REKLAMA

Rozmowa "Rz"

Przestrzegamy Polaków przed naiwnością

Justyna Prus 26-05-2010, ostatnia aktualizacja 26-05-2010 00:20

Aleksander Bondariew, dziennikarz, tłumacz

Rz: Jest pan jednym z pięciorga rosyjskich dysydentów, którzy w liście otwartym (opublikowanym wczoraj przez „Rzeczpospolitą”) wyrazili zaniepokojenie przebiegiem śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej. Co was niepokoi?

Aleksander Bondariew: Kilka rzeczy. Na przykład to, że Polska nie zdecydowała się na zastosowanie – jako podstawy współpracy z Rosją – porozumienia o pomocy prawnej z 1996 roku. Niepokoją nas informacje, że dostęp do czarnych skrzynek i innych materiałów jest ograniczony zarówno dla strony polskiej, jak i rosyjskiej, bo znajduje się w rękach Międzynarodowego Komitetu Lotniczego (MAK). W Polsce często mówiło się, że śledztwo powinna prowadzić międzynarodowa niezależna komisja. Czy za taką można uznać MAK? To struktura, która powstała na zgliszczach ZSRR i w której – mimo nazwy – pierwsze skrzypce ciągle gra Moskwa.

Polskie władze twierdzą, że współpraca układa się dobrze.

Proszę nas dobrze zrozumieć. Nie zakładamy, że ktoś próbuje kogoś oszukać. Tak jak wszyscy mamy nadzieję, że śledztwo wkrótce się skończy i wszystko zostanie wyjaśnione. Chcemy zbliżenia między Polską a Rosją. Ale jednocześnie chcemy – i to chyba jasno wynika z naszego listu – przestrzec polskie władze przed nadmierną naiwnością. Rozumiemy, że premier Donald Tusk chce być architektem pojednania polsko-rosyjskiego. I że pragnąc tego pojednania, nie chce się Rosjanom narazić. Zwracamy więc tylko uwagę, że to pojednanie powinno się odbywać na równych prawach. Tymczasem odnoszę wrażenie, że Polska niczego się od Rosjan nie domagała. Co się stanie, gdy nagle wyjdzie na jaw jakiś szczegół, który obciąża Rosję? Czy usłyszymy od Moskwy – tradycyjnie – że to szczegół wobec znaczenia pojednania?

A apel Jarosława Kaczyńskiego? Szczery gest czy zagrywka przed wyborami?

Nie jestem psychologiem. Nie mam żadnych podstaw, żeby doszukiwać się tu jakiegoś drugiego dna. Padły słuszne słowa i to jest ważne. A Rosja je zignorowała. Naszym celem nie było opowiedzenie się po żadnej ze stron polskiej sceny politycznej. Ale chcemy przypomnieć, że Kreml i Putin to nie jest Rosja. Ci ludzie kierują się wyłącznie własnym interesem. O tym polskie władze muszą zawsze pamiętać.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:

E-booki "Rzeczpospolitej"

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwody, separacje, alimenty

Rozwód czy separacja to zawsze porażka, często finansowa. Z reguły jednak okazuje się mniejszym złem, niż formalne pozostawanie w związku, którego nie da się utrzymać
Testamenty, spadki, darowizny

Testamenty, spadki, darowizny

Poradnik o regułach dziedziczenia oraz praktyczne wskazówki dotyczące sporządzania testamentu
  • książki
  • muzyka
  • filmy
  • multimedia
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Jedynie NSZZ „S" może zmienić rzeczywistość

Związek zawodowy powinien bronić państwa, praworządności i najsłabszych obywateli i bardzo dobrze, że angażuje się w takie spraw - mówi Paweł Kukiz, piosenkarz, lider zespołu piersi >>