Społeczeństwo

Coraz łatwiej o aborcję

youtube
Rok 2012 był rekordowy, nie tylko jeśli chodzi ?o liczbę legalnie przeprowadzonych w Polsce aborcji, ?ale także pozostawionych w szpitalach noworodków.
752 – tyle legalnych aborcji  przeprowadzono w Polsce w 2012 roku. Takie wnioski płyną ze sprawozdania z wykonania ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu i przerywaniu ciąży, który rząd właśnie skierował do Sejmu.
Liczba zabiegów przerywania ciąży rośnie w Polsce od lat. Jednak tym razem, w porównaniu do roku 2011, wzrost jest wyjątkowo wysoki. Po raz pierwszy od lat znacznie wzrosła też liczba pozostawianych w szpitalu noworodków. – To efekt coraz gorszej atmosfery wokół życia w Polsce i czarne podsumowanie ogłoszonego przez premiera roku rodziny – komentuje poseł PiS Jan Dziedziczak.
Zwolennicy łatwiejszego dostępu do aborcji twierdzą jednak, że liczba zabiegów, jakie przeprowadzono w Polsce, jest w porównaniu z innymi krajami Europy niska. Winą za to obarczają zbyt restrykcyjne prawo. W Polsce aborcja dozwolona jest z trzech powodów: gdy ciąża jest efektem czynu zabronionego (np. gwałtu), istnieje zagrożenie dla zdrowia matki lub badania wskazują na prawdopodobieństwo upośledzenia płodu. Przez kilka miesięcy 1997 roku obowiązywała jeszcze inna przesłanka – trudna sytuacja kobiety. Zakwestionował ją jednak Trybunał Konstytucyjny. W 1997 roku przeprowadzono w Polsce ponad 3 tys. aborcji i w żadnym z kolejnych lat liczba zabiegów nie zbliżyła się do tej liczby. Jednak regularnie rośnie. Przykładowo w 2002 roku zabiegów było jedynie 159, w 2005 – 225, a 2008 – 499. W 2012, w stosunku do roku poprzedniego, liczba aborcji wzrosła o 83. To jeden z najwyższych skoków na przestrzeni ostatnich lat. 42 sprawy dotyczące tzw. wymuszonej aborcji prowadziły prokuratury w 2012 roku. To o 12 więcej niż w roku poprzednim. Dlaczego aborcji jest więcej? Prof. Stanisław Radowicki, krajowy konsultant ds. ginekologii i położnictwa, tłumaczy to upowszechnieniem się badań prenatalnych. – Wiąże się to z poprawą opieki okołoporodowej, co pozwala na wczesne wykrycie różnego rodzaju zaburzeń u płodu – wyjaśnia. Mogą o tym świadczyć dane w sprawozdaniu. W 2012 roku z  752 zabiegów aż 701 wykonano w związku z wykryciem wad płodu. Tylko jedna aborcja dotyczyła ciąży będącej efektem czynu zabronionego, a 50 zabiegów wiązało się z zagrożeniem zdrowia matki. O upowszechnieniu się badań prenatalnych mówią inne dane. W 2012 roku liczba kobiet objętych taką opieką wynosiła ponad 54 tys. i w stosunku do 2009 roku niemal podwoiła się. Niemal jedną trzecią aborcji przeprowadzono na Mazowszu. – Wiąże się to z dostępnością klinicznej bazy wysokospecjalistycznej – ocenia prof. Radowicki. Dane z raportu odmiennie interpretują osoby zaangażowane w spór o aborcję, który regularnie wybucha w świecie polityki. We wrześniu ubiegłego roku Sejm odrzucił obywatelski projekt zakazujący aborcji ze względów eugenicznych. W Sejmie uzasadniała go Kaja Godek z Fundacji Pro-Prawo do Życia. Komentując raport rządu, Godek mówi „Rz", że większa dostępność badań prenatalnych to niejedyna przyczyna rosnącej liczby aborcji. – Obawiam się, że w szpitalach coraz szerzej interpretuje się terminy  „upośledzenie płodu albo nieuleczalna choroba zagrażająca jego życiu", których tak naprawdę nikt nigdy nie zdefiniował i nikt tego nie kontroluje. Wiele wskazuje na to, że najczęstszą przyczyną zabijania nienarodzonych jest zespół Downa, a część abortowanych dzieci może być zupełnie zdrowych, bo wystarczy podejrzenie wady  – wyjaśnia. – To sprawozdanie pokazuje, że Polska ma niezwykle restrykcyjne prawo, a legalnego przerywania ciąży w praktyce nie ma – polemizuje Marek Balicki, były minister zdrowia w rządzie SLD, opowiadający się za szerszym dostępem do aborcji.  Jego zdaniem wzrost jest niewielki i może wiązać się z większą otwartością na przeprowadzanie zabiegów jednego lub kilku szpitali. – W rzeczywistości w podziemiu aborcyjnym przeprowadza się w Polsce nawet 100 tysięcy zabiegów rocznie – tłumaczy. Obrońcy życia uważają te dane za wielokrotnie zawyżone. W sprawozdaniu znajdują się także dane, które niepokoją obie strony sporu. W 2012 roku aż 1021 noworodków pozostawiono w szpitalu ze względów innych niż zdrowotne. To 263 więcej niż w poprzednim roku. Po raz ostatni ta liczba przekroczyła tysiąc w 2005 roku, a później ustabilizowała się na poziomie około 800 przypadków rocznie. Niepokojące dane płyną też z prokuratur. W 2012 r. liczba spraw dotyczących zabójstw noworodków wyniosła 34 i w porównaniu z  2010 r.  wzrosła niemal dwukrotnie. Rośnie też liczba tzw. wymuszonych aborcji i uszkodzeń ciała dziecka poczętego. – To efekt przesuwania granic. Skoro możemy zabić dziecko na pierwszym etapie życia, dlaczego nie na kolejnym? – pyta Kaja Godek. Walcząca na rzecz dostępu do aborcji wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka niepokojące dane z prokuratur wiąże jednak ze zbyt restrykcyjnym prawem. – Moralną odpowiedzialność za tego typu sytuacje ponosi państwo. Kobiety decydują się na tak dramatyczne kroki z powodu trudnego dostępu do aborcji i antykoncepcji – twierdzi.
Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL