legislacyjnych. Taki sposób budowy obrony sprawdził się chociażby w Szwecji – argumentuje Stanisław Drosio. Hemvarnet, czyli szwedzka Gwardia Krajowa, skupia ok. 600 tys. obywateli. Zdaniem ekspertów Polska ma ogromny potencjał, aby zbudować siły ochotnicze. Prof. Józef Marczak z AON szacuje, że w organizacjach paramilitarnych działa 600–800 tys. osób. Premier Donald Tusk deklarował niedawno, że nie wyklucza jakiejś formy wykorzystania ochotników. – Mamy Narodowe Siły Rezerwowe i oczywiście warto także porozmawiać o większym wykorzystaniu gotowości tych, którzy ochotniczo chcieliby wspierać polską armię – mówił. Nad stosowną koncepcją pracuje MON, ale komentarza jego szefa Tomasza Siemoniaka nie udało nam się wczoraj uzyskać.

Opinia:

Gen. Stanisław Koziej, szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Masowe wojska obrony terytorialnej to przy współczesnej technice militarnej koncepcja przestarzała, mało skuteczna operacyjnie i związana z ryzykiem ogromnych strat. Jednak zapewnienie niedostępności polskiego terytorium dla potencjalnego agresora jest niezbędne. W BBN trwają prace nad takim systemem. Zakłada on współdziałanie pięciu elementów. W centrum znajdują się wojska specjalne – ukierunkowane na zadania związane z obroną kraju i w sposób profesjonalny koordynujące powszechny ruch oporu, w tym działania nieregularne, dywersyjne (Kedyw). Kolejnym elementem są fundamentalnie zreformowane Narodowe Siły Rezerwowe, głównie o charakterze lokalnym. Bezpieczeństwo i funkcjonowanie struktur państwa zapewniać mają formacje niewojskowe (policja, służby specjalne ?czy straże), natomiast zadania związane z ochroną ludności pełnić powinny formacje ochronne i ratownicze, a na czas wojny – obrona cywilna. Niezbędnym elementem systemu jest też wykorzystanie zaangażowania i patriotyzmu obywateli – wspólnot lokalnych, organizacji ?i ruchów proobronnych. —not. koz
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL