Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œlšsk

Ikona Ślšska była symbolem totalitaryzmu

materiały prasowe
Ludzie nie lubiš, kiedy burzy się ich wyobrażenia – mówi Bogusław Tracz, historyk Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach.

Rz: Czy gen. Jerzy Ziętek powinien zniknšć z przestrzeni publicznej jako patron œlšskich szkół, rond, ulic oraz z własnych pomników?

Bogusław Tracz: Według wymogów ustawy z kwietnia 2016 r. o zakazie propagowania komunizmu – powinien. Jeœli ustawa zakłada, że majš zniknšć z przestrzeni publicznej symbole systemu komunistycznego, to Jerzy Ziętek niewštpliwie takim symbolem jest. Rzšdził województwem od 1945 r. jako wicewojewoda œlšski, a potem zastępca przewodniczšcego i przewodniczšcy wojewódzkiej rady narodowej, wreszcie wojewoda, nieprzerwanie do 1975 r. Przez 30 lat był członkiem lokalnego establishmentu. Pod koniec swojej kariery politycznej wszedł do Rady Państwa, która była wieloosobowym „urzędem prezydenta". Ustawa nie pyta, czy Ziętek był komunistš. Zapewne w głębi duszy nim nie był, ale wspierał i współtworzył niedemokratyczny system. Nigdy się go zresztš nie wyparł, choć miał ku temu okazję.

W pana artykułach nie ma faktów pokazujšcych, że Jorg komukolwiek zaszkodził, że „ma krew na rękach".

Jerzy Ziętek, jak każdy, ma wiele twarzy. Nie twierdzę, że przeważajš te złe. Był jednak politykiem i urzędnikiem zbyt wysokiego szczebla, by nie mieć œwiadomoœci tego, co działo w latach 40. w katowickim więzieniu czy siedzibie Urzędu Bezpieczeństwa. Był wówczas członkiem PPR, najbardziej prosowieckiej i niedemokratycznej partii w tamtych latach. O Ziętku na Œlšsku myœli się w sposób magiczny. Zły mógł być Zawadzki, Gierek czy Grudzień, każdy inny urzędnik czy aparatczyk, ale nigdy Ziętek, bo to „swój chop". Na pewno na tle innych postaci był nietuzinkowym politykiem. Miał barwnš osobowoœć, przeszedł przedwojennš szkolę urzędniczš, nie był typowym aparatczykiem partyjnym. Miał doœwiadczenie, urok osobisty i zmysł polityczny. Lubili go i ci na górze, i ci na dole, bo potrafił skracać dystans, np. przyjechał na budowę „pogodać po naszymu", wypił piwo z robotnikami. Dziœ powiedzielibyœmy, że to zagrania pijarowe, socjotechniczne, ale według mnie on taki był i chyba nie udawał. Był zwierzęciem politycznym, potrafił porozmawiać zarówno z intelektualistš, jak i z prostym murarzem. To tworzyło przekonanie, że to jeden z nas, tym bardziej że wielu mieszkańców Œlšska tkwiło w kompleksie gorszej nacji, nie do końca rozumianej poza Œlšskiem. A on nimi nie gardził, nie był pryncypialny.

Postać niejednoznaczna. Był członkiem Rady Państwa, która w grudniu 1981 zaaprobowała wprowadzenie stanu wojennego. Z powodu choroby nie przybył do Warszawy, by podpisać ów akt. Jak na człowieka, którego uważa się za wybitnš postać, to poważne oskarżenie, zwłaszcza na Œlšsku, gdzie po wprowadzeniu stanu wojennego zastrzelono dziewięciu górników.

Faktycznie był chory. Kršży opowieœć, że Ziętkowi post factum, do Ustronia dostarczono ten dokument, ale on odmówił jego podpisania. To raczej wštpliwe. Jego podpis do niczego nie był już potrzebny, wszak na posiedzeniu, kiedy zatwierdzono wprowadzenie stanu wojennego, było quorum. Wiele jego zachowań w różnych sytuacjach wskazuje, że był człowiekiem inteligentnym, posiadajšcym umiejętnoœć dopasowania się do różnych sytuacji. Jednakże to dowód, że był konformistš.

Z mitem żołnierza rozprawił się pan radykalnie – że nie zasłużył na generała.

Ten najwyższy stopień otrzymał w 50. rocznicę III powstania œlšskiego. Wówczas wszyscy uczestnicy powstań œlšskich zostali awansowani o jeden stopień wojskowy wyżej. Wczeœniej był pułkownikiem i tym samym został generałem, choć już od 30 lat nie był żołnierzem. I on strasznie był z tego stopnia dumny, lubił chodzić w mundurze, choć w II wojnie œwiatowej nie walczył w oddziałach liniowych. Nie był żołnierzem frontowym, jednak szybko awansował. W styczniu 1945 przybył do Katowic, by objšć stanowisko wicewojewody, a jesieniš otrzymał awans na pułkownika, będšc już de facto urzędnikiem, a nie żołnierzem.

Co było w teczkach UB na Ziętka? Akta miał dostał Edward Gierek i je spalić. Czy to prawda?

Ziętek był rozpracowywany w ramach sprawy „Senator". Spalenie tych akt przez Gierka to kolejna bajeczka. Materiały tej sprawy zachowały się i sš dziœ przechowywane w archiwum IPN w Warszawie. Nie ma w nich jakichœ rewelacji. Wynika z nich, że na zewnštrz lojalny wobec władzy, prywatnie wyrażał się pogardliwie o komunistach, zwłaszcza po alkoholu. Sprawę „Senator" zakończono w maju 1955 r. W jej podsumowaniu zapisano, że o zarzutach obcišżajšcych Ziętka powiadomiono władze partyjne, jednak ze względu na stanowisko – niejasne czy Ziętka, czy władz partyjnych – kierownictwo Departamentu III nie wyraziło zgody na dalsze rozpracowanie. Prawdopodobnie przyszedł sygnał z góry, podejrzewam, że od gen. Zawadzkiego. Ziętek wraca do łask i niebawem osišga wyżyny władzy na poziomie regionalnym.

Czy Ziętek nie jest trochę takim Wałęsš? Nie w sensie osobowoœci czy dokonań, ale romansu z komunš i podzielenia się społeczeństwa na dwa obozy – grubej kreski i pełnego rozliczenia.

Na pewno „romans z komunš" w przypadku Ziętka przedzierzgnšł się w długoletnie małżeństwo. To jednak nieporównywalne biografie. Proszę zobaczyć, kto broni dziœ Ziętka? Nie pokolenie 20-, 30-latków, ale ludzie, którzy żyli w tamtych latach, byli wówczas młodzi, pracowali, dostawali mieszkania zakładowe, to był ich czas. Dziœ sš emerytami, niejednokrotnie rozżalonymi, rozczarowanymi. Ziętek jawi się w tym kontekœcie jako punkt odniesienia, wspomnienie własnej młodoœci, a pewnie i usprawiedliwienie własnych wyborów. „W każdym systemie można było zrobić coœ dobrego dla ludzi" – to słowa Ziętka. Ale takie zdanie można również przenieœć do systemu nazistowskiego. Tam również byli pewnie urzędnicy, którzy nadzorowali budowę szkół, szpitali, remonty dróg i nie poczuwali się do zbrodni czynionych w imię ideologii. Co ważne, Ziętek potrafił stworzyć wokół siebie kršg ludzi, którzy byli mu oddani i to procentowało przez lata do dziœ. Np. Kazimierz Kutz, największy admirator Ziętka, który zawdzięczał mu m.in. możliwoœć zrobienia filmów o Œlšsku. Zresztš Ziętek w różny sposób pomógł bardzo wielu osobom, które stanowiły elity województwa: np. Wilhelm Szewczyk, Tadeusz Kijonka czy niektórzy naukowcy z Uniwersytetu Œlšskiego wiele mu zawdzięczali. I to oni przede wszystkim umacniali mit Ziętka po 1989 roku. Ale już w latach 80. wykorzystywano postać Ziętka w polityce historycznej ekipy Jaruzelskiego, która po stanie wojennym robiła ukłony w stronę Polski międzywojennej według zasady „wszyscy jesteœmy polskimi patriotami".

Ale czy to coœ złego, że ludzie chcš pamiętać go jako gospodarza, który zrobił dużo dobrego dla Œlšska?

Nie, jednak należy pamiętać, dlaczego właœnie Œlšsk mógł liczyć na więcej na tle kraju? Czy dlatego, że chciano poprawić życie Œlšzaków? A może tak naprawdę chodziło o węgiel, który tu wydobywano – główne Ÿródło energii i tak potrzebnych dewiz, koło zamachowe dla przemysłu ciężkiego. Władze centralne zgadzały się na spektakularne inwestycje, bo zdawano sobie sprawę, że przycišgnš one ludzi. A ršk do pracy wcišż brakowało. Ziętek miał też niezwykłe szczęœcie. Odsunięto go od władzy w 1975 r. kiedy gospodarka zaczyna się chwiać, ale jeszcze jest dobrze. Ale już rok póŸniej wchodzš kartki na cukier, braki mięsa, kolejki... To jednak nie obcišża już Ziętka, a przecież to poniekšd skutek inwestycyjnego rozpasania, który wczeœniej firmował. Był więc gospodarczym cudotwórcš? Nie wydaje się. W systemie centralnego planowania trudno o cuda. Potrafił zarzšdzać, choć nie wiadomo, czy odnalazłby się w gospodarce rynkowej. Po prostu apogeum jego rzšdów przypadło w czasie konsumowania największych inwestycji w okresie powojennym i największego zastrzyku finansowego. On to wykorzystał z pożytkiem dla regionu, ale i dla własnej legendy.

Dekomunizacja zaczęła obowišzywał 2 wrzeœnia, ale gen. Ziętek nadal ma rondo swojego imienia w Katowicach i park Œlšski (kiedyœ WPKiW – przyp. aut.). Prezydent Katowic stwierdził, że nie będzie stršcał go z piedestału. Podobnie zachowali się radni Chorzowa. Œlšzacy nie chcš spojrzeć na Ziętka jak na człowieka systemu totalitarnego?

To fenomen, że dziœ Ziętka broni nawet KOD. Przecież Ziętek nigdy nie rzšdził w systemie demokratycznym. Nigdy nie był demokratš. Bliższy był mu paternalizm, władza autorytarna i przekonanie, że społeczeństwo powinno mieć „gospodarza". Samorzšdnoœć, demokracja – wydaje się, że nie myœlał tymi kategoriami. Uważał, że ludŸmi trzeba rzšdzić. Pod koniec życia, kiedy zapytano go o stan wojenny, odparł, że tak trzeba było zrobić, nie było wyjœcia. Nigdy nie przeciwstawił się władzy, nawet, kiedy ta wyprowadziła czołgi na ulice. To symboliczne, że na pogrzebie zamiast antyfony czy psalmu, zagrano mu Międzynarodówkę.

Spędził pan nad Jerzym Ziętkiem kilka lat. Nie ma pan doœć tego tematu?

Mój pierwszy tekst ukazał się w 2007 roku. Poczštkowo wydawało się, że to temat, który mało kogo interesuje. Dopiero teraz, w zwišzku z ustawš dekomunizacyjnš, o Ziętku zrobiło się głoœno. Niestety, ostatnio spotkałem się z falš hejtu, pomówień o nieuczciwoœć, wysługiwanie się politykom. Tak chyba jest zawsze, kiedy przychodzi historykowi zmierzyć się z legendš. Ludzie w większoœci nie lubiš, kiedy burzy się ich wyobrażenia. Starałem się jednak wskazywać zarówno na plusy, jak i minusy tej biografii. Nie da się uciec od faktów. Uważam, że Ziętek zasługuje na kolejnš, dużš biografię. Dziœ mamy tylko ksišżkę prof. Jana Walczaka. Nie jest do końca zła, ale z wyraŸnš tezš. Bardziej utrwala legendę, niż jš wyjaœnia.

Czy wierzy pan, że gen. Ziętek może się przed ustawš obronić?

Nie rozumiem, dlaczego miałby być precedensem. W tej chwili emocje sięgajš zenitu, a one zawsze sš złym doradcš. Skoro tak bardzo zależy niektórym na pozostawieniu komunistycznego wojewody w przestrzeni publicznej, trzeba było o to zadbać na etapie tworzenia ustawy. Nikt tego nie uczynił, chyba nawet nie próbowano. Zapewne wierzono, że legenda Ziętka jest na tyle silna, iż niejako automatycznie zostanie on wykluczony spod litery prawa.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL