Rozmowa "Rz"
Strach był przyczyną zmiany przepisów
Rozmowa: dr Sławomir Cenckiewicz, współautor książki „SB a Lech Wałęsa”
Rz: Pomysł nowelizacji ustawy o IPN pojawił się po wybuchu awantury związanej z książką o Lechu Wałęsie autorstwa pana i Piotra Gontarczyka. Czuje się pan grabarzem Instytutu?
Sławomir Cenckiewicz: Niczego bym w tej książce nie zmienił. Co najwyżej uzupełniłbym ją o nowe informacje odkryte w ciągu ostatnich dwóch lat w archiwach IPN.
Grabarzami Instytutu są raczej ci panowie, którzy w ubiegłym tygodniu nad trumną prezesa IPN mówili w imieniu rządu i własnej formacji politycznej, że należy mu się słowo „przepraszam”. Marszałek Komorowski, p. o. prezydenta, wyróżnił zmarłego prezesa IPN wysokim odznaczeniem państwowym. W świetle dzisiejszej decyzji to jedynie puste gesty. Nie można bowiem chwalić prezesa za umiłowanie prawdy i sprawność organizacyjną IPN, by sześć dni później jednym podpisem zakwestionować cały dorobek jego prezesury. Ludzie PO zagrażają swobodzie badań naukowych i niszczą najbardziej udaną instytucję państwa polskiego po 1989 r.
Kto skorzysta na nowej ustawie?
Zwłaszcza środowiska, które przypuszczały ataki na Instytut. Przekazanie tak wielkich kompetencji Radzie IPN spowoduje, że środowiska naukowe w dużej części darzące Instytut zawiścią i nienawiścią będą miały bezpośredni wpływ na kierunek badań naukowych i pośredni na wybór prezesa. To zagrożenie dla wolności badań.
Chyba pan przesadza. Ustawa nie wprowadza przecież cenzury.
Są jednak zapisy pozwalające Radzie IPN na ręczne sterowanie badaniami. Będzie mogła przecież decydować o ich kierunkach. Będzie też decydowała o działalności wydawniczej. To olbrzymie pole do nadużyć.
Nie ma już chyba jednak po sprawie Lecha Wałęsy tak niebezpiecznych tematów?
Myli się pan. Są nietknięte całe obszary badawcze, gdyż potencjalnie stanowią zagrożenie dla wielu ludzi aktywnych w życiu publicznym.
Jakie to obszary?
Przede wszystkim rola wywiadu cywilnego i wojskowego w procesie transformacji ustrojowej na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku. W aktach IPN jest wiedza o szczegółach tej transformacji. O rozmowach opozycji z reżimem komunistycznym i przygotowaniach do zmiany władzy. Prawdziwą przyczyną zmiany ustawy mógł być strach przed ujawnieniem tych informacji.















