Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Pomorze

Gdańsk żyje Memlingiem

„Sšd Ostateczny” Memlinga – tryptyk z burzliwš historiš, którego zazdroœci nam Europa
Muzeum Narodowe w Gdańsku
„Sšd Ostateczny”, bezcenne œredniowieczne arcydzieło Hansa Memlinga, jest atrakcjš dla turystów z całej Europy.

Hans Memling stworzył swš wizję apokalipsy przed 1471 rokiem. Namalowany na deskach obraz uważany jest za najlepszš pracę tego niderlandzkiego malarza i jedyne jego dzieło w polskich zbiorach.

W Luwrze i Ermitażu

Tryptyk „Sšd Ostateczny" Memlinga, będšcy ozdobš zbiorów Muzeum Narodowego w Gdańsku, ma niezwykłš historię. Wykonany na zamówienie włoskiego bankiera A. Taniego (uwiecznionego z żonš na zamkniętych skrzydłach ołtarza) był przeznaczony dla florenckiego koœcioła Badia Fiesolana.

Anna Mikołajczyk i Robert Gierlach w trakcie próby spektaklu „Sšd Ostateczny”
KFP

W 1473 roku podczas transportu do Italii na pokładzie galery został zdobyty przez gdańskiego kapra Pawła Benekego. W trakcie podziału łupów właœciciele statku ofiarowali obraz koœciołowi Mariackiemu w Gdańsku.

W erze napoleońskiej tryptyk trafił do paryskiego Luwru jako zdobycz wojenna. Po klęsce Napoleona został rewindykowany do Berlina, aby w 1817 roku wrócić do Gdańska. To nie koniec jego tułaczki. Pod koniec II wojny œwiatowej dzieło Memlinga Niemcy wywieŸli w głšb Rzeszy i tam – po wkroczeniu Armii Czerwonej – jako zdobycz wojenna stało się ono eksponatem leningradzkiego Ermitażu.

W 1956 roku tryptyk uczestniczył w Wystawie Dzieł Sztuki Zabezpieczonych przez ZSRR w Warszawie, a dwa lata póŸniej wrócił ponownie do Gdańska jako eksponat muzealny ówczesnego Muzeum Pomorskiego w Gdańsku. W koœciele Mariackim znajduje się jego kopia.

W ostatnich latach tryptyk Memlinga został szczegółowo przebadany i przeœwietlony przez specjalistów z Muzeum Narodowego w Krakowie oraz PAN. Badania potwierdziły dobry stan dzieła, co więcej, pozwoliły odtworzyć historię jego powstania, a także zmiany naniesione przez autora w trakcie malowania. Wszystkie nowe fakty dotyczšce tryptyku znajdš się w specjalnym albumie przygotowywanym przez muzeum.

Sšd nad Memlingiem

Antoni Ziemba w wydanym właœnie albumie zwraca uwagę, że w drugiej połowie XIX wieku i około 1900 roku, a nawet w latach 60. i 70. XX wieku zdarzali się uczeni, którzy obejrzawszy „Sšd Ostateczny", powštpiewali w autorstwo Memlinga. Nie mogli uwierzyć, że tak poważne zlecenie mógł uzyskać artysta młody, œwieżo przybyły do Brugii, o nieustabilizowanej jeszcze pozycji. Sceptycy widzieli w tym tryptyku wiele, choć doœć powierzchownych, podobieństw do innego „Sšdu Ostatecznego" – Rogiera van der Weydena w Beaune. Twierdzili też, że ekspresyjna formuła tryptyku nie zgadza się z twórczoœciš Memlinga – mistrza „lirycznej subtelnoœci" i „słodkich Madonn".

Jako młody twórca Memling korzystał z doœwiadczeń co najmniej kilku mistrzów. Najczęœciej wspomina się Rogiera van der Weydena, Alberta Boutsa, Hugona van der Goesa. Wielu historyków sztuki zwraca uwagę, że obrazy Memlinga wyróżniajš się liryzmem, spokojem, czystym i harmonijnym kolorytem oraz miękkim modelunkiem, manierš wysmuklania ciał i wieloœciš szczegółów. Przy zachowaniu zdobyczy warsztatowych Jana van Eycka jego malarstwo skłania się ku manierycznoœci i wytwornoœci kojarzšcej się z „międzynarodowym gotykiem".

Michał Walicki w eseju zamieszczonym w wydanym przed laty pierwszym polskim albumie dotyczšcym Memlinga podkreœlał jego wrażliwoœć na œwiatło i lœnienie, na efekty optyczne, często nawet na zjawiska atmosferyczne: „Nie tylko to wydaje się siłš Memlinga. Poza współczuciem dla zwierzšt i roœlin, poza wrażliwoœciš na koloryt lokalny zdołał on nie tylko zbudować, lecz też utrwalić miłoœć i szacunek dla człowieka. Wyrazem tego jest jego droga jako portrecisty oraz niecodzienna wówczas odwaga znawcy i wyznawcy ludzkiego aktu".

„To właœnie Memlingowi – zauważa dalej Walicki – zawdzięczamy kreacje najbardziej czyste i poetyckie. Tylko autor niderlandzki, wykształcony w tradycjach poetyki szkoły kolońskiej, mógł zdobyć się na wizję tego rodzaju aktu, który nam prezentuje ťBetsabe w kšpieliŤ. Tylko on i jemu podobni mogli obdarzyć czarami postać nagiej, zmartwychwstajšcej dziewczyny, dŸwigajšcej się z ciężkiego snu u stóp Archanioła. A cóż dopiero, gdy chodzi o podobne, wzruszajšce w swej nagoœci i szlachetnoœci akty, kłębišce się w scenie stršcania do piekieł. Oczywiœcie w ťSšdzie OstatecznymŤ".

Pantomima, opera i sympozjum

Obraz Memlinga zainspirował innych malarzy, także literatów, kompozytorów oraz twórców teatru. Przed kilkoma laty we Wrocławskim Teatrze Pantomimy powstał tryptyk „Osšd", w którym do arcydzieła Memlinga odnosili się Jerzy Kalina, Leszek Mšdzik oraz Paweł Passini.

Wizja Jerzego Kaliny nawišzywała do tak częstego w jego spektaklach tematu życia jako misterium podróży. Bohaterowie, posługujšc się kilkoma prostymi rekwizytami, zaprezentowali drogę człowieka od urodzin do œmierci. Drogę naznaczonš wyborami, które każdy musi podejmować, i osšdami, na które jest skazany. Drewniane europalety, którymi posługiwali się aktorzy, były w scenie chrztu koœcielnš ławš, innym razem – ławkš szkolnš, potem stołem do wieczerzy. Kalina œwiadomie cytował Kantora i malarstwo Andrzeja Wróblewskiego.

Piękna i klarowna była wizja Leszka Mšdzika. Na scenie z ciemnoœci wyłaniały się trzy wieże katedry, które wkrótce przemieniały się w drabiny wiodšce ku niebu. Sunęli po nich ludzie. W trakcie wspinaczki odpadały im fragmenty ubrań, zbędny bagaż cišgnšcy ich w dół. Z każdym krokiem stawali się lżejsi. Byli jak grzesznicy, którzy w drodze do nieba pozbywajš się grzechów. Wielu z nich nie było w stanie wytrwać do końca i odpadali po drodze. Wizja wysmakowana plastycznie nawišzywała do malarstwa Caravaggia, a jej niezwykły klimat nadała muzyka Arvo Pärta.

Opowieœć Pawła Passiniego odnosiła się bezpoœrednio do współczesnoœci i przypominała spektakl multimedialny, w którym patos idzie w parze z publicystykš. Główna teza Passiniego brzmiała: codziennie wielu ludzi ginie w wypadkach samochodowych. A teksty Apokalipsy œw. Jana wygłaszane przez aktora mieszały się z instrukcjš pomocy ofiarom wypadku. W tym roku najsłynniejsze dzieło Memlinga stało się też inspiracjš dla wielu wydarzeń, których realizacji podjšł się Gdańsk. Jednym z nich jest z pewnoœciš opera „Sšd Ostateczny" z librettem Mirosława Bujki i muzykš Krzysztofa Knittla. Premiera 8 listopada w Operze Bałtyckiej.

Knittel w swej muzyce stara się podšżać za kilkuwiekowymi dziejami obrazu. Stšd słychać np. nawišzania do muzyki cerkiewnej, chorałów gregoriańskich oraz południowoamerykańskich brzmień. Pojawiło się też prawie 40 elektronicznych wstawek. Pierwszy akt opery jest zdecydowanie na serio, drugi zaœ ociera się o groteskę. Mirosław Bujko, autor libretta, podkreœlił, że stworzona przez niego wielowštkowa opowieœć pełna jest różnych kontekstów, odniesień kulturowych, intelektualnych i estetycznych. W pierwszej częœci poznajemy dzieje twórcy, w drugiej historię jego dzieła.

Reżyseruje Paweł Szkotak. Opera „Sšd Ostateczny" jest trzecim dziełem skomponowanym na specjalne zamówienie Opery Bałtyckiej w Gdańsku w ramach cyklu „Opera Gedanensis". Do tej pory w ramach tego przedsięwzięcia artystycznego zrealizowano w 2011 r. operę „Madame Curie" Elżbiety Sikory, a cztery lata póŸniej operę „Olimpia z Gdańska" Zygmunta Krauzego o pisarce Stanisławie Przybyszewskiej.

1 grudnia rozpocznie się I Międzynarodowe Sympozjum Memlingowskie poœwięcone sztuce dewocji w Niderlandach. Organizatorem jest gdańskie Muzeum Narodowe, a wœród tematów referatów pojawiš się m.in. „Ciemnoœć jako doœwiadczenie mistyczne" czy „Memling i tradycja bizantyjska". Sympozjum towarzyszyć będzie wystawa „Zamieszkać z Chrystusem i Maryjš" otwarta w Zielonej Bramie.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL