Przejęcie powiatowych urzędów pracy przez państwo

aktualizacja: 20.03.2017, 08:23
Foto: 123RF

Przejęcie powiatowych urzędów pracy przez państwo oznacza utratę miliardów złotych dla bezrobotnych z Europejskiego Funduszu Społecznego.

REDAKCJA POLECA

W piątek wiceminister rodziny Stanisław Szwed spotkał się w Stargardzie Szczecińskim z dyrektorami powiatowych urzędów pracy. Dyrektorzy dopytywali się o plany ministerstwa dotyczące zapowiedzianego przeniesienia służb zatrudnienia z samorządów do administracji państwowej.

Samorządy czekają

Okazuje się, że po tej zapowiedzi niektórzy starostowie przestali inwestować w urzędy pracy, wstrzymali podwyżki dla pracowników i rekrutację nowych. Zdarza się nawet, że starosta planuje przenieść urząd do mniej reprezentacyjnego budynku, który straci po reformie, i zarobić na sprzedaży dotychczasowej siedziby pośredniaka.

– Cieszy nas, że ministerstwo chce wysłuchać naszych uwag do proponowanych zmian, bo taka reforma będzie miała ogromne skutki w wielu wymiarach – tłumaczy Jerzy Bartnicki, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Kwidzynie. – Okazuje się, że proces zmian spowalnia kwestia środków z Europejskiego Funduszu Społecznego, które są wydawane przez wojewódzkie i powiatowe urzędy pracy na aktywizację bezrobotnych.

Wszystko wskazuje, że reforma pośredniaków może zostać wstrzymana nawet do 2020 r. Wtedy właśnie kończy się tzw. okres programowania na lata 2014–2020 określający zasady wydatkowania unijnych środków przez urzędy pracy.

Przed 2020 rokiem mogą być kłopoty

Potwierdza to wypowiedź przedstawiciela Ministerstwa Rozwoju, jaka padła na jednym z ostatnich posiedzeń podzespołu problemowego ds. reformy polityki rynku pracy, jaki działa w Radzie Dialogu Społecznego. Zdaniem resortu rozwoju przeniesienie pośredniaków z administracji samorządowej do państwowej może spowodować opóźnienia w wydatkowaniu tych środków, co będzie miało wpływ na ocenę efektywności wykorzystania tych pieniędzy przez Polskę. Wynika z tego, że w rachubę wchodzi nawet ryzyko zwrotu części tych środków.

– Uważam, że zapowiadana przez rząd reforma urzędów pracy nie ma szans wejść w życie w 2018 r. – komentuje Grzegorz Tokarski, ekspert Pracodawców RP. – Ciągle nie zostały wypracowane założenia projektu nowelizacji przepisów, a wdrożenie jakiejkolwiek reformy wymagałoby już teraz ustalenia wydatków z Funduszu Pracy na przyszły rok. Nie ma w mojej ocenie szans na zmianę struktury urzędów pracy, również ze względu na problemy, jakie rząd będzie miał z funduszami unijnymi.

Dlatego rząd rozważa podobno koncepcję podzielenia wojewódzkich urzędów pracy na dwie części. Jedną samorządową, która jak dotychczas zajmowałaby się zarządzaniem unijnymi środkami, i drugą państwową, która miałaby zająć się aktywizacją bezrobotnych. Inaczej groziłaby nam utrata setek milionów euro unijnych dotacji. W dalszym ciągu liczę na dialog ze stroną rządową w Radzie Dialogu Społecznego.

– Urzędy pracy nie potrzebują centralizacji, ale zmian, które powodować będą wzrost ich skuteczności i efektywności wydatkowania środków Funduszu Pracy – dodaje Tokarski. – Postulaty dotyczące rezygnacji z profilowania czy oddzielenie statusu bezrobotnego od prawa do ubezpieczenia zdrowotnego można przeprowadzić bez przenoszenia pośredniaków do administracji państwowej.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: m.rzemek@rp.pl

Opinia

Stanisław Szwed, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej

Nie pozwolimy na to, by reforma urzędów pracy zaburzyła wydawanie unijnych pieniędzy na wsparcie dla bezrobotnych. Dlatego jesteśmy w stałym kontakcie z Ministerstwem Rozwoju, aby znaleźć optymalne rozwiązanie. Prowadzimy także rozmowy z Brukselą, aby ustalić, jak daleko możemy się posunąć, aby nie naruszyć unijnych przepisów. Co ciekawe, na szczeblu unijnym zdania w tej kwestii są podzielone. Wiele państw bowiem ma służby zatrudnienia podporządkowane państwu, a nie samorządom. Dlatego spodziewam się, że w nowelizacji znajdą się dłuższe okresy przejściowe. Docelowo chcemy, aby urzędy pracy stanowiły część administracji państwowej. Na pewno nie będą tu zapadały żadne radykalne decyzje.

POLECAMY

KOMENTARZE