Rozmowa "Rz"
Zachód nie zrobił nic, by pomóc Żydom
Holokaustem na Zachodzie zaczęto się interesować dopiero w latach 60. - mówi Władysław Bartoszewski były więzień Auschwitz
RZ: Watykan oskarżył Anglosasów, że doskonale wiedzieli, co się działo w obozach zagłady.
Władysław Bartoszewski: I ma rację! Przynajmniej od końca 1942 roku, czyli od momentu, gdy na Zachód przybył polski emisariusz Jan Karski, nie mogli już mieć żadnych wątpliwości. Karski ze szczegółami poinformował Churchilla o tym, co się dzieje. Potem pojechał do Ameryki, gdzie spotkał się z Rooseveltem. Niestety, alianci nie kiw- nęli palcem, by pomóc Żydom.
Ale co mogli zrobić? Zbombardować tory prowadzące do obozów?
Nie, to by niewiele dało. AK wysadzała przecież dużą liczbę linii kolejowych i Niemcy wszystkie szkody usuwali w jeden dzień. Nie sądzę również, że alianci powinni byli zbombardować komory w Auschwitz. Tego nie dałoby się zrobić bez wielkich ofiar wśród więźniów.
Część by jednak przeżyła.
Więźniowie, którzy uciekliby z rozbitego obozu, nie przetrwaliby na zewnątrz nawet kilku godzin. Cztery piąte z nich nie mówiło po polsku, byli ubrani w charakterystyczne pasiaki. A SS dysponowała w okolicy nieograniczonymi posiłkami. Choćby z garnizonów w Katowicach i Gliwicach. To przecież był teren Rzeszy!
Ale może zniszczenie komór gazowych wyhamowałoby tempo Zagłady?
Na kilka dni pewnie tak. Niemcy szybko wymyśliliby jednak coś innego. Mieli przecież rozmaite sposoby masowego mordowania ludzi. Rozstrzeliwali ich, gazowali w zwykłych uszczelnionych pomieszczeniach czy w ciężarówkach.
To co powinni byli zrobić alianci?
Wywrzeć na Niemców presję. Chodzi przede wszystkim o środki dyplomatyczne.
Być może by to pomogło, a być może nie. Problem polega na tym, że nawet nie spróbowali. Pojawił się np. pomysł, aby zrzucić nad Rzeszą miliony ulotek po niemiecku. Poinformowano by w nich o masowym mordowaniu Żydów na Wschodzie i zapowiedziano, że naród niemiecki poniesie za to odpowiedzialność. Anglicy odrzucili jednak ten projekt jako... stosowanie odpowiedzialności zbiorowej.
Mam wrażenie, że alianci chyba niespecjalnie przejmowali się tym, co się działo z Żydami.
Rzeczywiście to ich specjalnie nie obchodziło. Ale tak było przecież również przez wiele lat po wojnie! Holokaustem na Zachodzie zaczęto się interesować dopiero w latach 60. Impulsem do tego był proces Eichmanna z lat 1961 – 1962. Wcześniej ten temat prawie nie istniał. Ale co się dziwić Anglosasom. Nawet amerykańscy Żydzi nie kiwnęli w tej sprawie palcem. I dziś starają się to demagogicznie nadrabiać, ferując często niesprawiedliwe wyroki dotyczące innych narodów.
A to przecież ci ludzie żyli w demokracji, mieli wpływ na Kongres i na prezydenta. Jeden z przywódców diaspory z USA powiedział Karskiemu: „My nie mówimy, że pan mówi nieprawdę. Ale nie jesteśmy w stanie w to uwierzyć”.















