Rozmowa "Rz"
Tradycja, rodzina, Kościół
dr Krzysztof Malicki, socjolog z Uniwersytetu Rzeszowskiego
Dlaczego na Podkarpaciu zdecydowana większość mieszkańców – w kolejnych już wyborach – głosuje na prawicę?
dr Krzysztof Malicki: Fenomen regionów tradycyjnie popierających konkretne partie to nie tylko polska specyfika. Znany jest w Europie i Ameryce. Ale w Polsce jest bardzo wyrazisty, a Podkarpacie to modelowy przykład. Partie prawicowe, zwłaszcza te o konserwatywnym profilu, mają tu zawsze wyjątkowo dobre wyniki. Niemal zawsze wiąże się z tym większa frekwencja niż w reszcie kraju.
Skąd się to bierze?
To złożone zjawisko. Podkarpacie leży na uboczu, przez co nie znajduje się w centrum uwagi wielkiej polityki. Transformacja dla takich regionów nie zawsze była łaskawa. A partie prawicowe częściej niż liberalne akcentują potrzebę dowartościowania takich obszarów. To też region słabo zurbanizowany i zasadniczo rolniczy. Oznacza to specyficzny styl życia bliższy małym wspólnotom, w których tradycja, silne więzi rodzinne i sąsiedzkie odgrywają dużą rolę. Ludzie są tu związani z miejscem zamieszkania od pokoleń. Widać to zresztą w całej dawnej Galicji. Wiąże się z tym duża rola Kościoła katolickiego. Wskaźniki praktyk religijnych i powołań kapłańskich należą tu do najwyższych w Polsce.
Stąd stereotypy o podkarpackiej biedzie i zacofaniu?
To krzywdzące opinie. Ludzie stąd zawsze musieli liczyć tylko na siebie. Nawet podkarpacka bieda ma specyficzną postać biedy zaradnej, odmiennej od tej z północy czy zachodu Polski. Silna emigracja za chlebem już w XIX w. powiązała mocno region ze środowiskami Polonii.
Czy prawicowi politycy zawsze mogą tu liczyć na poparcie?
To błąd postrzegać region jako miejsce bezrefleksyjnego wspierania prawicy. Z analizy wyborów i badań socjologicznych wynika, że tutejszym wyborcom nie brak pragmatyzmu, a nieraz i przekory. W 2000 r. wybory prezydenckie wygrał tu Aleksander Kwaśniewski.
—rozmawiał Józef Matusz















