Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Opinie

Góral: Konkurować polotem, nie żabotem

Edwin Góral, radca prawny
Fotorzepa
Niechęć adwokatów do zrównania ich z radcami nie ma dla Sejmu żadnej doniosłoœci. To nie ich interesy będš rozważali posłowie, ale ważne i aktualne potrzeby zwykłych ludzi – pisze radca prawny Edwin Góral.
Ujednolicenie statusu zawodowych pełnomocników, radców i adwokatów leży w interesie państwa. To po pierwsze. Po drugie jest to interes wymiaru sprawiedliwoœci. Po trzecie oczekujš tego zwykli ludzie. A już najbardziej – przedsiębiorcy. W interesie państwa jest systematyczne upraszczanie, „potanianie", a jednoczeœnie podnoszenie efektywnoœci zadań państwa w sferze ochrony własnoœci, godnoœci czy też legalnoœci działań jego organów. Dzisiejsza „segmentacja" usług prawniczych jest zaprzeczeniem racjonalnie pojętej i niesłychanie potrzebnej specjalizacji. le więc się dzieje, jeœli podział na zawodowe specjalizacje dokonuje się przed kształceniem i przed zdobyciem jakichkolwiek doœwiadczeń – już przed aplikacjš. A więc intuicyjnie, albo najczęœciej przypadkowo, bez racjonalnego uzasadnienia. Uniemożliwia więc optymalnš specjalizację usług prawniczych – na podstawie doœwiadczeń, a nie „formalnego zakresu uprawnień".
Jak najlepiej urzeczywistnić interes wymiaru sprawiedliwoœci? Dać możliwoœć wszystkim, którzy zdadzš egzaminy państwowe, KONKUROWANIA w sprawach sšdowych. Nie jest bowiem pożšdana taka sytuacja, kiedy występowanie w różnych rolach przed sšdem wyznacza kolor żabotu, a nie osobiste predyspozycje, sprawnoœć organizacyjna i zwyczajna chęć do wykonywania ciężkiej pracy. Wszyscy zdajš sobie sprawę, że inne talenty sš potrzebne do obrony notorycznego przestępcy, oskarżonego o zbrodnię, inne zaœ do ustalania nieważnoœci skomplikowanej umowy przenoszšcej własnoœć. W interesie władzy sšdowniczej jest więc taki stan rzeczy, kiedy zawodowi prawnicy odnajdš się w tych rolach na podstawie osobistych doœwiadczeń. Nie ma lepszej metody niż taka, kiedy każdy mecenas sam najlepiej znajdzie swoje miejsce, specjalizację i pole do odnoszenia sukcesów. Upewni się, jaka forma zatrudnienia jest najbardziej odpowiednia, w jakiej dziedzinie prawa ma szansę na sukcesy oraz w jaki sposób będzie układał relacje z klientami.

Prawo do sšdu

Najważniejszy jest zawsze punkt widzenia obywateli. To w ich interesie ustawa zasadnicza ustanowiła „prawo do sšdu". Dlatego rzeczš ustrojodawcy jest prawo to jak najlepiej urzeczywistniać. Ułatwiać dostęp do władzy sšdowniczej, zapewniajšc jak najszerszš ofertę usług œwiadczonych przez zawodowych pełnomocników w jak najprostszych formach. Chodzi o to, by rynek usług prawniczych był jak najszerszy – istniała na nim konkurencja. Niezakłócana przez różnice w okreœleniach „adwokat" i „radca prawny". W sposób bezsporny taki podział stoi temu na przeszkodzie. Dlatego rzeczš Sejmu jest uchwalić takie zmiany ustaw, żeby absolwenci tych samych uniwersytetów, majšcy tę samš wiedzę zdobytš na bardzo podobnych aplikacjach – w takim samym zakresie œwiadczyli pomoc prawnš. Nie ma więc żadnych przeszkód, aby interesy tak zwanych korporacji prawodawca łatwo pogodził. Jak? Kwestię przynależnoœci – wpisania się na listę radców czy też adwokatów – pozostawiał samym zainteresowanym. Podział tak samo wyedukowanych pełnomocników na adwokatów i radców jest archaiczny Dlatego tak zwane zrównanie uprawnień zawodowych adwokatów i radców prawnych, prezentowane przez kolejnych ministrów, stało się nieuniknione. Nie ma bowiem miejsca na obronę jakichœ „historycznych" podziałów i rzekomo różnych „potencjałów" radców i adwokatów. W rzeczywistoœci chodzi wyłšcznie o konieczne ułatwienie i „potanienie" realizacji „prawa do sšdu". W tym kontekœcie niechęć adwokatów do zrównania ich z radcami nie ma dla Sejmu żadnej doniosłoœci. To nie ich interesy będš rozważali posłowie, ale ważne i aktualne potrzeby zwykłych ludzi. Dlaczego do tej pory nie udała się taka unifikacja? Ta legislacyjna niemoc przez ostatnie dwadzieœcia lat była objaœniana na różne sposoby. Nie wypada przypominać demagogicznych czy też wręcz niemšdrych argumentów ani też takich głosów, które odwoływały się do jakichœ „specjalnych kwalifikacji etyczno-moralnych" adwokatów. Zważywszy, że bardzo duża częœć adwokatów zdawała egzamin radcowski, wszelkie argumenty straciły na znaczeniu. Nie można bowiem wykazać, iż to rodzaj aplikacji oraz szczegółowy zakres egzaminu decyduje o jakoœci pracy członka palestry. Podział tak samo wyedukowanych i jednakowo przeegzaminowanych pełnomocników na adwokatów oraz radców jest więc archaiczny. Po prostu zbędny: dzisiaj nikomu nie służy.

Historia to nie wszystko

Czy jest ktoœ, kto trafiłby do zwykłych ludzi i przekonał ich, że adwokat jest „ważniejszy" i lepiej zapewni obsługę niż radca prawny? Nie przypominam sobie, aby taki autorytet istniał. Nie zwracam bowiem uwagi na tych członków palestry, którzy dzielš pełnomocników na tych prawdziwych, czyli adwokatów, i felczerów – radców prawnych. Choć już dzisiaj nikt wprost w taki sposób, jak to miało miejsce jeszcze kilka lat temu, nie ma odwagi się wypowiedzieć, to jednak stronników takiego myœlenia cišgle słychać. Mam nadzieję, że radca prawny i adwokat równoczeœnie Rafał Dębowski do nich nie należy. Rzetelnym i potrzebnym pełnomocnikiem w jakiejœ dziedzinie prawa zostaje się dzięki własnej pracy, a nie powołaniu przez ministra sprawiedliwoœci. Nie ma zatem sensu obstawanie przy „historycznych" podziałach, sztucznych i społecznie nieakceptowanych specjalizacjach. Ludziom nie tylko trudno wytłumaczyć, na czym polegajš odrębnoœci spraw cywilnych i karnych. Jeszcze trudniej jest objaœnić, jakie sš różnice między adwokatem (obrońcš) a radcš prawnym (pełnomocnikiem pokrzywdzonego). Który jest ważniejszy? Z kim się sšd bardziej liczy? I tak dalej. Tłumaczenie, iż adwokat, jako obrońca dłużnika, broni jego „wolnoœci", natomiast radca prawny, jako „pełnomocnik" wierzyciela, broni jego własnoœci – niczego nie wyjaœnia. Wręcz przeciwnie. Zawsze wywołuje pytania i wštpliwoœci – odbierane jest jako bezsensowne komplikowanie życia i ludziom, i sšdom. Po co więc Sejm nadal miałby obstawać przy takim zróżnicowaniu? Skoro podział uprawnień nie leży ani w interesie państwa, ani nie zgłasza takiego zapotrzebowania wymiar sprawiedliwoœci to ostateczny głos należy do obywateli. Czy jest jakiœ dowód na to, że przeciętny Kowalski pragnie spotykać na sali sšdowej z jednej strony radcę prawnego, a z drugiej adwokata? Czy z jego punktu widzenia gra w kolory ma jakiœ sens? Zawodowi pełnomocnicy najlepiej będš wykonywać swoje zadania, konkurujšc ze sobš zawodowš jakoœciš, rzetelnoœciš i cenš usług, a nie kolorem żabotu. Dlatego apeluję: Konkurujmy głowš, nie togš! Edwin Góral prowadzi kancelarię w Warszawie
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL