Rak prostaty: zawiedzione nadzieje

aktualizacja: 02.09.2013, 12:54
Foto: ROL

Pojawienie się tego leku na rynku medycznym dało wielką nadzieję pacjentom walczącym z rakiem prostaty. Niestety, ostatnio wyłoniła się również przeszkoda, która szansę na dłuższe życia dość szybko im odebrała. Spory wokół refundacji octanu abirateronu, który dla pacjentów opornych na tradycyjne leczenie miał stać się ostatnią szansą, dla wielu chorych oznaczać mogą tylko jedno: czekanie na śmierć.

Raka można leczyć
Przedstawiciele świata medycyny podkreślają, że osiągnięcia związane z leczeniem chorób nowotworowych są ogromne. Gigantyczny postęp w tej dziedzinie sprawił, że rak może zmienić się z choroby śmiertelnej w przewlekłą. Warunkiem jest dostęp do nowych leków. Tych pojawia się coraz więcej. Niestety, z ich wykorzystaniem w terapii wiąże się sporo wydatków. I tu pojawiają się problemy.
Jest lek na raka prostaty
Nowotwór prostaty w Polsce jest leczony za pomocą hormonoterapii. Ta metoda nie zawsze przynosi pozytywne rezultaty. Jak podkreśla dr Leszek Borkowski, dopadający mężczyzn nowotwór zalicza się go grona chorób wyjątkowo „wrednych". Głównym problemem w leczeniu staje się testosteron, którym żywi się nowotwór. Teoretycznie leki pozwalają ograniczyć jego produkcję, w rzeczywistości organizm „omija" takie bariery i zaczyna produkować testosteron w nowy sposób. I z tym problemem można sobie poradzić.
– Musimy mieć różne leki, żeby w różny, czasami pokrętny sposób blokować produkcję testosteronu, który jest pożywieniem dla tego raka – stwierdza dr Borkowski. Jego zdaniem im więcej leków na raka, tym większe szanse dla pacjentów onkologicznych. Leki są, ale nie zawsze znajdują się na nie pieniądze.
Ten kto daje i odbiera...
- Czy jest etyczne budzenie nadziei, a potem jej odbieranie? – pyta dr Leszek Borkowski, prezes Polskiej Koalicji Pacjentów Onkologicznych. W swym oświadczeniu, opublikowanym na stronie Koalicji (www.pkopo.pl), przedstawił on oficjalne stanowisko tej organizacji. Podkreśla w nim, że na świecie terapia octanem abirateronu jest już standardem. W Polsce wciąż trwają dyskusje nad jego skutecznością. Dla pacjentów z rakiem prostaty takie dyskusje to z kolei nic innego, jak marnowanie bezcennego czasu.
Była nadzieja. Jest rozczarowanie
Szansą dla chorych na raka prostaty miał być abirateron. Miał, ale nie jest. Choć na całym świecie odnotowano pozytywne rezultaty stosowania tego leku, w Polsce dostęp do niego został zablokowany. Od 29 kwietnia pacjenci w naszym kraju nie mogą z niego korzystać, gdyż nie znalazł się on na liście leków refundowanych. Co to oznacza dla chorych?
– Że będą umierać – rzeczowo odpowiada na to pytanie dr Borkowski. Jak podkreśla ten specjalista, chorzy po terapii abirateronem mogliby cieszyć się życiem nawet przez kilkanaście miesięcy, co więcej – mogliby w tym czasie pracować. Dla Ministerstwa Zdrowia możliwość wydłużenia życia o kilka miesięcy to zbyt mało, by inwestować w leczenie. Z takim stanowiskiem nie zgadza się dr Borkowski.
– Jeśli człowiek dowiaduje się, że ma przed sobą 5 miesięcy życia, a my dajemy mu kolejne pięć, to wydłużamy je o sto procent! – podkreśla prezes Koalicji.
Ile to kosztuje?
Głównym problemem w związku z zastosowaniem abirateronu są oczywiście finanse. Lek, który do 29 kwietnia był dostępny dla pacjentów w procedurze chemioterapii niestandardowej. Cena jednego opakowania wynosi około 17 tysięcy złotych. Dla MZ to zbyt wiele. Dr Borkowski podkreśla jednak, że w czasie kuracji nie stosuje się innych leków, które byłyby standardowo stosowane. Mogłoby się zatem okazać, że uwzględniając te okoliczności koszty leczenia obniżą się nawet o 10 tysięcy złotych.
Nadzieja na dłuższe życie, którą dawano wielu pacjentom do 29 kwietnia, nagle została im odebrana. Bezduszne przepisy oraz chłodna kalkulacja sprawiły, że chorym na raka prostaty zamiast terapii zafundowano kolejne rozczarowanie. O ich prawa stara się walczyć Polska Koalicja Pacjentów Onkologicznych, której prezesem od lipca 2013 roku jest dr Leszek Borkowski
Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita OnLine

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE