Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Plus Minus

Wakacje na Krymie, czyli panświnizm

Filip ?Memches
Fotorzepa, Magda Starowieyska Magda Starowieyska
Kiedy jakiœ czas temu w moje ręce trafiła płyta duetu Brzóska de Paulus „Wakacje na Westerplatte" (Oficyna Biedota, 2013), nie przypuszczałem, że Rosja zajmie Krym.
Owszem, sytuacja na Ukrainie była doœć dynamiczna, ale trudno było się spodziewać aż tak daleko idšcych zmian. O scenariuszach podziału państwa ukraińskiego można było usłyszeć i przeczytać chociażby w połowie ubiegłej dekady, w zwišzku z pomarańczowš rewolucjš. I żaden z nich się wtedy nie ziœcił. Teraz historia nabiera tempa. W tych okolicznoœciach zmienia się odbiór „Wakacji na Westerplatte". Za nazwš Brzóska de Paulus kryjš się Dariusz Brzóska Brzóskiewicz (autor kultowych, publikowanych niegdyœ na łamach periodyku „bruLion", haiku) oraz Paweł Paulus Mazur – artyœci zwišzani pod koniec lat 80. ze skandalizujšcš grupš performerskš Totart i od ponad 20 lat podejmujšcy wspólnie przedsięwzięcia muzyczne. Na ich najnowszy kršżek składajš się purnonsensowe teksty Brzóski melorecytowane do chillwave'owych, transowych kompozycji Paulusa. Niemal całoœć albumu pozwala zapomnieć o tym, że dramat ludzkich dziejów wcišż trwa i daje boleœnie znać o sobie. Tanecznym klimatom towarzyszy aura letniego wypoczynku spędzanego beztrosko nad Bałtykiem. Wyjštkiem jest budzšcy z posthistorycznego snu kawałek „Westerplatte", w którym padajš między innymi słowa: „Bomba na Zachód / Bomba na Wschód / Kiedy do Raju / Wkrada się wróg". Zbudowany na niepokojšcych dysonansach dŸwiękowych utwór miał swojš premierę 1 wrzeœnia 2009 roku w Sopocie. Przypadła ona zatem na pamiętne obchody 70. rocznicy wybuchu drugiej wojny œwiatowej. Ich główna częœć odbyła się na słynnym gdańskim półwyspie.
Obchody te przypomniały – a przynajmniej mogły przypomnieć – Polakom XXI wieku o tym, że  wbrew optymistycznej narracji, rozpowszechnianej po upadku muru berlińskiego, polityka wcišż pozostaje dziedzinš brutalnej konfrontacji sprzecznych interesów. To właœnie na Westerplatte Władimir Putin – wówczas jako premier Rosji – zademonstrował swojš postawę wobec œwiata, której owoce widzimy dzisiaj. Można jš porównać do idei panœwinizmu, mistrzowsko dopracowanej w swoim czasie pod względem propagandowym przez Jerzego Urbana. Tak więc już wiadomo, że jeœli chodzi o rok 1939, to wszystkie narody sš umoczone, wszystkie państwa paktowały z Hitlerem, cała Europa odpowiada za wybuch wojny. Teraz ten argument powtarzany jest przy okazji sprawy Krymu. Skoro Zachód poparł w roku 2008 secesję Kosowa – a nawet aktywnie się do niej przyczynił – to Rosja może sobie pozwalać na takie same ruchy. Ale tak nie jest. Wystarczy popatrzeć na polskie podwórko. Owszem, Donald Tusk i Radosław Sikorski – troszczšcy się o swoje notowania na zachodnich salonach – z gorliwoœciš prymusów doprowadzili do tego, że Polska doœć szybko uznała akt kosowskiej niepodległoœci. Tymczasem Lech Kaczyński był temu przeciwny. Być może przewidywał, że będziemy mieli do czynienia z precedensem, który uruchomi proces rewizji granic na obszarze byłego ZSRR. Dziœ to jednak jest już bez znaczenia. Z Putinem pojedynek na argumenty wydaje się bezskuteczny. Zdaje sobie chyba z tego poniekšd sprawę Maciej Maleńczuk, który nagrał po rosyjsku kawałek „Vladimir" (na marginesie, w warstwie muzycznej to gniot, ale może nie była ona w tym przypadku dla jego twórcy istotna). Zwraca się w nim do rosyjskiego prezydenta między innymi tak: „Ja s toboj, ja toboj ni ch...ja / Ty so mnoj, ty so mnoj ni ch...ja / Ja s toboj, ty so mnoj ni ch...ja / Na wsiegda, na wsiegda ni ch...ja". Może w ten właœnie sposób należy rozmawiać z politykiem postrzegajšcym stosunki międzynarodowe w kategoriach porachunków między tak zwanymi błatnymi w szemranych dzielnicach Petersburga. Rzecz jasna, gniew Maleńczuka jest pozbawiony jakiejkolwiek mocy sprawczej. Zwłaszcza że i on w gruncie rzeczy zachowuje się jak niejeden leming uderzony obuchem w łeb doniesieniami z Ukrainy. Jeszcze w roku 2010 koncertował specjalnie dla Dmitrija Miedwiediewa – ówczesnego prezydenta Rosji –  podczas jego wizyty w Polsce i wyrażał pretensje do Jarosława Kaczyńskiego, że ten psuje polsko-rosyjskie dobrosšsiedztwo. Może więc byłby bardziej wiarygodny jako twórca ballad o miłoœci. I o wakacjach na Krymie. Jest jeszcze do zagospodarowania znakomity materiał tekstowy w postaci „Sonetów krymskich". Ktoœ może oczywiœcie powiedzieć, że nie abstrahowały one od rzeczywistoœci historycznej i stanowiły głos wygnańca ze swojej ojczyzny. Ale przecież to było w XIX stuleciu, więc dawno temu. Wtedy przeciw Rosji wybuchały na ziemiach polskich powstania. A w dzisiejszych czasach Krym zdobyła ona bez jednego wystrzału. Podrzucam zatem Maleńczukowi pomysł, poezja Mickiewicza w jego interpretacji to byłby hit. Na razie wracam jednak do „Wakacji na Westerplatte". I przypominam sobie swoje wakacje na Krymie w sierpniu roku 2001, kiedy nic nie wskazywało na to, co się stanie prawie 13 lat póŸniej. Nawet jeœli sprzedawcy na hrywnę mówili rubel.
ródło: Plus Minus

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL