Życie Pomorza Zachodniego

Sztuka, czyli transformacja

Najnowsza ekspozycja sztuki współczesnej nosi tytuł „Mur. Sztuka w obliczu granic”
materiały prasowe
Szczecińska Trafostacja Sztuki ma nowego dyrektora i nową wystawę. Wernisaż 18 maja.

Trafostacja reklamuje się jako najmłodsze centrum sztuki współczesnej w Polsce. Działa od 2013 roku, jednak historia budynku przy ulicy św. Ducha, w którym się znajduje, jest dłuższa o ponad stulecie.

Gmach został wzniesiony w roku 1912, by pomieścić stację transformatorową. Rolę energetyczną pełnił do połowy lat 60., później wprowadziła się tu wielobranżowa spółdzielnia inwalidów (we współczesnej nomenklaturze: zakład pracy chronionej). Pomysłom wyburzenia w latach 80. zapobiegł wpis do Krajowego Rejestru Zabytków. Właściciel zrzekł się więc niewygodnego dziedzictwa i przez dwie kolejne dekady budynek samotnie niszczał.

Renowacja ruszyła w roku 2011. Dziś wielopoziomowe wnętrze mieści m.in. halę główną o powierzchni 336 mkw. i wysokości 16 m – sztuka może wzlecieć.

Nowi gospodarze podkreślają przy tym, że lokalizacja Trafostacji znakomicie nawiązuje do historii – właśnie na ulicy św. Ducha, w jednym z pobliskich budynków, odbyła się pierwsza w Szczecinie wystawa malarstwa współczesnego. Był rok 1835, kiedy przy Heiligegeiststraße pokazano ponad trzysta dzieł, o co postarał się nowo założony Pomorski Związek Sztuki. Najnowsza ekspozycja sztuki współczesnej w mieście nosi tytuł „Mur. Sztuka w obliczu granic" i jest rozwinięciem międzynarodowej wystawy, która miała premierę w Mediolanie. W Szczecinie pokaz zostanie rozszerzony o nowe prace, niektóre prezentowane po raz pierwszy.

Tytuł nawiązuje do muru berlińskiego, który „przez lata zimnej wojny ucieleśniał sztywną konstrukcję polityki zagranicznej wielu krajów, ustanawiając podział na swojego i obcego, przyjaciela i wroga, wolnego i uciśnionego. (...) Granice, zarówno aktualne, jak i historyczne, są przede wszystkim symptomem lęku przed nowym innym" – pisze kurator wystawy (i nowy szef Trafostacji) Stanisław Ruksza. Jako przykłady współczesnych podziałów wymienia strefę Schengen, mur między USA i Meksykiem czy system fortyfikacji oddzielający Izrael od Autonomii Palestyńskiej.

– Nie daję sobie zwyczajowego roku na wprowadzenie programu. W całkiem nowej odsłonie zaczynamy jesienią, ale już teraz chciałem pokazać kierunek naszych działań – wyjaśnia „Rzeczpospolitej" Stanisław Ruksza. – To ma być instytucja, która poprzez narzędzia sztuki dyskutuje o problemach dzisiejszego świata. Miejsce, w którym jest czas na refleksję, empatię, a także eksperyment czy błąd, czego coraz mniej w świecie, który goni za zyskiem czy wykazaniem swojej racji. Ma nas cechować „słuch społeczny".

Wystawie towarzyszy książka zawierająca teksty związane z jej tematyką oraz dokumentację fotograficzną.

„Nie wiem, co się stało z tym kontynentem, z jego energią, odwagą, ekspansywnością, ciekawością, witalizmem.

Potrafiliśmy na piechotę wędrować na krańce świata, puszczać się na drugą stronę globu w drewnianych łupinach nie większych niż wagon kolejowy. (...) Dziś sami stoimy przy oknie i lękliwie wyglądamy zza firanki: Czy aby ktoś, broń Boże, nie zacznie »wyznawać tych samych wartości«. A jeśli już musi, to najlepiej jak najdalej. Najlepiej w jakimś Mordorze. Ale to się nie uda" – napisał jeden z autorów, Andrzej Stasiuk.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL