Rozmowa "Rz"
Zyzak: Nie chciałem wypędzić Wałęsy z Polski
- List prezesa IPN do Lecha Wałęsy
- Cenckiewicz: Histeria zamiast lektury
- PO chce umożliwić wymianę Kurtyki
- Wałęsa o liście Kurtyki: pisze pan bzdury
- Kudrycka prosi o kontrolę pracy Zyzaka
- Pozew przeciw wydawnictwu, które wydało książkę Zyzaka
- W obronie swobody badań historycznych
- Kto ma dokumenty o młodym Wałęsie
Mam nadzieję, że Lech Wałęsa na spokojnie przeczyta całą moją książkę i zaprosi mnie do siebie. Będziemy mogli usiąść i porozmawiać na temat jej treści — mówi Paweł Zyzak, autor biografii byłego prezydenta w rozmowie z Piotrem Zychowiczem
Dlaczego nie lubi pan Wałęsy?
Moim zadaniem jako historyka było zbadanie osobowości, życia i kariery Lecha Wałęsy, a nie ocena tej historycznej postaci. W książce uchylam się przed wyrażaniem własnych opinii. Oddaję głos świadkom historii, którzy poznali Lecha Wałęsę na różnych etapach jego życia. Jeżeli przedstawiam własne wnioski, to tylko w charakterze podsumowującym.
Ale w tych podsumowaniach widać, że nie pała pan miłością do swojego bohatera.
Nie zgadzam się, nie zawarłem w nich ocen moralnych.
Czyli lubi pan Wałęsę? Jest to dla pana postać pozytywna?
Nie mam do niego żadnego szczególnego stosunku emocjonalnego. Odnoszę się do Lecha Wałęsy z szacunkiem jako do człowieka i byłego prezydenta mojego kraju. Zaletą mojego wieku jest natomiast to, że mogę na niego spojrzeć na chłodno. Bez całego emocjonalnego bagażu, jaki mają osoby, które uczestniczyły czy na bieżąco przeżywały wielkie wydarzenia, w których brał udział Lech Wałęsa.
Czy pański stosunek do Wałęsy zmieniał się w trakcie pisania książki?
Gdy zasiadałem do pracy, miałem pewien jego obraz, zaczerpnięty z prasy i książek. Obraz niezłomnego przywódcy „Solidarności” i obozu antykomunistycznego. Gdy poznałem go bliżej, wsłuchałem się w jego wypowiedzi i zapoznałem z dokumentami, okazało się, że prawda jest nieco bardziej złożona. Nie oznacza to jednak, że stał się on dla mnie od razu czarnym charakterem. Jest skomplikowaną, niejednoznaczną postacią. A co za tym idzie - ciekawą.
Dlaczego w swojej książce cytuje pan przede wszystkim opinie osób mu nieprzychylnych?
To niesprawiedliwy zarzut. Wśród około 50 osób, z którymi rozmawiałem podczas pracy nad tą książką znajdowali się ludzie, którzy dziś nastawieni są wobec Wałęsy raczej pozytywnie. Choćby Andrzej Celiński czy Bogdan Borusewicz.
Głosom przeciwników Wałęsy oddał pan jednak więcej miejsca. Nie brał pan pod uwagę, że mogli oni świadomie go oczerniać?
Te rozmowy nie były jedynymi źródłami wykorzystanymi w mojej publikacji. Korzystałem również z tysięcy dokumentów i wielu opracowań. Wszystkie opinie wyrażane przez moich rozmówców starałem się zestawiać z faktami znanymi z innych źródeł i konfrontować je ze sobą nawzajem. Sprawdzałem w ten sposób ich wiarygodność. W książce nie znajdzie pan podziału na bardziej i mniej wiarygodne opinie.
Ale relacji anonimowych rozmówców, którzy opowiadali panu o grzechach Wałęsy z młodości, zweryfikować pan nie mógł. A mimo to znalazły się w książce.
Mogłem i zweryfikowałem. Jednak w przypadku opinii anonimowych rzeczywiście mogę powoływać się tylko na swoją rzetelność. O wielu sprawach dowiedziałem się niezależnie od co najmniej kilku osób. Ich nazwiska i adresy znam. Mam również nagrania tych rozmów. Zdecydowałem się uszanować wolę moich rozmówców, którzy obawiali się o swoje bezpieczeństwo, i nie ujawniłem ich personaliów. Są to jednak osoby wiarygodne. Każdy może pojechać w rodzinne strony Wałęsy, porozmawiać z nimi i to sprawdzić. Choćby pan jako dziennikarz. Nikt jednak do tej pory tego nie zrobił. Jestem bodaj pierwszym polskim badaczem, który napisał biografię Wałęsy począwszy od jego młodych lat. Przede mną zrobił to tylko Roger Boyes, który również powoływał się na anonimowe i kontrowersyjne wypowiedzi autochtonów okolic Dobrzynia nad Wisłą.
Ale po co opisywać tak intymne sprawy, jak choćby rzekome nieślubne dziecko?
Gdy zetknąłem się z relacjami na ten temat, jako historyk byłem zmuszony o tym napisać. Nie mogę przechodzić do porządku dziennego nad faktami niewygodnymi dla mojego bohatera. Muszę dociekać prawdy. Ta sprawa mogła mieć bardzo duży wpływ na opisywaną przeze mnie postać. Być może to właśnie dlatego Wałęsa w 1967 roku opuścił rodzinne strony. Zresztą nie wdaję się w wartościowanie, czy to dobrze, czy źle, że Wałęsa miał nieślubne dziecko. Moralny aspekt tej sprawy mnie nie interesuje. Interesują mnie suche fakty. Chciałem poznać motywy działania opisywanego przeze mnie człowieka.















