Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Sšdownictwo

Radny PO jechał po kielichu. I co? Nic

Nawet wojewoda nie zdołał doprowadzić do usunięcia z grona rajców Kamila Kawickiego (na zdjęciu podczas inauguracyjnego posiedzenia rady miasta w grudniu 2010 r.)
Agencja Gazeta
Od 1,5 roku działacz Platformy utrzymuje się w radzie miejskiej mimo wyroku za jazdę po alkoholu.
36-letni Kamil Kawicki, radny miejski w Zielonej Górze, w 2012 r. został przyłapany przez policyjny patrol na jeŸdzie pod wpływem alkoholu. Miał 0,71 promila (drugie badanie wykazało 0,6 promila). W połowie grudnia 2012 r. zapadło prawomocne orzeczenie w drugiej instancji. Sšd nałożył na Kawickiego 2 tys. zł grzywny i na dwa lata zabrał mu prawo jazdy, ale z powodu dobrej opinii warunkowo umorzył postępowanie. Wydawało się, że to koniec kariery politycznej młodego radnego – obowišzujšce wtedy prawo mówiło, że osoba skazana za przestępstwo umyœlne z oskarżenia publicznego, nawet z warunkowym umorzeniem, traci mandat. Ale Kawicki jest radnym do dziœ.

To kolega ma rację

Ocena sšdu wobec pijanego radnego była wyjštkowo łagodna, co oburzyło prokuraturę. – Wyraziliœmy to, składajšc apelację od wyroku pierwszej instancji, nie zgadzajšc się na warunkowe umorzenie. Od radnego wymaga się więcej, nie widzieliœmy okolicznoœci łagodzšcych – mówi Grzegorz Szklarz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze. W 2012 r. na ponad 65 tys. wyroków skazujšcych wobec kierowców po kielichu, warunkowe umorzenie objęło tylko 1728 osób. Koledzy z Platformy też nie zamierzali go karać – nie wszczęto w partii postępowania dyscyplinarnego, nikt go nawet nie zawiesił. Kawicki, zgodnie z ordynacjš wyborczš, powinien stracić mandat radnego do 10 marca 2013 r. – w cišgu trzech miesięcy od prawomocnego wyroku. Gdy nic takiego nie nastšpiło, w kwietniu wojewoda lubuski wezwał opieszałš radę miasta do wygaszenia mandatu w cišgu 30 dni. „Rada naruszyła przepisy ordynacji wyborczej" – wskazywał. I zagroził, że sam wyda zarzšdzenie zastępcze i odbierze mandat Kawickiemu. Zanim jednak doszło do posiedzenia rady, na którym miałaby zapaœć decyzja w tej sprawie, radny złożył pisemne wyjaœnienia. A w nich wyłuszczył wštpliwoœci prawne dotyczšce przede wszystkim tego, że od czasu, kiedy siedział za kółkiem „pod wpływem", zmieniły się przepisy. Nowy kodeks wyborczy wyłšcza osoby objęte warunkowym umorzeniem spod kary utraty mandatu. Szkopuł w tym, że wyrok Kawickiego uprawomocnił się 10 grudnia 2012 r., a kodeks wyborczy wszedł w życie póŸniej, bo 27 grudnia tamtego roku. Zdaniem wojewody zmiana przepisów dla sprawy Kawickiego nie ma znaczenia – został on wybrany na kadencję 2010–2014, obowišzujš więc tu jeszcze stare, bardziej restrykcyjne przepisy. Radny jednak przekonywał, że obejmujš go już nowe przepisy i powołał się na kodeks karny, mówišcy o tym, że w przypadku wštpliwoœci wobec niespójnych przepisów należy zastosować te „korzystniejsze dla sprawcy". W wielostronicowym piœmie podparł się opiniš prof. Jana Bocia z Uniwersytetu Wrocławskiego i warszawskiej kancelarii senatora PO Aleksandra Pocieja (Pociej, Dubois, Kosińska-Kozak). Ktokolwiek ma rację, radni powinni w kwietniu 2013 r. zagłosować w sprawie mandatu. Zignorowali jednak wezwanie wojewody. Jak to możliwe? Ani prezydent miasta, ani żaden z rajców po prostu nie złożył stosownego projektu uchwały, nad którym można by było zagłosować. Dlaczego nie zrobił tego np. przewodniczšcy rady miasta? – Jako polityk jestem w tej sprawie obiektywny, jako radca prawny uważam, że to Kawicki ma rację – tłumaczy „Rz" brak inicjatywy szefujšcy radzie Adam Urbaniak, który jest partyjnym kolegš Kawickiego.

Kawicki chce adwokata

Wreszcie w czerwcu 2013 r. wojewoda stwierdził wygaszenie mandatu radnego Platformy. Ale to nie zakończyło sprawy. Kawicki złożył bowiem skargę do sšdu administracyjnego. Rozprawa była wyznaczona na wrzesień, lecz i ona nie doszła do skutku (została na czas nieokreœlony zawieszona), bo radny złożył wniosek o... adwokata z urzędu. Tłumaczył to zawiłoœciš sprawy. Referendarz sšdowy odrzucił jego wniosek, uznajšc, że radny zarabiajšcy miesięcznie ponad 9,5 tys. zł brutto, nie jest osobš, której takie prawo przysługuje. Kawicki jednak nie odpuœcił i odwołał się od decyzji referendarza. W  styczniu tego roku Wojewódzki Sšd Administracyjny w Gorzowie Wielkopolskim, również z powodu dobrej sytuacji majštkowej radnego, odmówił mu przyznania pomocy prawnej z urzędu. Wskazał wysokš pensję (Kawicki zarabia jako główny specjalista w Zielonogórskim Klubie Żużlowym ponad 88 tys. zł rocznie) i jego pokaŸne oszczędnoœci – 120 tys. zł (rok wczeœniej, jak wynika z oœwiadczenia majštkowego, było to 52 tys. zł). Utrzymanie mieszkania kosztuje radnego tylko tysišc złotych. – Pomoc prawna przysługuje z urzędu osobie bezrobotnej, samotnej, bez stałego Ÿródła dochodu i bez majštku – wyliczył sšd.

Znów wystartuje?

– Odwołałem się do NSA, bo zamierzam korzystać z praw, które mi jak każdemu obywatelowi przysługujš – mówi „Rz" Kawicki. Twierdzi, że nie próbuje wstrzymać sprawy o utratę mandatu tak długo, by dotrwać do końca kadencji, czyli do listopada tego roku. –Adwokat w tak skomplikowanej sprawie kosztuje kilkanaœcie tysięcy złotych – tłumaczy. Zapewnia, że „psychicznie odpokutował winę", do dzisiaj nie ma prawa jazdy i że „nie można wszystkich wrzucać do jednego worka". – Sšd przyznał, że pełniona przeze mnie funkcja społeczna  nie może powodować, bym ponosił surowszš karę niż każdy inny sprawca tożsamego czynu – mówi. Jak podkreœla, może wystartować w nadchodzšcych wyborach samorzšdowych i z wyrokiem, bo zmieniło się prawo. – Nie podjšłem decyzji, czy wystartuję. To zależy od bardzo wielu czynników: zawodowych i osobistych – mówi „Rz".
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL