Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Jak zarzšdzać wydatkami

Marmurowa głowa bogini na biurku

Matthiase Renz, antykwariusz
Rzeczpospolita
Rozmowa z dr. Matthiasem Renzem, antykwariuszem
Rz: Od 2003 roku prowadzi pan w Warszawie jedynš w Polsce i w Europie Œrodkowej specjalistycznš galerię sztuki starożytnej Prima Porta (www.primaportaantiquities.com). Ostatnio na zaproszenie jednego z zachodnich banków prezentował pan w Warszawie ofertę swojej galerii jego klientom. Dr Matthias Renz: To kolejne tego typu spotkanie. Ma ono charakter zamknięty. Bank zaprasza swoich najlepszych prywatnych klientów. Przez kilka godzin dokładnie oglšdajš oni zabytki, dotykajš ich, zadajš mi pytania. Takie spotkania zbliżajš ludzi do sztuki, budujš wizerunek banku. Uczestnicy takiego spotkania, zamiast kupować kolejne produkty inwestycyjne banku, mogš zaczšć inwestować u pana?
Nie ma tu konkurencji, bo na œwiecie prywatne osoby standardowo inwestujš w sztukę ok. 10 proc. portfela. Pokazaliœmy 20 przedmiotów w cenach od 3,5 tys. do 300 tys. zł – tyle kosztuje np. marmurowa głowa rzymskiej bogini Artemidy, unikatowa rzeŸba w doskonałym stanie, majšca 1800 lat. Niektórzy z goœci nie zdawali sobie sprawy, że można swobodnie kupić dzieła sztuki starożytnej. Skšd pochodzš przedmioty oferowane w warszawskiej galerii Prima Porta? Ze œwiatowych muzeów, które oficjalnie sprzedajš wyselekcjonowane przedmioty ze swoich zbiorów specjalnie zaproszonym osobom. Dostaję oferty jako doktor archeologii i kolekcjoner. Zabytki w galerii pochodzš także od prywatnych koneserów sztuki. Muzea i kolekcjonerzy sprzedajš niektóre obiekty, żeby zdobyć gotówkę na nowe zakupy. Około 50 proc. oferty galerii to zabytki klasycznej archeologii, czyli egipskie, greckie, rzymskie i z terenu Mezopotamii. Czy zabytki te nadajš się na inwestycję? Najważniejsze przy zakupach inwestycyjnych jest to, żeby przedmiot podobał się nabywcy. Załóżmy, że kupił pan pięknš rzeŸbę, którš ustawił pan na swoim biurku. Po 15 latach sprzedaje jš pan dużo drożej, niż wynosiła cena zakupu. Jednak paradoksalnie największym zyskiem sš przeżycia, to co pan czuł, patrzšc na tę rzeŸbę codziennie podczas pracy. Mamy w galerii lampki oliwne, które liczš ponad 2 tysišce lat. Gdy dotykam takiej lampki, kiedy na niš patrzę, doznaję wyjštkowych uczuć. Powstały w latach, kiedy żył Jezus. Nie wyobrażam sobie człowieka, który trzyma taki przedmiot z obojętnoœciš. Ile kosztujš lampki? Często około 500 euro. Niewiarygodnie niska cena. Lampki były przedmiotem masowego użytku. Doskonale nadajš się do kolekcjonowania. Nierzadko sš bardzo dekoracyjne, różniš się szczegółami, kształtem i rozwišzaniami technicznymi. Œrednio kosztujš od 500 do ok. 2,5 tys. euro. Jakš możemy mieć pewnoœć, że lampki majš 2 tysišce lat? Wiadomo, z jakich wykopalisk pochodzš i jak zostały znalezione. Poza tym, jak każdy specjalista w okreœlonej dziedzinie, na podstawie długoletniego doœwiadczenia potrafię okreœlić, co to jest za obiekt. Nasi klienci dostajš międzynarodowe certyfikaty w języku polskim i angielskim. Sš one wystawiane na podstawie specjalistycznych badań przeprowadzonych np. przez europejskie oœrodki uniwersyteckie, specjalizujšce się w sztuce starożytnej. Do obiektów droższych dołšczane sš certyfikaty wraz z obszernš dokumentacjš. Takie badania nie sš drogie. Kosztujš œrednio od 300 do 700 euro. Jeœli więc przedmiot kosztuje np. 8 – 15 tys. euro, to sš całkiem opłacalne. Ważne, żeby dzieła sztuki kupować w specjalistycznej galerii, a nie w przypadkowym miejscu. Wróćmy do wštku inwestycji. Wybrane obiekty drożejš zdecydowanie więcej niż pozostałe. Z ekonomicznych analiz wynika, że na inwestycję bardzo dobrze nadajš się zabytki w cenie 8 – 15 tys. euro i droższe. Takie sš najczęœciej kupowane przez klasę œredniš i bardzo zamożnych ludzi np. w Anglii, we Francji lub w Niemczech. Przedmioty te majš wybitnš wartoœć historycznš, ale przede wszystkim sš wyjštkowo dekoracyjne. A piękny przedmiot łatwiej jest sprzedać. Na międzynarodowym rynku oferowane sš przedmioty w różnych cenach. Coœ, co kosztuje 1000 euro, czyli względnie tanio, w swojej klasie może być rzadkim i pięknym zabytkiem, w dobrym stanie i może mieć wartoœć historycznš. Nawet tani przedmiot już po roku może zdrożeć œrednio o 12 – 15 proc. Jest to inwestycja œrednio- lub długoterminowa, powinna potrwać co najmniej 5 – 15 lat. Przyrost cen jest stabilny, ponieważ klasyczne zabytki starożytnoœci oraz zabytki z Azji poszukiwane sš przez kolekcjonerów oraz inwestorów na całym œwiecie. Na przykład 10 lat temu Hiszpanie ich nie kupowali. W ostatnich latach, gdy się wzbogacili, stali się poważnymi nabywcami. W Polsce też mam już stałych klientów. A zabytków starożytnoœci jest coraz mniej. Jak jest ustalana cena? Co roku na międzynarodowym rynku odbywa się kilkadziesišt specjalistycznych aukcji zabytków klasycznej archeologii. Oprócz tego rozwinęły się aukcje sztuki azjatyckiej, głównie chińskiej. Ich wyniki dajš skalę porównawczš. Dzięki nim wiemy, ile mogš kosztować przedmioty podobnej klasy. Z analiz wynika, że w ostatnim półwieczu ceny wybranych zabytków starożytnoœci, i to nie tylko tych najdroższych i najrzadszych, rosły œrednio o 4 – 6 proc. więcej niż kursy papierów wartoœciowych. Ta różnica na korzyœć zabytków jest jeszcze większa, kiedy sytuacja na giełdzie jest zła. Dotyczy to tylko klasycznych przedmiotów. Œredni przyrost cen zabytków z Azji, zwłaszcza Chin, jest znacznie wyższy, sięga niekiedy 25 – 30 proc. rocznie. W grudniu ubiegłego roku w domu aukcyjnym Sotheby’s w Nowym Jorku padł kolejny rekord. Za 57,2 mln dolarów została sprzedana starożytna wapienna figurka przedstawiajšca lwicę, mierzšca około 15 cm. Kim sš polscy klienci? W Londynie jest ok. 50 galerii ze sztukš starożytnš, w Monachium kilkanaœcie. W Polsce nie ma jeszcze zbyt wielu zamożnych przedstawicieli klasy œredniej. Dlatego sztukę starożytnš kupujš przede wszystkim ludzie bogaci. Jesteœmy na razie jedynš galeriš. Gdy popyt się zwiększy, na pewno powstanš następne. Mamy stałych klientów np. z Włoch, Hiszpanii, Nowego Jorku, ale większoœć (ok. 80 proc.) to Polacy. Sš wœród nich kolekcjonerzy, którzy majš po 20 – 30 obiektów. Specjalnie jeżdżš na zachodnie wystawy muzealne, czytajš fachowš literaturę i ekskluzywne pisma wnętrzarskie. Jeœli coœ im się podoba, proszš, żeby znaleŸć podobny przedmiot. Prowadzę też showroom w Berlinie, gdzie spotykam się z klientami ze œwiata. Prywatnie jest pan kolekcjonerem zabytków sztuki starożytnej. Musi to być stresujšce, gdy kupuje pan zabytek dla galerii, a chciałby pan go mieć w prywatnym zbiorze. Zabytki, które sprzedaję w galerii, stanowiš mojš własnoœć. To nie jest komis. Zanim zainwestuję w przedmiot własne pienišdze, zastanawiam się, czy jest autentyczny, czy wartoœć historyczna i stan zachowania uzasadniajš cenę. Dla nabywcy to dodatkowa gwarancja autentycznoœci. Kupuję tylko takie zabytki, które mi się podobajš. Nierzadko mam je najpierw w mojej prywatnej kolekcji, niekiedy przez kilkanaœcie lat. Każda prywatna kolekcja z koniecznoœci podlega selekcji. Dzięki temu, że prowadzę galerię, mam możliwoœć zetknięcia się i chociaż przez krótki czas posiadania bardzo zróżnicowanych, czasem niezwykle cennych obiektów sztuki starożytnej, które znajduję na zamówienie klientów. Jako kolekcjoner często nie miałbym tej szansy.
ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL