Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

Noworoczny spektakl pocztowy

Rafał Dębowski
Rzeczpospolita, Raf Rafał Guz
Nowy rok przyniósł nam kolejnš zmianę w wymiarze sprawiedliwoœci - pisze adwokat Rafał Dębowski.
Mimowolnie staliœmy się aktorami spektaklu pod wdzięcznym tytułem „Œwiadczenie usług pocztowych w obrocie krajowym i zagranicznym w zakresie przyjmowania, przemieszczania i doręczania przesyłek pocztowych oraz zwrotu przesyłek niedoręczonych". Nie wiem jeszcze, jaki to gatunek literacki, ale przeczuwam groteskę lub horror. Reżyser? Też trudno ustalić. Czy to Krajowa Izba Odwoławcza, która uznała, iż nie można w przetargu stawiać warunku, by dowód nadania przesyłki pocztowej miał moc dokumentu urzędowego? A może prezes Urzędu Komunikacji Elektronicznej, który jeszcze w 2012 r. zgłosił sprzeciw wobec regulaminu powszechnej usługi pocztowej Poczty Polskiej w zakresie taryf specjalnych? Spowodował tym, iż Poczta Polska w przetargu na œwiadczenie usług pocztowych zwišzana była sztywnš i z góry znanš cenš na swoje usługi (cóż to za fenomenalny układ, gdy o wygranej decyduje cena, a główny gracz ma zwišzane ręce i odsłonięte karty). Od reżysera ważniejszy jest jednak scenariusz. Ten zaœ dopiero poznajemy. Dla osoby z odrobinš wyobraŸni już wieje grozš. Bo duża częœć systemu opierać ma się na pocztowcach z przypadku, w tym pracownikach kiosków Ruchu, sklepów, punktów Lotto... A to przecież poważne ryzyko dla bezpieczeństwa obrotu pocztowego i dla tajemnicy pocztowej. To grozi ucišżliwoœciš odbioru przesyłek, w szczególnoœci w punktach z karteczkš: „z powodu choroby nieczynne do odwołania". A jeœli przy tym doręczyciele wynagradzani będš w systemie motywacyjnym, czyli za faktycznie doręczone listy (co się zdarza na rynku usług pocztowych), to czeka nas również groza doręczeń „przez sšsiada". Wszak list przekazany na awizo w takim systemie to praca za darmo, więc opłaca się wcisnšć przesyłkę sšsiadowi, choć nie ma żadnej pewnoœci, czy ten dobrze zapamiętał datę odbioru listu, a nawet czy zwróci list przed upływem terminu czynnoœci procesowej. Jedno jest pewne. Czeka nas koszmar wysyłania przesyłek do sšdu za poœrednictwem jednego operatora, a odbierania od innego. Może być i œmiesznie, i strasznie, gdy prokuratorzy zacznš wysyłać za poœrednictwem nowego operatora korespondencję w sprawach, w których biorš udział na prawach strony. Jak każdš stronę, tak i prokuratora wišżš przepisy okreœlajšce zasady dochowania terminów czynnoœci procesowych. Terminy te sš dochowane, jeœli przesyłkę nada się – zazwyczaj – za poœrednictwem „wyznaczonego" operatora pocztowego, czyli Poczty Polskiej (art. 165 § 2  k.p.c., art. 57 § 5 pkt 2 k.p.a., art. 83 § 3 p.p.s.a.). Zazwyczaj, bo od 9 listopada 2013 r. monopol Poczty Polskiej wygasł w postępowaniu karnym. W myœl art. 124 k.p.k. wystarczy złożenie przesyłki „w placówce podmiotu zajmujšcego się doręczaniem korespondencji na terenie Unii Europejskiej". Niebawem się okaże, czy w scenariuszu naszego noworocznego spektaklu przewidziano jakieœ œrodki, by prokuratorzy wysyłali pisma w postępowaniach cywilnych, administracyjnych i sšdowoadministracyjnych za poœrednictwem Poczty Polskiej. Czy też runie lawina prokuratorskich uchybień terminów procesowych, bo operator pocztowy, który doręczył prokuratorskie pismo procesowe, nie był „wyznaczony". Czy organizacyjnie prokuratury uporajš się z obsługš korespondencji wysyłanej przez różnych operatorów, w zależnoœci od rodzaju sprawy? A w końcu najważniejsze: czy my wszyscy, mimowolni aktorzy, będziemy chcieli brać udział w tym spektaklu? I czy 84 mln zł oszczędnoœci zrekompensuje ewentualne koszty społeczne zmiany? Autor jest adwokatem, sekretarzem Naczelnej Rady Adwokackiej
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL