Życie Dolnego Śląska

Znaleźć agat, który dodaje odwagi

Najsłynniejszym z dolnośląskich kamieni szlachetnych był i jest chryzopraz.
123RF
Dolnośląskie kamienie szlachetne i ozdobne to obecnie głównie domena hobbystów. Mogą jednak odzyskać pewne znaczenie gospodarcze.

W budowanych z miejscowych kruszyw nawierzchniach drogowych na Dolnym Śląsku tkwią miliony okruchów szlachetnych oraz ozdobnych kamieni wszelkich znanych na świecie rodzajów i odmian. Nie znaczy to wprawdzie, że drogi wysadzane są tu klejnotami. Dowodzi jednak bogactwa i różnorodności geologicznych zasobów regionu.

W oczekiwaniu na diament

– Dotychczas tylko diamentów nie znaleziono na Dolnym Śląsku. Wcale nie jest wykluczone, że któregoś dnia i na nie trafimy – podkreśla dr Robert Girulski, gemmolog, wykładowca wrocławskiej Szkoły Wyższej Rzemiosł Artystycznych i Zarządzania.

Szanse na odkrycie diamentów nie są wielkie, ale nie nierealne. W sezonie Sudety i Przedgórze Sudeckie przemierzają bowiem setki zawodowych geologów, kolekcjonerów o większych lub mniejszych kwalifikacjach, turystów – zwłaszcza miłośników coraz modniejszej geoturystyki czy uczestników warsztatów geologicznych dla młodzieży. Penetrują kamieniołomy, żwirownie, sztolnie i hałdy dawnych kopalń, naturalne obrywy skalne i skarpy drogowe, brzegi rzek i potoków. Tak licznych zastępów poszukiwaczy bogactw ziemi nie było prawdopodobnie w tych stronach od czasu górniczej gorączki w XVI w.

Różne rodzaje aktywności wywodzące się z pasji naukowych i kolekcjonerskich coraz częściej przybierają formę złożonego, wyspecjalizowanego produktu turystycznego. W „mineralogicznej stolicy Polski", Szklarskiej Porębie, wytyczono Szlak Waloński, a w Karpaczu Szlak Górniczy. „Lwóweckie Lato Agatowe" to jedna z największych imprez mineralogicznych na świecie, odwiedzana co roku przez ok. 50 tys. osób. Szlifiernie i wytwórnie biżuterii czy pamiątek regionalnych – jak np. firma GeoGut z Kątów Bystrzyckich – organizują wykłady i warsztaty geologiczne, a także oferują sprzęt, mapy i przewodniki.

– Poszukiwanie i kolekcjonowanie minerałów to hobby, które z roku na rok ma u nas coraz więcej zwolenników – ocenia właściciel Piotr Gut.

Od średniowiecza

Sudety i Przedgórze Sudeckie, czyli geologiczny „blok dolnośląski", stanowiący mozaikę niewielkich skalnych masywów różnego wieku i pochodzenia, od wczesnego średniowiecza słynął jako jeden z najbogatszych w Europie regionów górniczych. Pierwsi, już w XII w., w śląskich górach pojawili się Walonowie, w owym czasie najwyżej cenieni znawcy i poszukiwacze kruszców oraz kamieni szlachetnych. Złączeni niedostępną dla innych wiedzą i sekretami swego bractwa, docierali w głąb sudeckich dolin i na stoki Szrenicy, Śnieżki czy Śnieżnika, a odkrycia spisywali w sławnych księgach walońskich.

Na terenach bloku dolnośląskiego wydobywano w różnych okresach historycznych m.in. węgiel, rudy żelaza, miedzi, ołowiu, srebra, cyny, niklu a w XX w. – uranu. Na wyobraźnię poszukiwaczy przygód i bogactw, którzy ściągali w Sudety z całej Europy, działały jednak przede wszystkim blask złota wypłukiwanego z sudeckich rzek i potoków oraz magiczne lśnienie szlachetnych kamieni.

W „Walońskiej księdze z Trutnova" średniowieczny odkrywca radził swym ziomkom: „...jeśli będziesz na Zackenstein [Szrenica] przejdź w lewo, tutaj znajdziesz niewielki obszar [dolina Szrenickiego Potoku], gdzie są dobre kamienie szlachetne jak ametyst, szafir, szmaragdy, kalcedony, topazy i nie musisz się troszczyć, jeżeli wyobrażałeś to sobie inaczej, nie martw się, Bóg Ci już pomógł!".

Kolory kamieni

Najszlachetniejsze poza diamentami kamienie, szafiry, czyli kryształy korundu (tlenku glinu), wciąż można w Karkonoszach znaleźć w dolinie Płomnicy w okolicach Karpacza. Są to jednak jedynie ciekawostki mineralogiczne, zwłaszcza że chodzi tu o tereny rezerwatów. Natrafiano w dolinie nawet na 5-centymetrowe okazy niebieskie i białe, niestety nieprzezroczyste. Na kamienie o większej wartości jubilerskiej, jeśli dopisze szczęście, wielkości nawet do 1 cm, można liczyć na Izerskiej Łące niedaleko Świeradowa-Zdroju, przepłukując osady płynącego tam potoku miską do płukania złota. Zdarza się czasem, że pozostanie w niej nie szafir, lecz maleńki rubin, równie cenna czerwona odmiana korundu.

Jednym z najbardziej lubianych kamieni z Dolnego Śląska był niegdyś mylony z topazem cytryn z okolic Cieplic – odmiana kwarcu (tlenku krzemu) o kanarkowej barwie. Na „śląski topaz", a także na jasnobrązowy kwarc dymny nadal można natrafić w pobliżu Jeleniej Góry. Bezbarwna, przezroczysta odmiana kwarcu, czyli kryształ górski, dość obficie występuje w ścianach kamieniołomu w Jegłowej w okolicach Strzelina. Kopalnia Stanisław, położona na zboczu wzniesienia Izerskie Garby w Sudetach Zachodnich znana jest z rzadko spotykanych kwarców o barwie jasnoróżowej. W kamieniołomach w Strzegomiu trafiają się okazy czarnego, nieprzezroczystego morionu, o masie nawet kilkudziesięciu kilogramów.

Fioletowy ametyst występuje w znacznych dość ilościach m.in. Szklarskiej Porębie, w Dolinie Złotego Potoku, w masywie Śnieżnika, w Kletnie oraz w Górach Kaczawskich. Nowy Kościół koło Złotoryi, pola wsi Płóczki Górne koło Lwówka Śląskiego oraz dolina Kwisy to miejsca znane z bogactwa agatów. Niezwykle dekoracyjny agat, wielobarwna odmiana chalcedonu – kamień siły i odwagi – cieszy się niezmiennie wielkim powodzeniem wśród kolekcjonerów oraz producentów biżuterii.

Najsłynniejszym z dolnośląskich kamieni szlachetnych był i jest chryzopraz. Ten soczyście zielony chalcedon, najpiękniejszy niegdyś na świecie, wydobywano w znacznych ilościach od XVIII w. w Szklarach koło Ząbkowic Śląskich. Był on ulubionym kamieniem m.in. Fryderyka II Wielkiego i Goethego. Jeszcze przed kilkunastu laty pozyskiwano spore jego ilości w miejscowej, zamkniętej dziś, kopalni niklu. To z niej nadal pochodzą najcenniejsze okazy „zielonego złota".

Najładniejsze i największe agaty oraz kwarce z najwyższej półki osiągają cenę kilku tysięcy złotych. Jednak niezłe jakościowe kamienie można kupić już za kilkanaście (kwarce) lub kilkadziesiąt złotych (agaty). Cena chryzoprazu zależy od odmiany oraz jakości i waha się od 300–400 zł do 7–8 tys. zł za kilogram.

– Ceny śląskich kamieni i skał ozdobnych, z wyjątkiem rynku kolekcjonerskiego, nie są wygórowane. Ich poszukiwanie i obróbka czy wytwarzanie biżuterii to na razie tylko niewielka nisza. Tymczasem niektóre z nich, jak np. nefryt i ozdobne serpentynity, mają duży potencjał gospodarczy, jeśli będą skutecznie promowane. Na razie sporo osób próbuje zarabiać na kamieniach, ale traktują to raczej jako dodatkowy dochód. Tych, którzy głównie lub wyłącznie się z nich utrzymują, jest niewielu – przyznaje dr Girulski. I dodaje – bogactwo minerałów i związane z tym tradycje są jednak bardzo istotne dla wizerunku regionu i rozwoju m.in. turystyki.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL