Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Kultura kompromisu

Rzeczpospolita, Darek Golik DG Darek Golik
Właœciwie rozumiana modernizacja oznacza odrzucenie radykalnej polaryzacji społecznej. ?Nie odrzuca konfliktu politycznego, ale nakłada ?na niego cywilizacyjne ramy – pisze prezes zarzšdu Banku Zachodniego WBK.
Modernizacja nie może, a nawet nie powinna, oznaczać odrzucenia tradycji i kultury, narodowej tożsamoœci i dorobku minionych pokoleń. W warunkach polskich wymaga strategicznego zaangażowania państwa, ułożenia w sprawny mechanizm takich elementów, jak: prawo, instytucje rzšdowe i pozarzšdowe, administracja publiczna, społeczeństwo obywatelskie, samorzšdy i przedstawiciele przedsiębiorców. Nie powinna być ona przez nas traktowana jako przedsięwzięcie, wielki czyn, po którym osišgamy „zmodernizowanie". Powinna być zjawiskiem permanentnym – cišgłym staraniem o najwyższe standardy, cišgłym wykorzystywaniem szans do maksimum. Często, odnoszšc się do naszej zwycięskiej historii, wskazujemy na okres złotego wieku I Rzeczypospolitej jako czas siły i potęgi polskiego państwa. Okres ten bywa rozumiany jako afirmacja złotej wolnoœci, szeroko definiowanego (jak na ówczesne czasy) pojęcia obywatela i liberalnych instytucji politycznych oraz filaru państwa w postaci nowoczesnej – jak na tamte czasy – konstytucji. Nie zapominajšc o jednej z pierwszych na œwiecie i w Europie publicznych instytucji zajmujšcych się oœwiatš, czyli Komisji Edukacji Narodowej. Te same zasady bywajš „obwiniane" za upadek I RP. Taki obraz wyłania się z powodu postrzegania naszej historii z czysto politycznego punktu widzenia. Tymczasem równie ważnym wyznacznikiem potęgi państwa była – tak jak i dziœ – gospodarka. Okres potęgi I RP kojarzy się z pojęciem „spichlerza Europy", a więc gospodarki opartej na prostych zasobach, niewymagajšcych żadnych zaawansowanych procesów. Czy z takiego zorganizowania gospodarki nie wynika w konsekwencji także słaboœć i dysfunkcjonalnoœć państwa? Daleki jestem od wskazywania, że Polska upadła dlatego, że handlowała zbożem, a nie armatami, i budowała dwory, a nie manufaktury. A jednak zauważalna jest pewna analogia do sytuacji III RP. Również dzisiaj jakoœć rozwišzań systemowych, jakoœć warunków dla rozwoju biznesu oraz wejœcie na wyższy poziom współpracy pomiędzy różnymi instytucjami gospodarczymi i przedsiębiorstwami zadecyduje o tym, czy nie wpadniemy w pułapkę œredniego rozwoju.

Bilans zysków i strat

Przez ostatnie ćwierć wieku nie zadbaliœmy wystarczajšco o budowę nowoczesnego przemysłu. A przecież dorobek twórców II RP mógłby być dla nas inspiracjš w tym zakresie. Łatwo też przyjmujemy pewne aksjomaty z zachodniej Europy, które same w sobie sš być może słuszne i korzystne, ale tylko w okreœlonych kontekstach. I tak np. popieramy wolny przepływ kapitału przy założeniu, że nie ma on narodowoœci. Tymczasem właœciciele tego „nienarodowego" kapitału płacš podatki w konkretnych krajach, płacš okreœlone pensje inżynierom i wynalazcom w swoich lokalnych działach badań i rozwoju, bogacš się jako obywatele konkretnych państw, a nie zawsze partycypujš w kosztach i ciężarach nakładanych na obywateli państwa, w którym prowadzš swojš głównš działalnoœć biznesowš. Albo dopuszczamy do pełnej niezależnoœci niektórych instytucji państwowych, których decyzje potrafiš stać w sprzecznoœci ze strategiš rzšdu, co w dojrzałych gospodarkach raczej się nie zdarza. W Polsce chwalimy trwanie przy swoim do samego końca. To nie sprzyja budowie kapitału społecznego Te rozważania nasuwajš ważne dla naszego rozwoju i równowagi społeczno-gospodarczej pytania o faktyczny bilans zysków i strat dla Polski. Przykładowo: czy przyglšdamy się w dostatecznym stopniu charakterowi inwestycji zagranicznych czy tylko liczymy ich bieżšcš wartoœć? Czy na pewno inwestycja w Polsce nawet bardzo nowoczeœnie kojarzšcej się firmy to dla nas zawsze modernizacyjny skok naprzód? A może w grę wchodzi tylko sortowanie paczek? Jakš wartoœć dodanš ma z takich inwestycji polska gospodarka? Czy konkurowanie głównie kosztami pracy nie zwalnia z dbania o innowacyjnoœć? Czy potrafimy szukać sprzężeń zwrotnych, jak dobra podwójnego użytku (w przemyœle obronnym i cywilnym), jak usprawnianie niedziałajšcego de facto partnerstwa publiczno-prywatnego albo spójnoœć policy mix – polityki monetarnej, regulacyjnej i fiskalnej? Warto szukać odpowiedzi na takie pytania. Modernizacja to bowiem również umiejętnoœć właœciwego definiowania i prognozowania zagadnień oraz zdolnoœć do wdrażania optymalnych strategii rozwojowych odnoszšcych się do konkretnych przypadków mogšcych generować korzyœci dla ogółu, np. poszukiwanie i eksploatacja złóż łupkowych w Polsce.

Aktywne państwo

Dwa główne trendy modernizacyjne, które powinny dominować w najbliższych latach, sš pozornie sprzeczne: pierwszym jest deregulacja, drugim wzmacnianie roli państwa w organizacji polskiej gospodarki. Sprzecznoœć ta jest jednak pozorna, bo deregulacja dotyczyć powinna tych sfer, gdzie lepiej sprawdzajš się klasyczne zasady wolnego rynku i gdzie rozwój polskiego biznesu będzie wzmacniał akumulację polskiego kapitału. Natomiast państwo powinno być szczególnie aktywne w trzech strategicznych wymiarach. Po pierwsze, warto kontynuować działania deregulacyjne rozpoczęte w zakresie różnych usług. Tego typu zmiany działajš zawsze z opóŸnieniem. Rynek pracy i rynek usług wymaga ułatwień prowadzenia działalnoœci gospodarczej przez ludzi młodych. Rola państwa jest tu bardzo ważna, przede wszystkim w dziedzinie legislacyjnej. Drugim obszarem działania dla państwa jest koordynacja interesów firm z interesem kraju. W kontekœcie bezpoœrednich inwestycji zagranicznych chodzi o stymulowanie takich inwestycji, które zostawiš znacznš częœć procesu produkcji i sprzedaży jako wartoœć dodanš w kraju i które poprzez proces dyfuzji podniosš jakoœć biznesu polskiego. W obrębie firm krajowych kluczowe jest wspieranie działalnoœci przedsiębiorstw zdolnych do zagranicznej ekspansji oraz wspieranie rozwoju rodzimego przemysłu. Trzeci obszar to wyzwania dotyczšce modernizacji infrastruktury. Nie ma nowoczesnego państwa bez sieci dobrych dróg, bez sprawnej infrastruktury energetycznej, bez gęstej sieci œwiatłowodowej. Z tych trzech sfer ta jest tš, w której państwo ma bodaj największš odpowiedzialnoœć (w pierwszej daje inicjatywę obywatelom, w drugiej wchodzi w strategiczne partnerstwo z przedsiębiorstwami).

Dbanie o własne interesy

Polska powinna mieć swojš własnš drogę rozwoju. Drogę odpowiadajšcš jej długofalowym interesom i wyrastajšcš z jej tradycji, warunków i kultury. Nie oznacza to wycofywania się z istniejšcych zobowišzań międzynarodowych. Wręcz przeciwnie, dbanie o własny interes jest zgodne z tzw. głównym nurtem europejskim i œwiatowym. Epoka integracji nie zmieniła jednej prawdy: każde państwo dba o swoje interesy i interesy swoich obywateli, nawet jeœli wchodzi w sojusze z innymi państwami. Rola państwa nie powinna się zmieniać zgodnie z cyklami politycznymi. Tak jak wybory nie zmieniajš strategicznych celów obronnych, tak nie powinny zmieniać strategicznych celów gospodarczych. Umiejętnoœć dojœcia do wspólnego mianownika to na tym polu warunek sine qua non nowoczesnego i dojrzałego państwa. Droga do lepszego państwa zawsze jest ciernista, ale zawsze też niewspółmiernie lepsza od drogi, którš przebyć trzeba w celu odzyskania państwa. Polacy powinni się wyzwolić nie tylko z postrzegania państwa przez pryzmat okupacji i zaborów. Powinni również zmodyfikować myœlenie o państwie rodem z I Rzeczypospolitej. Na skutek traktowania państwa jak niepotrzebnej przeszkody nie rozwinęła się organizacja państwowa zdolna do ochrony swoich obywateli w godzinie próby. Nie mogła więc rozwinšć się nowoczesna gospodarka oparta na zdrowych fundamentach. Zatem przy całej sympatii do wspaniałego dziedzictwa I RP trzeba powiedzieć, że w dziedzinie gospodarczej musimy wypracować rozwišzania na miarę XXI wieku. A wcišż mamy ogromny potencjał w dziedzinie nowoczesnych gałęzi przemysłu. Przykładem polska „dolina lotnicza", Gdańska Stocznia Remontowa czy choćby grafen i inne znakomite wynalazki polskich uczelni, którym trudno jednak znaleŸć miejsce w œwiecie komercyjnym.

Instrument ?rozwoju gospodarczego

Znajomoœć polskiej historii podpowiada, że nasza wielka słaboœć, majšca negatywny wpływ na procesy modernizacyjne, to nadmierny indywidualizm połšczony z brakiem organizacji społecznej. Czyli deficyt dbałoœci o dobro wspólne. Deficyt solidarnoœci. Właœciwie rozumiana modernizacja zakłada istnienie kultury dialogu, zakłada również uznanie dla interesu wspólnego państwa i nierozerwalnie wišże się z komunikacjš. Oznacza odrzucenie radykalnej polaryzacji społecznej i politycznej. Nie odrzuca konfliktu politycznego, ale nakłada na niego ramy cywilizacyjne i wymusza dyskurs uczestników życia publicznego. Do zbudowania kapitału społecznego zaufania konieczna jest współpraca elit i sprawna komunikacja. Czy w ogóle można mówić o elitach bez pojęcia wspólnego dobra? Bez kooperacji? Porozumienie jest potrzebne po to, by państwo polskie mogło dbać o interes całego polskiego społeczeństwa. I choć nie powinniœmy czerpać bezkrytycznie z obcych wzorców, to te dobre przyjmujmy. Na pogrzebach ważnych publicznych osób w USA czy innych krajach Zachodu często chwali się kogoœ słowami: „był człowiekiem kompromisu". W Polsce wolimy wychwalać bezkompromisowoœć i trwanie przy swoim do samego końca, a przecież kultura kompromisu buduje fundamenty rozwoju i to jest także obywatelska lekcja, którš w polskim życiu publicznym warto odrobić. Mamy potężny i niezbywalny instrument rozwoju gospodarczego. Jest nim własne niepodległe państwo. Na ile jest ono wykorzystywane w tym celu? Nad tak postawionym pytaniem dyskutujemy w ramach Kongresu Obywatelskiego. Ogromnym sukcesem Kongresu jest to, że spotykajš się na nim ludzie, którzy ostatnie dwie dekady naszego rozwoju postrzegajš z radykalnie odmiennych perspektyw. To właœnie tu, podczas licznych paneli i wystšpień, pracujemy nad umiejętnoœciš słuchania, dochodzeniem do kompromisu, nad definiowaniem dobra wspólnego i formułowaniem tez o charakterze racji stanu, pod którymi niemal wszyscy mogliby się podpisać. Autor jest prezesem zarzšdu Banku Zachodniego WBK SA, wiceprzewodniczšcym Rady Programowej Kongresu Obywatelskiego
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL