Jatka w komisji specsłużb

aktualizacja: 27.09.2013, 16:43
Tomasz Siemoniak
Tomasz Siemoniak
Foto: Fotorzepa, Dariusz Gojarski Dariusz Gojarski

Platforma zablokowała wyjaśnienie „afery gen. Skrzypczaka” w sejmowej Komisji ds. Służb Specjalnych. Wedle informacji „Rz” na posiedzeniu doszło do jatki

Speckomisja zebrała się w piątek, aby wydać opinię o dymisji szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego gen. Janusza Noska. Jak w poniedziałek ujawniła „Rz", Nosek stracił stanowisko dzień po tym, jak cofnął dostęp do tajemnic państwowych wpływowemu wiceszefowi MON gen. Waldemarowi Skrzypczakowi, odpowiedzialnemu za miliardowe zakupy dla armii. Odwołał go premier na wniosek szefa MON Tomasza Siemoniaka.
Wcześniej SKW złożyła przeciwko Skrzypczakowi doniesienie do prokuratury, podejrzewając go o korupcję. Śledztwo zostało wszczęte w miniony czwartek. Skrzypczak się broni, zarzucając SKW, iż szuka na niego haków. Generał wydał oświadczenie, w którym zapewnia, że nigdy nie brał łapówek.
Z posłami speckomisji spotkali się w piątek Siemoniak oraz szef MSWiA Bartłomiej Sienkiewicz, koordynujący pracę służb specjalnych. Według naszych informacji, ministrowie przekonywali, że Nosek został odwołany za to, że SKW nie wykryła afery korupcyjnej w 22. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Malborku i kilku ustawionych przetargów na niższym szczeblu. Ministrów zaatakowali posłowie opozycji, twierdząc, że to tylko pretekst. Przekonywali, że SKW od wielu miesięcy informowała organa ścigania o nieprawidłowościach w Malborku. Ministrowie zaprzeczali. Nie chcieli też zdradzić posłom szczegółów korupcyjnych zarzutów SKW wobec gen. Skrzypczaka. Na tym tle doszło do awantury między posłami opozycji a Siemoniakiem i Sienkiewiczem. — Nosek został odwołany za ujawnienie sprawy Skrzypczaka — oznajmił po zakończeniu obrad wiceszef speckomisji Artur Dębski (Ruch Palikota).
Przedstawiciele PiS, SLD i RP w speckomisji chcieli się spotkać także Noskiem. Posłowie PO zablokowali to zaproszenie. Premier tak tłumaczył to w piątek w Sejmie: — Służba to jest mundur i rozkaz, a nie debata. Uważam, że źle byłoby w państwie polskim, gdyby komisja sejmowa była takim miejscem, gdzie zdymisjonowany podwładny rozpoczyna debatę z przełożonym.
Platforma ma w speckomisji czterech spośród dziewięciu posłów. Opozycja — także czterech. W głosowaniu dotyczącym Noska mógł zdecydować przedstawiciel PSL. Opozycja próbowała przekonać Zbigniewa Sosnowskiego, aby poparł zaproszenie generała. Ale poseł PSL się wstrzymał, więc w głosowaniu był remis — i wniosek nie zyskał większości.
To pierwsza od wielu lat sytuacja, gdy przedstawiciel kierownictwa służby specjalnej odwoływany ze stanowiska, nie był wysłuchany przez speckomisję przed wydaniem opinii na temat dymisji.
Przewodnicząca speckomisji Elżbieta Radziszewska (PO) zapowiedziała, że gen. Nosek może zostać zaproszony na jedno z kolejnych posiedzeń speckomisji. Tyle, że wówczas takie spotkanie nie będzie mieć już żadnego znaczenia.
Co dalej ze Skrzypczakiem? Odwołał się od decyzji SKW o cofnięciu mu dostępu do tajemnic państwowych. — To było do przewidzenia. W tej sytuacji sprawa trafi do premiera razem z materiałami, które zebraliśmy. Premier razem ze swymi doradcami do spraw specsłużb, będą musieli zdecydować, co dalej. Ja jestem przekonany co do wiarygodności tych materiałów — zapewnia nas oficer SKW zaangażowany w śledztwo.
Premier zapowiada: — Moja kancelaria z pomocą ministra spraw wewnętrznych będzie dokładnie sprawdzała zasadność tego wniosku. Mam na to trzy miesiące.
Jednocześnie premier zmiękcza swoje stanowisko w sprawie Skrzypczaka. Jeszcze w poniedziałek — w dniu publikacji „Rz" — zapewniał o zaufaniu do generała. We czwartek sugerował już, że może Skrzypczaka odwołać: — Moje zaufanie jest ważnym kryterium, ale niewystarczające. Jeśli jakiekolwiek wątpliwości się potwierdzą, to niezależnie od tego, czy mam zaufanie i sympatię do gen. Skrzypczaka, to będę musiał podjąć wobec niego decyzję.

POLECAMY

KOMENTARZE