Rozmowa "Rz"
Interes małych narodów
W Czechach, po ich doświadczeniach federalistycznych, nie ma wśród elit zgody na zakusy Unii. Słowacy zaś bardzo pragną czuć, że są w Europie – twierdzi znawca problematyki czeskiej i słowackiej
Czeski prezydent Vaclav Klaus oświadczył ostatnio, że Praga nie weźmie udziału w żadnym europejskim pakcie fiskalnym. Słowacja za to bardzo aktywnie angażuje się w procesy integracyjne. Co się wydarzyło przez ostatnie 20 lat u naszych południowych sąsiadów, że kraje te, niegdyś tworzące jedno państwo, tak bardzo się dziś różnią?
Piotr Bajda: Nic nowego się nie wydarzyło. Kraje te zawsze były zupełnie różne. Czechosłowacja jest chyba jedynym przypadkiem państwa federalnego, które nie dość, że powstało w wyniku decyzji elit politycznych, to jeszcze rozpadło się w wyniku decyzji tych elit. Poza partią komunistyczną trudno było znaleźć jakąś faktyczną siłę polityczną, która była popierana tak samo mocno przez Czechów, jak i przez Słowaków. Niestety, my w Polsce nie za bardzo w ogóle próbowaliśmy zrozumieć fenomen Czechosłowacji. A to naprawdę zawsze były dwa różne narody, zupełnie inne elity polityczne i w dużym stopniu odmienne społeczeństwa. Czesi to bardzo typowy naród europejski – mocno zlaicyzowany, o potężnej przewadze ludności mieszczańskiej, o liberalnej, świeckiej kulturze. Typowy Czech jest bardzo podobny do przeciętnego Holendra czy Francuza. Za to Słowacy o wiele mocniej są przywiązani do Kościoła, bardziej związani ze środowiskami wiejskimi, z kulturą ludową...
Dlaczego więc to nie europejscy Czesi, tylko ci folklorystyczni Słowacy tak prą do integracji europejskiej i tak szybko weszli do strefy euro?
Tamtejsze elity mają świadomość, że są bardzo słabym i peryferyjnym partnerem dla Unii, starają się więc zawsze trzymać w głównym nurcie procesów integracyjnych. Do tego, gdy Słowacy jako pierwsi w regionie wprowadzili podatek liniowy, okazało się, że są bardzo mocno związani z siecią międzynarodowych powiązań gospodarczych i wprowadzenie euro było dla nich o tyle korzystnym procesem, że pozwalało na jeszcze łatwiejszy obieg pieniędzy i towarów produkowanych na Słowacji. To bardzo mały naród, ledwie 5-milionowy. Gospodarka tego kraju za to bardzo prężnie się ostatnio rozwinęła, zatem naturalnie większość towarów idzie na eksport. Wejście do strefy euro po prostu się Słowakom opłacało.
A dlaczego Czesi są hamulcowym?
Republika Czeska to także nieduży kraj, z tym że już dwa razy większy od swych wschodnich sąsiadów. Czesi mają poczucie, że są na tyle nowoczesnym i dobrze uprzemysłowionym państwem, że mogą sobie pozwolić na jakieś własne zdanie. Czechy były najlepiej rozwiniętym krajem spośród tych, które weszły do Unii w 2004 r. Dziś za to podkreślają na każdym kroku, że gdy wchodziły Unii, to Unia była jeszcze zupełnie inną organizacją... Na przykład na początku lat 90. Vaclav Klaus patrzył na struktury unijne jak najbardziej entuzjastycznie. Jednym z argumentów za podziałem państwa federalnego, które wtedy przywoływał, był ten, że Czechy bez słowackiego ciężaru szybciej zakończą proces integracji ze Wspólnotą. Stało się to jednak dużo później, niż przypuszczano. Do tego w Czechach elity patrzą na Europę głównie pod kątem współpracy gospodarczej. A Unia przestała być już unią tylko gospodarczą, zaczęła stawiać coraz mocniej na integrację polityczną. W Czechach, szczególnie po ich własnych doświadczeniach federalistycznych, nie ma wśród elit żadnej zgody na federalistyczne zakusy Unii.
Dlaczego Czesi tak bardzo nie zgadzają się w tej dziedzinie z Niemcami, chociaż tak wiele łączy te narody?
Rzeczywiście, Czesi byli przez wiele lat częścią kultury niemieckiej, jednak utrzymywanie przez nich własnej czeskiej tożsamości zawsze przebiegało w kontrze do Niemiec. Czesi zawsze mieli poczucie zagrożenia przed totalną germanizacją i zatraceniem własnego etnosu. Nawet sama geneza powstania Czechosłowacji sprowadza się do strachu tych małych narodów przed hegemonią większych państw. Czesi obawiali się Niemców, a Słowacy obawiali się kultury węgierskiej i dalszej madziaryzacji. Jeżeli przyjrzymy się twórcom kultury pochodzącym z Czech, to np. Franz Kafka, pochodzący z rodziny żydowskiej, pisał nie po czesku, lecz po niemiecku. Czescy Żydzi przyjmowali kulturę dominującą, a tą była kultura niemiecka. Ta walka z niemieckością jest wręcz wpisana w czeski gen narodowy. Jeżeli niemieckie pomysły stanowią jakieś zagrożenie dla tożsamości czeskiej, to Czesi zawsze będą się im przeciwstawiali.















