Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Jaki sukces, panie prezydencie?

Życie większoœci obywateli w Polsce przypomina pole minowe. Służba zdrowia w tej częœci, w której jest bezpłatna, może leczyć najwyżej grypę lub anginę. A im kto słabszy, tym mniejszš otrzymuje pomoc – pisze działacz społeczny.
Byłem niedawno na międzynarodowej konferencji w Strasburgu, gdzie pewien elegancki pan w garniturze zapewniał mnie, że na Białorusi jest dobrze. Że żyje się wspaniale. Mój kumpel, znawca problematyki białoruskiej, wyjaœnił, że facet musi być z białoruskiego KGB, tylko oni jeszcze tak mówiš. Urzędowy optymizm każe naszemu premierowi prezentować Polskę jako zielonš wyspę szczęœliwoœci i dostatku. Wtóruje mu prezydent Bronisław Komorowski, który w wywiadzie udzielonym „Super Expressowi" głosi dobrš nowinę: „Staram się od ładnych paru lat budzić w Polakach optymizm i wiarę w to, że wiele nam się udało, a jeszcze więcej możemy osišgnšć". Białoruskiego KGB-istę rozumiem. Taka służba. Premiera i prezydenta – nie. Goebblesowska zasada, że kłamstwo powtarzane odpowiedniš iloœć razy staje się prawdš, ma jednak swoje granice. Ludzie w Polsce mogš korzystać z Internetu, potrafiš czytać i pisać. I sami wiedzš najlepiej, ile osišgnęliœmy i jak bardzo jest im „dobrze".

Pilnujš mieszkania na zmianę

Zwykle w tym miejscu rzucam trochę danych statystycznych, które obalajš tezy o sukcesie. Tym razem jednak ograniczę się do opowiedzenia jednej z wielu historii, które poznaję w swojej pracy społecznej w ramach Kancelarii Sprawiedliwoœci Społecznej.
Byłem w Tomaszowie Mazowieckim, żeby obronić przed eksmisjš na bruk parę starszych ludzi, których miasto chciało usunšć z mieszkania komunalnego pod pretekstem, że z niego nie korzystajš. Pani Irena rzeczywiœcie przez kilka lat przebywała w Warszawie, gdzie zmuszona była zarabiać, bo w Tomaszowie pracy dla kobiet w wieku powyżej 60 lat nie ma. Nie ma jej także dla młodych i tych w œrednim wieku. Praca jest tylko po znajomoœci. Jej mšż zachorował i pobiera 500 zł renty. Nie może dorabiać, bo zakazujš tego lekarze. Lekarze nie potrafiš jednak doradzić, jak w dwie osoby przeżyć za te pienišdze. Więc pani Irena jedzie do Warszawy i zatrzymuje się w przytułku dla bezdomnych kobiet na ul. Stawki. Tam przeczesujš jej włosy w poszukiwaniu wszy. I tego już nigdy nie zapomni. Tak jak tego, że na jej rękach, w taksówce w drodze do hospicjum zmarła jedna z wielu starszych osób, którymi się opiekowała, pracujšc dla Fundacji Zdrowie. Za towarzyszenie ciężko chorym ludziom w ich zmaganiach z chorobš i œmierciš dostawała 5 złotych na godzinę. Więc pracowała po kilkanaœcie godzin na dobę, 7 dni w tygodniu. Zupełnie jak Tesco. Mimo to, gdy tylko dostała wypłatę, wyniosła się z przytułku i zamieszkała na dziko w pustostanie na Pradze, gdzie przez dwa lata mieszkała, œpišc na łóżku polowym bez ogrzewania. A wszystko po to, żeby ona i mšż mieli co jeœć, za co opłacać jego leki i ich mieszkanie. Ale przede wszystkim dlatego, że syn uległ wypadkowi i potrzebna była szybka operacja kręgosłupa. Za jej przyspieszenie (czytaj: zrobienie wtedy kiedy jeszcze coœ da) lekarze zażšdali 16 tys. złotych. Więc pani Irena walczyła w Warszawie o zdrowie syna i przeżycie dla męża. W wyniku ciężkiej harówki i trudnych warunków zachorowała na oczy. Jest prawie œlepa. Operacja będzie kosztować, a ona nie ma pieniędzy. Teraz nie jeŸdzi już do Warszawy do pracy, bo pilnuje mieszkania, które miasto Tomaszów Mazowiecki chce jej odebrać. Mšż też rzadko bywał w ich mieszkanku na poddaszu o wysokoœci 2,20 m, bez łazienki i ogrzewanym na węgiel. Bo mšż mimo swego inwalidztwa musi się opiekować matkš, lat 90, która nie jest zdolna do samodzielnego bytowania i też jest niepełnosprawna, a mieszka na 4. piętrze bez windy. Pilnujš mieszkania na zmianę od czasu, gdy na drzwiach pojawiła się kartka z administracji, że muszš się wynieœć, bo inaczej przyjdzie straż miejska i ich wyrzuci. Ta zapowiedŸ bezprawnej eksmisji, bez wyroku i komornika, przeraziła nawet komendanta straży miejskiej, kiedy mu jš pokazano. Oni nie zalegajš z czynszem, majš nawet nadpłaty. Podstawš eksmisji jest jedna notatka służbowa administracji sporzšdzona na podstawie donosu jednego z lokatorów, który słyszał, jak pani Irena umawiała się z młodym człowiekiem, który w drodze do pracy nocnej w piekarni miał się tam przespać i podlać kwiatki. Oskarżono ich o podnajem. Wymówiono umowę i skierowano do sšdu pozew o eksmisję. Zapadł wyrok bez lokalu socjalnego. Sšd odmówił dopuszczenia œwiadków, sšsiadów, którzy zaœwiadczyliby, że lokal nie był nikomu podnajęty. Odmówił też przyznania adwokata z urzędu.  Okazję do apelacji stracili, bo skrzynkę pocztowš ktoœ okradł, a sekretarka w sšdzie skłamała przez telefon, że sšd przyznał im lokal socjalny. Dzięki negocjacjom z prezesem TBS-u zarzšdzajšcego mieszkaniami komunalnymi w obecnoœci kamery eksmisję odłożono do wiosny. Kupiliœmy czas na dalsze negocjacje i ewentualne wznowienie procesu.

Boję się pomyœleć

Podobnych, a nawet jeszcze dramatyczniejszych historii mógłbym tu przytoczyć jeszcze ze sto. Wszystkie one œwiadczš o biedzie, znieczulicy władzy publicznej. Wadliwych skierowanych przeciw zwykłym ludziom przepisach. O tym, że życie większoœci obywateli przypomina pole minowe, służba zdrowia w tej częœci, w której jest bezpłatna, może leczyć najwyżej grypę lub anginę, a im kto słabszy, tym mniejszš otrzymuje pomoc i tym bardziej jest zagrożony staczaniem się w nędzę, bezdomnoœć, powolne konanie z powodu braku œrodków do życia i na leczenie. I Pan, Panie Prezydencie, powiada, że osišgnęliœmy już wiele? To ja się boję pomyœleć, co będzie, gdy w myœl Pańskiej zapowiedzi osišgniemy jeszcze więcej. Autor jest działaczem społecznym i politykiem. Po 1989 roku był liderem PPS i posłem wybranym z listy SLD, kandydatem do Sejmu z listy Samoobrony oraz doradcš Ruchu Palikota. Powyższy tekst przesłał do „Rzeczpospolitej" przed kilkoma dniami, w œrodę rano zaœ trafił do aresztu.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL