Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Lubuskie

Żółta koszulka z przesłaniem

Dziœ Piasecki pracuje przy organizacji Tour de Pologne.
Reporter, Bartosz Cudnoch
Przed 30 laty Lech Piasecki został pierwszym i jedynym do tej pory polskim liderem Tour de France.

Wyœcig rozpoczšł się 6-kilometrowym prologiem. Zwyciężył Holender Jelie Nijdam, Piasecki był drugi ze stratš trzech sekund. Nie doszło do dekoracji zwycięzców, bo jeszcze tego samego dnia odbył się pierwszy liczšcy 105,5 km etap. Piasecki w końcówce dołšczył do uciekinierów, którzy dojechali do mety.

Przewaga była na tyle duża, że Polak został pierwszym liderem tej edycji Tour de France. Żółtš koszulkę przyjšł od ówczesnego premiera Francji Jacques'a Chiraca i mera Berlina Zachodniego Eberharda Diepgema.

Chichot historii

Dziœ na to wydarzenie patrzy się w jednym wymiarze – sportowym. Nigdy przedtem ani potem Polak nie prowadził w klasyfikacji generalnej Wielkiej Pętli. Na podium stawał w 1993 roku Zenon Jaskuła, on też wygrał – jako pierwszy Polak – etap, niedawno trzy etapowe zwycięstwa odniósł Rafał Majka i dwa razy wygrywał klasyfikację górskš, w 2013 roku blisko najcenniejszej koszulki wyœcigu był Michał Kwiatkowski, ale wyczynu Piaseckiego nie powtórzył nikt.

Sport bez granic

Ten sukces ma też zupełnie inny, nieco zapomniany, kontekst – historyczny i polityczny. Piasecki pochodzšcy z komunistycznego kraju, choć jeżdżšcy w zawodowej włoskiej grupie, stał się sportowym bohaterem Tour de France, rozegranego w Berlinie Zachodnim. Kilkaset metrów od podium, na którym kolarz z Lipian koło Gorzowa wkładał koszulkę lidera, żyli Niemcy pod butem NRD-owskiego reżymu. „Co za symbol! Co za chichot historii. Przecież kilka metrów dalej za betonowym murem nie uznaje się Tour de France. A teraz człowiek ze Wschodu, człowiek przybyły z drugiej strony, wkłada żółtš koszulkę w szale radoœci i wewnętrznego szczęœcia, pierwszy raz w historii Wielkiej Pętli. I to wszystko dzieje się w Berlinie. Magiczne przeznaczenie" – opisywał tę doniosłš chwilę, jak widać nie tylko w historii polskiego sportu, dziennikarz francuskiej gazety „Le Figaro".

Ta edycja Touru była wyjštkowa, jedyna w swoim rodzaju. Starania o organizację Wielkiej Pętli w Berlinie legendarny dyrektor wyœcigu Jacques Goddet rozpoczšł już w 1981 roku. Zielone œwiatło tej inicjatywie dał prezydent François Mitterrand. Chciał, by w ten sposób sport stał się platformš łšczšcš dwa wrogie œwiaty, choć żyjšce na jednym kontynencie. Pierwotnie etapy miały się odbyć także na terenie NRD. Pojawił się też taki pomysł, by w wyœcigu wzięły udział drużyny z Europy Wschodniej, dla których imprezš numer 1 był wtedy Wyœcig Pokoju. Eberhard Diepgem rozpoczšł rozmowy z przywódcš wschodnich Niemiec Erichem Honeckerem.

By nie odwoływać się wyłšcznie do ideologii, przedstawił komunistom interesujšcš propozycję finansowš. Po trwajšcych kilka lat negocjacjach enerdowcy odmówili. Oficjalnie dlatego, że amatorska federacja sportowa nie może organizować zawodowego wyœcigu. Ale istniały inne powody. Trenerów, działaczy ze wschodu Tour de France drażnił. Doskonale zdawali sobie sprawę z jego istnienia i sportowej wartoœci, ale może dlatego właœnie go ignorowali. Był przecież Wyœcig Pokoju na trasie Warszawa–Berlin–Praga, igrzyska olimpijskie z wyœcigiem wyłšcznie dla amatorów i mistrzostwa œwiata amatorów. Po co enerdowscy gwiazdorzy Uwe Ampler, Olaf Ludwig, Uwe Raab mieliby rywalizować z kolarzami z Zachodu? Gdyby przegrali, jak wtedy wytłumaczyć słaboœć kolarstwa Europy Wschodniej?

Organizatorzy Tour de France nie porzucili jednak tego kosztownego pomysłu. Jego zasięg ograniczyli do Berlina Zachodniego. Karawana wyœcigu musiała zostać przetransportowana drogš powietrznš przez słynne lotnisko Tempelhof. Przesłanie Tour de France '87 było oczywiste i niezwykle sugestywne. – Sport jak idee, jak młodoœć, jak kultura nie ma granic – mówił przed rozpoczęciem wyœcigu Jacques Chirac.

W takich okolicznoœciach żółta koszulka Piaseckiego nabrała zupełnie innego koloru. Bliższa byłaby w takim momencie niebieskiej z żółtymi gwiazdkami, nawišzujšcej do flagi dzisiejszej Unii Europejskiej.

Wyœcig Pokoju w Lipianach

26-letni wówczas Piasecki długo nie mógł przekraczać swobodnie granic, startować w zawodach tam, gdzie chce. Nie mógł tak jak niedawno Michał Kwiatkowski czy Rafał Majka wyjechać do półzawodowej grupy w wieku 20 lat i tam poddać się sportowej weryfikacji. Jego transfer do Włoch, kiedy osišgnšł szczyt kariery amatorskiej, odbywał się z perypetiami.

Ale Piasecki nigdy nie odcišł się też od kolarskich korzeni, z których wyrósł na lidera Tour de France. Ukształtował go jednak nie francuski wyœcig, z którego telewizja nie przeprowadzała żadnych transmisji, ale komunistyczny Wyœcig Pokoju. Tak jak wielu innych œwietnych polskich kolarzy „majowa impreza" pchnęła go do uprawiania tej dyscypliny.

Kolarstwo zauroczyło go właœnie podczas Wyœcigu Pokoju. Miał 14 lat, kiedy trasa największej kolarskiej imprezy Europy Wschodniej prowadziła przez jego rodzinne Lipiany. Wraz z rodzinš pojechali w stronę Pyrzyc, gdzie przy drodze znajdowała się skarpa, by – kilka godzin przed przyjazdem peletonu – zajšć tam miejsce jak na stadionowej trybunie. Cierpliwie czekali, by przez kilka sekund napawać się widokiem przemykajšcych im przed oczami kolarzy. – Zapamiętałem jednak wszystko, co się działo. Różnokolorowe koszulki, ryk samochodów, całš tę otoczkę. Wówczas chyba pomyœlałem o tym, by zostać kolarzem – wspominał w „Sztandarze Młodych".

Trenował najpierw w Orlętach Myœlibórz u Kazimierza Frańczuka. Po dwóch latach rozpadła się ta skromna sekcja kolarska, ale nastolatek z Lipian ani myœlał rezygnować ze sportu. Przeniósł się do Orlšt Gorzów Wlkp., do Mieczysława Szurka, który nie był dla niego tylko trenerem. W ciężkich czasach kryzysu gospodarczego zapewniał mu także wyżywienie z własnej hodowli œwiń.

Wspaniały rok 1985

Najpierw w regionie, potem w Polsce i w końcu za granicš Piasecki zaczšł wygrywać wszystko co się da. Apogeum był rok 1985. Zwyciężył w Wyœcigu Pokoju, w którym ograł Amplera i Rosjanina Piotra Ugriumowa, póŸniej całkiem niezłych zawodowców, był pierwszy podczas mistrzostw œwiata amatorów w Giavera del Montello i na koniec także pierwszy w plebiscycie „Przeglšdu Sportowego" na najlepszego sportowca Polski.

O wyjeŸdzie, podpisaniu zawodowego kontraktu marzył wówczas każdy liczšcy się sportowiec ze Wschodu. Także Piasecki. Nie było to takie proste. Włochom nie udało się œcišgnšć w 1980 roku Rosjanina Siergieja Suchoruczenkowa, mimo że proponowali za niego trzy miliony dolarów. Po wielu pertraktacjach z Głównym Komitetem Kultury Fizycznej i Sportu Włosi z GIS-Gelati Campagnolo podpisali w 1982 roku kontrakt z Czesławem Langiem. Był on pierwszym polskim zawodowcem.

Sukcesy z 1985 roku dały przepustkę do zawodowego raju Piaseckiemu. Rozmowy trwały długo. Istotny był czynnik materialny. Właœciciel marki Del Tongo przekazał za transfer polskiej federacji 10 wysokiej jakoœci rowerów i 12 ram do jazdy indywidualnej na czas. Dzięki sportowi, jak mówił Chirac, Piasecki przekroczył granice. Nie wszyscy wtedy mieli takie możliwoœci.

Zwycięstwa w Giro

W Tour de France wychowanek Orlšt Myœlibórz pojechał tylko raz przed 30 laty. Sukcesy odnosił głównie we Włoszech, gdzie mieszkał. Pięć razy wygrywał etapy w Giro d'Italia, łšcznie 11-krotnie zajmował miejsce na podium tego wyœcigu. Ale to w Wielkiej Pętli był liderem.

W 1987 roku w Tour de France włożył żółtš koszulkę jeszcze jeden raz po etapie jazdy drużynowej na czas, także rozegranym w Berlinie Zachodnim. Stracił prowadzenie po trzecim etapie prowadzšcym z Karlsruhe do Stuttgartu. Bardziej liczył się interes drużyny Del Tongo-Colnago, której liderem był Giuseppe Sarroni. Jego pomocnicy, w tym Piasecki i Lang, musieli się oszczędzać. Podobno Włoch powiedział im, że jechali za szybko. Po tygodniu Piasecki wycofał się z powodu zatrucia.

Dziœ pracuje przy organizacji Tour de Pologne. W Gorzowie Wlkp. prowadzi salon rowerowy. Stworzył lokalny klub kolarski dla amatorów LP Team. Często jeŸdzi wraz z nimi w okolicach Gorzowa, gdzie w latach 70. zauroczony Wyœcigiem Pokoju zaczynał kolarskš karierę.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL