Pomoc z kosmosu

aktualizacja: 13.02.2017, 22:00
Krzysztof Kowalski
Krzysztof Kowalski
Foto: Fotorzepa / Kompała Waldemar

Międzyzdroje, Jastarnia, Sopot, Krynica Morska – a dalej na wschód Kłajpeda, Ryga, Tallin – przepiękne plaże ciągną się setkami kilometrów wzdłuż południowego wybrzeża Bałtyku. Północ tego akwenu to wspaniałe, malownicze zakątki – szkiery. Nic, tylko korzystać z uroków natury.

REDAKCJA POLECA
24.02.2017
W poszukiwaniu skutecznej broni na raka
24.02.2017
Pierwsze kroki górnictwa wśród gwiazd
20.02.2017
Komora bezechowa dla dronów lub samochodów
Kariera.pl
Menedżer nie musi być wiecznie lojalny wobec dawnej firmy
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!

Oczywiście, ale jeśli jedna łyżka dziegciu zapaskudza beczkę miodu, to w przypadku Bałtyku – jeśli potraktować go w przenośni jako ową beczkę – mamy do czynienia z tęgą łopatą, a raczej dwiema, paskudnego dziegciu. Ogromne zanieczyszczenie Bałtyku ściekami rolniczymi, przemysłowymi i komunalnymi spowodowało, że stał się on jednym z najbardziej zanieczyszczonych mórz na świecie. Niestety, nie koniec na tym. Drugim problemem jest bomba ekologiczna – zatopione w czasie i po II wojnie światowej środki bojowe – miny, bomby, broń chemiczna, której ilość poraża – to ponad 60 tys. ton. Eksperci szacują, że uwolnienie tylko kilkunastu procent tych substancji może spowodować, że Bałtyk na kilkaset lat stanie się „morzem martwym". Z założenia pojemniki z bronią chemiczną miały przetrwać 150–200 lat, ale proces degradacji już się rozpoczął. W ciągu ostatnich 20 lat doszło do ponad 120 wypadków poparzenia rybaków gazem musztardowym. Czy oprócz biadolenia coś z tym w ogóle można zrobić?

– Niezbadane wody i dno Bałtyku, problemy z ich czystością i niebezpieczeństwo skażenia zainspirowały nas do zajęcia się długofalowym projektem, którego celem jest wskazanie kierunków wykorzystania nowoczesnych technologii kosmicznych i robotycznych w działaniach na rzecz badań i eksploatacji środowiska wodnego – powiedział portalowi PAP Nauka w Polsce Maciej W. Iwankiewicz z zarządu Europejskiej Fundacji Kosmicznej. Piątki z języka polskiego, o szóstce nie wspominając, za to zdanie nie będzie, ale sedno jest na medal: – Chcemy stworzyć platformę – środowisko, które będzie kojarzyło dobre rozwiązania z sektora kosmicznego i robotycznego w kierunku badania i rozwiązywania problemów środowiska wodnego. Będziemy szukali działań biznesowych, w których znajdą one praktyczne zastosowanie.

Maciej W. Iwankiewicz wyjaśnia, że system mógłby wykorzystywać informacje z satelitów, czujników umieszczonych na bojach, z dronów i robotów pracujących na morskim dnie i sięgających pod warstwę dennego mułu. Na podstawie tych danych można by tworzyć mapy, a na podstawie tych map obserwować, co dzieje się w poszczególnych miejscach dna morskiego.

Inicjatywa rusza w czerwcu wraz z gdańskim kongresem Baltic Summit 2017, na który zaproszeni zostaną przedstawiciele świata polityki, biznesu i nauki z krajów nadbałtyckich. Eksperci omówią problemy Morza Bałtyckiego oraz technologie kosmiczne i robotyczne, wspierające ich rozwiązywanie. Kongres będzie połączony z przeglądem i konkursem rozwiązań satelitarnych, dronów i robotów podwodnych, umożliwiających eksplorację i eksploatację środowiska wodnego, a także z warsztatami dla firm zainteresowanych tematyką.

W końcu, ktoś musi się zająć tym problemem. Jak nie oni, to kto?

POLECAMY

KOMENTARZE