Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Zadania

Za odbiór śmieci płacimy więcej niż Niemcy, a ma być jeszcze drożej

Fotorzepa, Sławomir Mielnik
Audyty w samorzšdach nie pozostawiajš złudzeń: opłaty za odbiór odpadów muszš pójœć w górę.

Przez błędy ustawodawcy i nieprzygotowanie samorzšdów do gospodarowania odpadami stawki opłat za odbiór œmieci bywajš ponaddwukrotnie wyższe niż np. w Niemczech. Wiele do życzenia pozostawia też recykling odpadów komunalnych. Za wywóz œmieci płacimy dużo, a możemy jeszcze więcej.

– Rodzina z Wrocławia mieszkajšca w domu jednorodzinnym płaci ok. 240 euro (1056 zł) za wywóz odpadów na rok. Podobna rodzina w oddalonym ok. 250 km DreŸnie tylko 80 euro – mówi Bernhard Skiba z East Europe Consulting Company. Z audytów przeprowadzonych w kilku samorzšdach wynika, że jeszcze wyższe opłaty w Polsce to tylko kwestia czasu.

Na wysokie ceny wywozu œmieci wpływ ma m.in. to, że w niektórych regionach firmy œmieciowe po wygraniu przetargu stały się monopolistami i zaczęły to wykorzystywać.

– Znam przykład gminy, w której firma wywozowa opanowała rynek i podniosła ceny o prawie 80 proc. Samorzšdy nie mogš się przed takimi praktykami bronić, bo nie przygotowały się profesjonalnie od strony zarzšdzania procesem odbioru i zagospodarowania odpadów – mówi Bernhard Skiba. Dodaje, że samorzšdy muszš wierzyć w liczby i kalkulacje, które im przedstawiajš firmy zajmujšce się odpadami na ich terenie. A sš wštpliwoœci, czy te dane odpowiadajš rzeczywistoœci.

20 proc.  ?zaledwie tyle odpadów komunalnych jest obecnie zbieranych selektywnie

W wielu samorzšdach uchwały zwišzane z gospodarkš odpadami powstawały w oderwaniu od planowanych i realizowanych inwestycji dotyczšcych przetwarzania œmieci. Do tego doszła budowa zbyt dużych instalacji względem potrzeb. W Bydgoszczy np. spalarnia nie pracuje pełnš parš, trafia do niej mniej odpadów, niż zakładano. Taki scenariusz spotka zapewne kolejne spalarnie. A to kosztuje.

Wpływ na wysokie ceny ma też nieprecyzyjne prawo, które utrudnia gminom realizację zadań. Problematyczna pozostaje np. kwestia mieszkańca, czyli osoby faktycznie zamieszkujšcej na danym terenie, która powinna płacić za œmieci. Meldunek często nie pokrywa się z miejscem zamieszkania. Dochodzi migracja zarobkowa. Gminy nie wiedzš nawet, jak ustalić, czy wszyscy zobowišzani płacš. Szacunki mówiš, że system gospodarki odpadami obejmuje 85 proc. wszystkich mieszkańców. Ci, którzy płacš, łożš na tych, którzy tego unikajš.

– Na to, ile płacimy, wpływa koszt funkcjonowania systemu gospodarki odpadami na danym terenie, a metody ustalania opłat sš sposobem podzielenia tego kosztu na właœcicieli nieruchomoœci – mówi Maciej Kiełbus, partner w kancelarii Dr Krystian Ziemski & Partners. Dodaje, że w przepisach nie ma systemu taryfowego obliczania kosztów, tylko ogólne wytyczne. – Każda z metod jest zawodna – twierdzi.

50 proc.  ?odpadów z metali, papieru, szkła i tworzyw sztucznych będziemy musieli kierować do recyklingu w 2020 r.

– Brak w ustawie metody naliczania opłaty zgodnie z produkowanš iloœciš odpadów to powód małego zainteresowania recyklingiem – uważa Bernhard Skiba. – W 2014 r. realny recykling czterech głównych frakcji (szkło, makulatura, metale, tworzywa sztuczne) wynosił 12 proc. Takie dane podaje Krajowy Plan Gospodarki Odpadami. Obecnie wynosi ok. 15 proc. Nie będziemy w stanie osišgnšć wymaganych 50 proc. do 2020 r. – uważa Skiba.

Dyskusja o wprowadzeniu tzw. metody iloœciowej, w której opłaty zależałyby od iloœci wytworzonych œmieci, co i raz powraca. Maciej Kiełbus wskazuje jednak, że jej wprowadzenie w gminach musiałoby się wišzać z wyposażeniem œmieciarek w specjalne wagi, co dla wielu samorzšdów może być zbyt drogie.

– Metoda ta mimo wielu zalet została odrzucona w 2011 r. z obawy, iż wiele osób po to, by zapłacić mniej, może pozbywać się odpadów w nielegalny sposób, np. wyrzucać je do lasu. Można każdego kontrolować, ale to też sš bardzo duże koszty – mówi Kiełbus.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL