Nowe technologie

Tysiąc słów na minutę

materiały prasowe
Dzięki aplikacji mobilnej Spritz nauczymy się czytać z prędkością nawet 1000 słów na minutę. W jeden dzień przebrniemy przez „Wojnę i pokój” Tołstoja.
Zamiast przesuwać wzrokiem po kolejnych wyrazach i linijkach tekstu, każde słowo wyświetla się przed oczami pojedynczo – jedno po drugim i w tym samym miejscu. Dzięki temu wpatrujemy się w jeden punkt, śledząc kolejne pojawiające się wyrazy. Właśnie tak działają dostępne od lat aplikacje przyspieszające czytanie. Wykorzystują metodę błyskawicznej wizualnej prezentacji informacji (RSVP, ang. Rapid Serial Visual Presentation). Bostońska firma Spritz zaprezentowała jednak narzędzie działające w nieco inny sposób.
Spritz wykorzystuje optymalny punkt rozpoznania (ang. Optimal Recognition Point, ORP) – każde słowo ma taki punkt, znajdujący się nieco na lewo od środka wyrazu. Spritz go wskazuje i zaznacza na czerwono dla każdego słowa. Następnie wyświetla tekst wyraz po wyrazie z zawsze zaznaczonym ORP w tym samym miejscu – dzięki temu czytelnik nie musi błądzić wzrokiem po ekranie. Według twórców aplikacji podczas czytania tylko ?20 proc. czasu poświęcamy na rzeczywiste przyswajanie treści. Pozostałe 80 proc. to czas, w którym tylko przenosimy wzrok ze słowa na słowo. Poleganie na punktach rozpoznania ma to zmienić. Średnio czytamy 220 słów na minutę. Amerykańska firma przekonuje, że użytkownik aplikacji będzie mógł poprawić prędkość nawet do 1000 wyrazów/min.
– Po czytaniu metodą Spritza po kilku linijkach gwałtownie załamuje się zrozumienie, bo nie da się zachować w umyśle wszystkich faktów i brakuje czasu na przemyślenie tego, co się przeczytało – mówi Piotr Poznański, właściciel Cogitus Akademia Rozwoju Umysłu, oferującej kursy szybkiego czytania. Dostępna w kilku wersjach językowych (polskiego na razie brak) aplikacja Spritz trafi początkowo do urządzeń mobilnych Samsunga i ma pomóc w czytaniu e-maili. Z kolei jeśli ktoś chce zwiększyć prędkość czytania książek, Poznański radzi, aby stosować metodę wskaźnika. – Polega ona na wskazywaniu sobie na przykład ołówkiem miejsca, gdzie ma padać wzrok podczas czytania. Przesuwając takim wskaźnikiem pod linijką tekstu możemy też nadawać sobie tempo. Często się okazuje, że czytamy poniżej swoich możliwości przyswajania tekstu — mówi.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL