REKLAMA
Tutaj jesteś: rp.pl » Wiadomości » Kraj

Kraj

Detektyw uzależniony od widzimisię

Matylda Młocka 11-05-2010, ostatnia aktualizacja 11-05-2010 01:04
członek Polskiego Stowarzyszenia Licencjonowanych Detektywów
źródło: archiwum prywatne
członek Polskiego Stowarzyszenia Licencjonowanych Detektywów

Ryszard Bednik, detektyw

Rz: Ustawa o detektywach ma się zmienić. Zamiast zezwolenia wpis do rejestru, nie będzie konkretnych wymagań zdrowotnych (z wyjątkiem psychicznych). Czy to ułatwi wam pracę?

Ryszard Bednik: Zmiany idą w dobrym kierunku, ale nie są wystarczające. Nasze stowarzyszenie proponowało m.in. wprowadzenie dodatkowego zawodu asystenta detektywa. Ważna dla nas była też poprawka, że detektyw nie „może” uzyskiwać informacji (jak jest obecnie), ale „ma prawo” uzyskiwać informacje. Niestety, nasze propozycje przepadły.

A dziś nie „macie prawa” uzyskiwać informacji?

Policjant ma legitymację, która otwiera mu wszystkie drzwi. Natomiast detektyw, kiedy potrzebuje informacji choćby z urzędu miejskiego, bardzo często jest uzależniony od widzimisię kierownika. Nie mamy specjalnych uprawnień do wglądu do wielu akt.

Z seriali takich jak „Detektywi” wynika, że detektyw może wszystko...

Gdybyśmy robili to, co detektywi w telewizji, co kilka minut łamalibyśmy jakiś paragraf kodeksu karnego. W serialach często słyszymy „Załóż podsłuch, załóż podgląd”, a takie czynności mogą wykonywać służby specjalne, policja, ale nie agencja detektywistyczna. Poza tym obserwacji nie prowadzi się tak, jak to widać w telewizji. Jak długo można za kimś jeździć lub chodzić, żeby się nie zorientował, że jest obserwowany?

To czym się zajmuje polski prywatny detektyw?

Wiele spraw jest związanych z rozwodami. Detektyw musi być dobrym psychologiem i zorientować się, czy klient jest przygotowany na informację o zdradzie. Czasami zdarza się też, że przyszli teściowie chcą dokładnie prześwietlić narzeczonego lub narzeczoną swojego dziecka. Ale są też sprawy gospodarcze – sprawdzanie wiarygodności kontrahentów i badanie, czy pracownicy równocześnie nie pracują dla konkurencji.

Rzeczpospolita
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.
Rekomenduj artykuł Oddano głosów:
Tu nas znajdziesz: Daj znać! DO GÓRY
Zamknij

Przeczytaj też: >>

Telewizje kuszą internautów

Stacje mogą odnieść dziś sukces tylko we współpracy z Internetem. Tam ich programy ogląda już 15 proc. użytkowników >>