Rozmowa "Rz"
Politycy psują pojednanie
Rozmowa z Winfriedem Lipscherem, teologiem, byłym radcą ambasady Niemiec w Warszawie, który w PRL torował drogi w kontaktach biskupów polskich i niemieckich:
RZ: Wybierze się pan 30 sierpnia do berlińskiej katedry, by się modlić o pokój?
Winfried Lipscher: Po raz pierwszy słyszę, że ma być wspólna modlitwa biskupów polskich i niemieckich, dlatego dzisiaj nie mogę jeszcze powiedzieć, czy na nią pójdę.
Ale wspólnego listu biskupów polskich i niemieckich z okazji 70. rocznicy wybuchu wojny nie będzie. Co pan o tym sądzi?
Biskupi nie muszą takiego dokumentu ogłaszać dokładnie w 70. rocznicę wybuchu wojny.
Ważne, żeby w ogóle w naszych czasach cokolwiek powiedzieli, nie tylko pod adresem wiernych, ale także polityków. Bo to politycy psują pojednanie między ludźmi, między Polakami i Niemcami, i w moim odczuciu tym samym grzeszą. Uważam, że nastroje zwykłych ludzi w kwestii pojednania w naszych krajach są o wiele bardziej poprawne, niżby chcieli tego politycy.
Żałuje pan, że politycy nie usłyszą od biskupów, jak budować pojednanie narodów?
Politycy chyba i tak biskupów by nie posłuchali, mimo że niekiedy uważają się za dobrych katolików.
Pana zdaniem zabrakło czasu na przygotowanie dokumentu, czy może w grę wchodzą inne powody?
Rozumiem, że przedwczesne ujawnienie faktu, iż taki list jest przygotowywany mogło postawić biskupów w niezręcznej sytuacji.
Konsultacje między polskimi i niemieckimi biskupami na taki czy podobny temat nie są chyba zbyttrudne. Nie takie trudności mieli w przeszłości do pokonania.
Z doświadczenia wiem, że biskupi naszych krajów na pewno sprzyjają pojednaniu. Byli przecież prekursorami wiekowego zdarzenia, jakim była wymiana listów w 1965 roku. Jeżeli natomiast obecnie biskupi mają zamiar w intencji pokoju się modlić, to dobrze. Ale lepiej by było uczynić to razem z politykami. Może wówczas by coś drgnęło w kwestii pojednania.
Tak było w 1965 roku. Politycy w Niemczech list biskupów polskich przyjęli z podziwem i szacunkiem, politycy w Polsce – ze strachem. Dla jednych i dla drugich było to wyzwaniem.
Niemieccy politycy z tego skorzystali i wyciągnęli pozytywne wnioski. W Polsce wściekła reakcja komunistów otworzyła ludziom oczy i bardzo pomogła w rozumieniu spraw pojednania. W ten sposób i komuniści przyczynili się do pojednania, choć ich zamiar był odwrotny.















