Plus Minus
Apostazja bez apostazji
Antyklerykałów rozpaliła informacja podana niedawno przez „Rzeczpospolitą", że w marcu episkopat na ogłosić nową instrukcję w sprawie trybu występowania z Kościoła.
Ponoć będzie łatwiej wykreślić się z ksiąg parafialnych. Oczywiście nikomu chrztu to nie unieważni, ale przynajmniej pozwoli zaspokoić silną u niektórych potrzebę publicznego zademonstrowania niechęci do Kościoła.
Gdyby wnioskować na podstawie liczby powstających wciąż nowych portali agitujących do wyrzeczenia się wiary, to mamy do czynienia z jednym z najważniejszych problemów nurtujących dziś Polaków. Twórcy stron internetowych poświęconych apostazji utrzymują, że już teraz setki tysięcy ludzi co roku formalnie zrywają więzi z katolicyzmem. Ani chybi polski Kościół powinien zwijać manatki, bo za rok – dwa nie będzie miał kogo nauczać. Tym bardziej że do apostazji przymierza się osobiście nawet Janusz Palikot, kiedyś wydawca kościółkowego tygodnika „Ozon". Zamierza też wspierać innych chętnych, którzy nie są pewni, w jaki sposób taką operację przeprowadzić.
Tyle że masowe apostazje to tylko (niezbyt) pobożne życzenie antyklerykałów. W archidiecezji krakowskiej, liczącej półtora miliona wiernych, obliczono, że w ostatnich latach deklarację apostazji składało co roku około 40 osób. Jeśli podobna tendencja jest w innych regionach, to rocznie polskiemu Kościołowi ubywa około 800 z niemal 34 milionów wiernych. To liczba bez znaczenia, także dlatego, że w tym samym czasie znacznie więcej dorosłych przyjmuje w Polsce chrzest.















