Dawca przekaże organ nieznajomemu anonimowo

aktualizacja: 30.03.2016, 19:08
Nowa technika wymaga wykorzystania specjalnej aparatury ogrzewającej i...
Nowa technika wymaga wykorzystania specjalnej aparatury ogrzewającej i odżywiającej przeszczepiany organ.
Foto: materiały prasowe

Duże kolejki do przeszczepów mogą się wkrótce zmniejszyć, ponieważ przepisy umożliwią anonimowe oddanie organu.

REDAKCJA POLECA

Rząd zamierza umożliwić altruistyczne dawstwo organów. Jak nieoficjalnie dowiedziała się „Rzeczpospolita", w Ministerstwie Zdrowia zakończył już pracę specjalny zespół złożony z prawników, psychologów i lekarzy, który przygotował zmianę ustawy transplantacyjnej. Znowelizowane przepisy pozwolą na anonimowe oddanie organu niespokrewnionej osobie.

Procedury regulujące dawstwo altruistyczne mają także uniemożliwiać dawcom i biorcom handel organami. Wykluczą więc taką sytuację, że dwie niespokrewnione osoby umawiają się, iż jedna drugiej za odpłatą przekaże nerkę. Rejestr dawców anonimowych będzie prowadził Poltransplant – Krajowe Centrum Organizacyjno-Koordynujące ds. Przeszczepów. Teraz jednostka prowadzi np. rejestr dawców zmarłych.

Za zgodą sądu

Obecnie dawcą organu można zostać po śmierci. Jeśli ktoś chce za życia oddać nerkę drugiej osobie, to według ustawy transplantacyjnej może to zrobić na rzecz bliskiego krewnego w linii prostej, rodzeństwa czy małżonka. Oznacza to, że mąż ma prawo np. oddać nerkę żonie, a matka płat wątroby dziecku. Przepis zezwala na przekazanie narządu innej osobie, ale tylko gdy przemawiają za tym szczególne względy osobiste. Dotyczą dalszych krewnych czy konkubinatu. Zgodę musi wówczas wyrazić sąd rodzinny. A procedura sądowa jest długa.

Dawstwo altruistyczne, jakie np. od dawna działa w USA i w kilku krajach Europy Zachodniej, może być prawdziwą rewolucją w Polsce.

– Polega ono na tym, że dawca niespokrewniony z biorcą anonimowo i bezinteresownie oddaje swój narząd, np. nerkę, do przeszczepienia, nie otrzymując za to żadnych korzyści. Musi przejść odpowiednie testy psychiatryczno-psychologiczne, które pozwolą sprawdzić, czy jest poczytalny i działa w pełni świadomie, z wykluczeniem takich przesłanek jak np. przymus – tłumaczy Aneta Sieradzka, prawniczka specjalizująca się w prawie medycznym.

Specjaliści wykluczają np. osoby z depresją albo takie, które chcą oddać komuś organ, mając wyrzuty sumienia, bo np. spowodowały wypadek samochodowy, w wyniku którego inna osoba doznała uszczerbku na zdrowiu.

– Jeśli badania zakończą się pozytywnie, dawca altruistyczny trafi do rejestru i na podstawie parametrów medycznych wyszuka się dla niego biorcę – dodaje Sieradzka. Zaznacza, iż dane osobowe dawcy i biorcy są chronione i ten pierwszy nie może wiedzieć, do kogo trafi jego organ.

Dużo oczekujących

Projekt noweli ustawy transplantacyjnej jeszcze w tym roku może trafić do Sejmu. Umożliwienie dawstwa altruistycznego jest o tyle ważne, że w Polsce przez ostatnie lata spadła liczba przeszczepień. Brakuje dawców. Według Poltransplantu potrzeb nie są w stanie zaspokoić narządy pochodzące od zmarłych dawców. W 2015 r. transplantolodzy przeszczepili 958 nerek i 310 wątrób. W samym tylko województwie podlaskim w 2015 r. lekarze przeprowadzili 17 przeszczepień nerek, podczas gdy np. w 2013 r. było ich 26, w 2006 r. zaś 40.

Duże zapotrzebowanie sprawia, że handel organami, choć zabroniony, kwitnie w internecie. Na forach pełno jest ogłoszeń, w których ktoś za np. 50 tys. zł chce sprzedać nerkę albo np. matka chce kupić organ dla ciężko chorego dziecka.

Osoby oferujące sprzedaż swoich narządów często nie zdają sobie także sprawy z tego, czym jest przeszczepienie.

– Ten, kto oddaje np. nerkę, jest wcześniej szczegółowo badany, a po samej transplantacji podlega kontrolom w poradniach – mówi doktor Robert Kucharski ze Stowarzyszenia „Życie po przeszczepie".

Tak samo jest z biorcami.

– Muszą przejść kwalifikację do operacji, próby zgodności tkankowej i wiele innych badań, a po samej operacji są zobowiązani zażywać leki immunosupresyjne, które nie byłyby refundowane, gdyby przeszczep był przeprowadzony nielegalnie – mówi Robert Kucharski.

Policja ściga i sprzedawców, i dawców

Ustawa transplantacyjna przewiduje karę do pięciu lat pozbawienia wolności za handel organami. Z danych Komendy Głównej Policji wynika, iż w 2015 r. policja wszczęła 79 postępowań przygotowawczych przeciwko osobom oferującym sprzedaż organu lub chcącym go nielegalnie kupić. Śledczy stwierdzili 57 przestępstw, a 43 osobom postawili zarzuty.

POLECAMY

KOMENTARZE