Sądownictwo

Nieważne opinie psychologów

Opinia psychologów budziła wielkie wątpliwości m.in. w sprawie państwa Bajkowskich
Fotorzepa, Pio Piotr Guzik
W wyniku ministerialnego błędu tysiące osób zyskują argument, by podważać wyroki sądów rodzinnych
Jak ustaliła „Rz", Prokuratura Generalna uznała, że kluczowe w sprawach rodzinnych opinie psychologów są nieważne.
Sąd, rozstrzygając, któremu z rodziców powierzyć opiekę nad dziećmi albo czy jest podstawa do odebrania lub ograniczenia praw rodzicielskich, zwraca się zwykle o opinię do miejscowego rodzinnego ośrodka diagnostyczno-konsultacyjnego (RODK). Wskazania pracujących tam psychologów są często decydujące przy wydawaniu wyroku. Tak było w nagłośnionej przez „Rz" sprawie państwa Bajkowskich z Krakowa, których trzech synów do dzisiaj przebywa w domu dziecka. Okazuje się, że taka praktyka jest nielegalna. „Brak jest podstaw prawnych do tego, by RODK (...) wydawały opinie z zakresu prawa rodzinnego i opiekuńczego związanych ze sposobem wykonywania władzy rodzicielskiej i utrzymywania kontaktów z dzieckiem w sprawach małoletnich, rozpatrywanych przez sądy". Tak brzmi kluczowe zdanie w datowanej na 17 kwietnia opinii Biura Spraw Konstytucyjnych Prokuratury Generalnej, do której dotarła „Rz".
Jaki jest powód wydania tej opinii? Zła legislacja... Ministerstwa Sprawiedliwości. Rozporządzenie resortu z 2001 r., które dało RODK prawo do wydawania takich opinii, poszło za daleko. Delegacja do jego napisania jest bowiem zawarta w ustawie o nieletnich. A ta dotyczy wyłącznie dzieci „zdemoralizowanych" lub kierowanych do poprawczaków. Nie może zatem regulować, jak ma to miejsce obecnie, działań RODK w zwykłych sprawach rodzinnych. Prokuratura zwracała na to uwagę ministerstwu. W podobnym tonie wypowiadał się w lutym tego roku rzecznik praw obywatelskich. Resort odpowiedział w marcu, że w Sejmie przygotowywany jest poselski projekt ustawy w tej sprawie, który opiniował. Czyli zgadza się, że obecny stan rzeczy jest wątpliwy.  Mimo to w piśmie do „Rz" przekonuje, że „rozporządzenia nie wykraczają poza upoważnienie ustawowe, skoro organizacja i zakres działania RODK ma również z woli ustawodawcy uwzględniać obowiązki wynikające z diagnozowania i poradnictwa w zakresie przeciwdziałania i zapobiegania demoralizacji. Sięganie przez sąd rodzinny po opinię RODK spełnia w tym kontekście rolę prewencji w zakresie potencjalnej demoralizacji nieletnich". Nie zgadza się z tym Prokuratura Generalna. – Nie wykluczamy wystąpienia w tej sprawie z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego – mówi „Rz" jej rzecznik Mateusz Martyniuk. Bez względu na to, jakie będzie orzeczenie TK, sprawa ta może wzruszyć dotychczasowe orzeczenia sądów. Tysiące osób mogą podważać decyzje w ich sprawie. Zwłaszcza wtedy, gdy opinia RODK była przesądzająca. – Tak jest w wielu przypadkach – mówi nam mec. Barbara Sczaniecka zajmująca się sprawami rodzinnymi. Jej zdaniem będzie można ubiegać się w takich przypadkach w sądzie o stwierdzenie nieważności orzeczeń. Podobnie uważa Janina Fabisiak, szefowa Forum Matek przeciw Dyskryminacji Ojców, organizacji walczącej o prawa ojców w rodzinnych sądach, która od ponad roku alarmuje w sprawie nielegalności obecnej praktyki. – Wiele osób może i powinno starać się unieważniać postanowienia sądów rodzinnych – mówi. Organizacja zgłasza też poważne zastrzeżenia do działalności samych RODK. Jej zdaniem pracujący tam psychologowie nie powinni wydawać opinii, jeśli nie należą do samorządu zawodowego. Wątpliwości budzi też nadzór nad przestrzeganiem zasad etyki zawodowej psychologa. Takie zastrzeżenia pojawiły się w sprawie Bajkowskich. Dr Barbara Gujska z Polskiego Towarzystwa Higieny Psychicznej, równocześnie prezes Stowarzyszenia Stopmanipulacji, uważa, że w opinii RODK „występują błędy merytoryczne i formalne", „jest robiona pod tezę, że lepiej dzieciom będzie w domu dziecka niż z rodziną". Psychologowie z PTHP podkreślają, że „o sposobie rozwiązania problemu zdecydowały osobiste poglądy opiniujących, dzieci zostały instrumentalnie potraktowane przez biegłych". Gujska wskazuje ponadto, że psychologowie są często bezkarni, nawet gdy dopuszczają się ujawniania  tajemnic swoich pacjentów. – Nie istnieje właściwie żadna sankcja, która powodowałaby, że za złamanie zasad etycznych stosowana jest jakaś forma kary – mówi.
Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL