Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Zadania

Placówka medyczna chce zadośćuczynienia od ratowników, którzy nie przystąpili do pracy

123RF
Placówka straciła kontrakt z NFZ z powodu braku umów z ratownikami. Chce od nich milionowej rekompensaty.

2,1 mln zł domaga się od swoich 21 byłych usługodawców spółka AMG Centrum Medyczne. Twierdzi, że to przez nich straciła kontrakt w zarządzanym przez siebie Szpitalu Świętego Ducha w Rawie Mazowieckiej.

– Odmawiając w lipcu dalszego świadczenia usług, doprowadzili do wypowiedzenia spółce w trybie natychmiastowym umowy na świadczenie usług zdrowotnych ratownictwa medycznego na terenie powiatu w Rawie Mazowieckiej. To spowodowało, że do spółki nie wpłynie wynagrodzenie z tytułu tej umowy – tłumaczy Witold Jajszczok, rzecznik AMG Centrum Medyczne.

Ratownicy są zrozpaczeni. Twierdzą, że od 1 do 10 lipca pełnili dyżury bez umowy ze zleceniodawcą. Umowy miały być przygotowane, ale żadna ze stron ich nie podpisała. Dziesiątego dnia ratownicy nie zalogowali się do systemu. Spółka powiadomiła odpowiedzialnego za organizację i koordynowanie systemu Państwowego Ratownictwa Medycznego wojewodę łódzkiego. Opiekę nad pacjentami z tego rejonu zabezpieczenia, obejmującego Rawę Mazowiecką, Cielądz, Sadkowice, Regnów i Białą Rawską, wojewoda przekazał Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego (WSRM) w Łodzi do czasu rozstrzygnięcia postępowania konkursowego, które wkrótce ogłosi NFZ.

Kontrola łódzkiego NFZ, po której w trybie natychmiastowym rozwiązał on umowę na ratownictwo medyczne, rozpoczęła się w Szpitalu Świętego Ducha już 7 lipca.

– Zebrane dokumenty wskazują na to, że od 1 lipca szpital w Rawie nie zapewniał personelu udzielającego świadczeń zgodnie z umową z NFZ, udzielał świadczeń w sposób i w warunkach istotnie nieodpowiadających wymogom określonym w umowie, a w efekcie nie zapewnił dostępności do świadczeń opieki zdrowotnej w miejscu udzielania świadczeń, co stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów – mówi „Rzeczpospolitej" Anna Leder z łódzkiego NFZ.

AMG Centrum Medyczne stoi na stanowisku, że między stronami doszło do zawarcia umowy ustnej, tzw. konkludentnej. Dlaczego?

– Ratownicy ustalili harmonogram, a więc zaoferowali spółce swoje usługi i przystąpili do ich świadczenia. Spółka usługi te przyjmowała i na dotychczasowych zasadach udostępniała ratownikom sprzęt i bazę lokalową – tłumaczy Witold Jajszczok.

Zdaniem Romana Badacha-Rogowskiego, szefa Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego, ta sytuacja jest niedopuszczalna, bo do takiej umowy potrzebna jest zgoda obu stron. I deklaruje pomoc prawną dla 21 ratowników z Rawy Mazowieckiej.

Opinia

Wojciech Kozłowski, radca prawny

Zawarcie umowy cywilnoprawnej w formie ustnej wymaga zgodnego stanowiska obu stron. Jeżeli więc jedna ze stron – ratownicy medyczni prowadzący własną działalność gospodarczą – żądała i oczekiwała od spółki potwierdzenia warunków współpracy stron na piśmie, to niepotwierdzenie ich przez 30 proc. okresu, czyli dziesięć dni miesiąca, na który umowa miała być zawarta, stanowi wystarczający dowód, że pomiędzy stronami nie doszło do uzgodnienia stanowisk i zawarcia umowy w sposób konkludentny. Nie można mówić o naruszeniu przez ratowników umowy, której nie zawarli. Co najwyżej można by interpretować tę sytuację jako zawarcie umowy tymczasowej na dziesięć dni, czyli na okres, przez który ratownicy faktycznie świadczyli usługi bez umowy pisemnej.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL