Zdrowie

Ustawa o sieci szpitali: Internista wyleczy wątrobę, a ginekolog osteoporozę

123RF
Leczeniem bólu zajmie się internista, a ginekolog osteoporozą – zakłada rozporządzenie do ustawy o sieci szpitali.

Po wejściu w życie tzw. ustawy o sieci szpitali ryczałtowo z budżetu państwa ma być finansowana nie tylko hospitalizacja, ale też leczenie w specjalistycznych poradniach przyszpitalnych. Żeby ułatwić dyrektorom placówek podział pieniędzy, Ministerstwo Zdrowia w projekcie rozporządzenia przyporządkowało poszczególne poradnie do oddziałów.

I tak przy oddziale chorób wewnętrznych istnieć mogłoby 21 poradni, w tym transplantologiczna i leczenia bólu, której zabrakło przy oddziale anestezjologicznym. Przy położnictwie i ginekologii znalazła się m.in. poradnia leczenia osteoporozy. Do oddziału pediatrii przypisano z kolei poradnię toksykologii, rzadkich wrodzonych chorób metabolicznych oraz onkologii i hematologii dziecięcej.

Zdaniem ekspertów to otwiera drogę do świadczeń specjalistycznych lekarzom, którzy nie mają do tego kwalifikacji, np. interniści nie zajmują się na co dzień przeszczepami.

Dr Jerzy Wyszumirski, przewodniczący Związku Zawodowego Anestezjologów, dziwi się, że poradni leczenia bólu nie przypisano oddziałom anestezjologicznym.

– Przecież to dziedzina, której podwaliny położyli światowi i europejscy anestezjolodzy – mówi dr Wyszumirski. – Nie można zanegować wiedzy i umiejętności ludzi, ale w większości lekarze chorób wewnętrznych nie znają się na leczeniu bólu – mówi. Projekt niepokoi samych specjalistów.

– Czy w takim razie w poradni ginekologicznej będziemy teraz przyjmować mężczyzn? Przecież oni też cierpią na osteoporozę – pyta jeden ze stołecznych ginekologów. – Po menopauzie wzrasta ryzyko nie tylko osteoporozy, ale i zawału serca. Może więc do naszej poradni przypiszą też kardiologię – ironizuje ginekolog. I podkreśla, że osteoporoza powinna być leczona przez ortopedów i reumatologów.

Obawy mają też lekarze chorób zakaźnych, tradycyjnie zajmujący się w Polsce hepatologią, czyli leczeniem chorób wątroby. Zgodnie z projektem mieliby się nią zająć gastroenterolodzy.

– To katastrofa dla pacjentów z chorobami wątroby, bo będą traktowani przez gastroenterologów jak piąte koło u wozu i wypychani z kolejki przez pacjentów gastrologicznych – uważa prof. Robert Flisiak z zarządu głównego Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. I dodaje, że dziś liczba świadczeń hepatologicznych realizowanych przez poradnie gastrologiczne to tylko 5 proc.

– Zdecydowana większość realizowana jest przez poradnie obsługiwane przez specjalistów chorób zakaźnych – dodaje prof. Flisiak.

Intencje Ministerstwa Zdrowia próbuje zrozumieć dr Jerzy Gryglewicz, ekspert Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

– Ponieważ na pierwszym poziomie zabezpieczenia szpitalnego, czyli w przypadku szpitali powiatowych, budżet państwa zapewni finansowanie tylko oddziałom podstawowym, takim jak interna, pediatria, chirurgia ogólna czy ginekologia i położnictwo, autorzy ustawy chcieli zagwarantować funkcjonowanie poradniom specjalistycznym, które działają w szpitalach już dzisiaj – tłumaczy Gryglewicz.

Wyjaśnia, że jeśli szpital powiatowy prowadził poradnię leczenia bólu przy oddziale anestezjologii lub neurologicznym, po wejściu ustawy o sieci szpitali nie będzie mógł liczyć na finansowanie dla oddziału. Zaproponowane rozwiązanie pozwoli jednak uratować poradnie.

Specjaliści uważają jednak, że zapis otwiera pole do nadużyć, a za leczenie zarezerwowane dotychczas dla osób z wąską specjalizacją będą brać się lekarze ogólni.

Źródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL