Zadania

Gminy pomogą w walce z hazardem

AdobeStock
Osoby uzależnione od gier otrzymają wsparcie gmin i samorządów terytorialnych w uporaniu się z nałogiem. Od 1 stycznia uzależnienie od hazardu zostało zrównane z alkoholizmem i używaniem narkotyków.

Do tej pory gminy nie były zobowiązane do brania odpowiedzialności za osoby niemogące sobie dać rady z obsesją grania na pieniądze. W kraju istnieje forma pomocy samemu sobie, ale tylko w miastach, w których funkcjonują zrzeszenia wolontariuszy. Od 2002 r. wsparcie oferuje też klinika leczenia uzależnień od gier w Linkoping. Są też wspólnoty Anonimowych Graczy, którzy sami siebie zdiagnozowali jako uzależnienionych od hazardu i realizują 12-stopniowy program za przykładem Anonimowych Alkoholików.

To wszystko jednak nie wystarcza do rozwiązania problemów rzeszy około 128 tys. osób borykających się z kontrolowaniem swoich nawyków, które mają przykre dla nich konsekwencje. Wśród nich z kolei ok. 38 tys. hazardzistów ma na tyle poważne kłopoty, że określa się ich jako osoby uzależnione. Według Państwowego Instytutu Zdrowia, ponad pół miliona osób rozwinęło przyzwyczajenia do granic ryzyka popadnięcia w nałóg. Miały poważne, chociaż tylko tymczasowe konsekwencje.

Teraz wprowadzone zmiany w prawie o usługach społecznych i w prawie o służbie zdrowia nakłada na wszystkie gminy obowiązek zapewnienia wsparcia i terapii graczom-nałogowcom, którzy przez hazard popadli w kłopoty finansowe. Reforma oznacza też, że gminy i służba zdrowia muszą zapobiegać i przeciwdziałać hazardowym nawykom w taki sam sposób, w jaki jak walczą z innymi patologiami.

Sektor opieki zdrowotnej jest zobligowany również zadbać o to, by dzieci, których rodzice uzależnieni są od grania na pieniądze, otrzymały stosowną informację i pomoc. Ocenia się, że co najmniej 82 tys. dzieci mieszka z kimś bliskim, kto nie panuje nad swoimi hazardowymi skłonnościami.

Nowe przepisy zobowiązują też gminy do działań prewencyjnych wśród dzieci i młodzieży – bo niepełnoletni też niestety grają na pieniądze.

Anton S. opowiada w programie Planboken, że zaczął grać w kasynie w sieci, gdy miał 13 lat, podając nieprawdziwy wiek. Pieniądze na stawianie w grach miał z pracy przy dystrybucji reklam. Zaczął od zysków, a skończył na długach. Kiedy jego niespłacone kredyty wylądowały u komornika, zadzwonił do mamy, mówiąc, że chce sobie odebrać życie. Grał w różnych okresach przez 20 lat i próbował trzykrotnie skończyć z nałogiem grania za pieniądze. Popadał jednak w recydywę. Półtora roku temu otrzymał pomoc pracodawcy i zdecydował się na terapię. Mówi, że gdyby nie uzależnienie od hazardu, to miałby teraz rodzinę. Tymczasem zastąpiła ją gra na automatach. Myślał też, że odzyska utraconą gotówkę, przechytrzając system. Teraz, gdy ma 35 lat, jego długi wzrosły do ponad pół miliona koron. Teraz je spłaca. Stracił nie tylko pieniądze, ale też przyjaciół i mieszkanie, którego głównym właścicielem byli rodzice.

Istnieje też druga strona medalu w problematyce uzależnień. Państwowa spółka akcyjna na rynku gier w Szwecji – Svenska Spel jest najbardziej lukratywną firmą kraju. Posiada m.in. cztery kasyna, gry sportowe i liczbowe oraz pokera w sieci, telefonie i w sklepach. Ponad połowa obrotów spółki zamienia się w zysk. Jednocześnie ponad jedna trzecia dochodów branży to pieniądze uzyskane z kieszeni hazardzistów. Inne formy gry, takie jak kasyno w sieci, bingo i gry na automatach wskazują na jeszcze wyższy udział uzależnionych osób. Ma je w swoim asortymencie także państwowa spółka. Aż 79 proc. profitu pochodzi z kieszeni osób grających za dużo. Z jednej strony państwo zagarnia pieniądze, a z drugiej przyczynia się do problemów wywołanych uzależnieniem od hazardu i zakładów.

Znaczne zyski pańsatwowa firma zawdzięcza właśnie hazardzistom, a jej klientami jest aż 5 mln Szwedów. Jednocześnie robi znaczne wysiłki w zwalczaniu nadużywania gier. Jakie są jednak efekty programów prewencyjnych.? Nie wiadomo. Nie opracowano bowiem jeszcze naukowych analiz w tej dziedzinie. Branżę czeka teraz także wielka reforma, bo państwowy monopol na gry ma zniknąć. Ma go zastąpić system licencji dla spółek działających w kraju. Czy przełoży się to na wzrost czy też na ograniczenie liczby hazardzistów, i czy będzie to w ogóle miało znaczenie dla problemu nadużyć – pokaże przyszłość. Reklamy kasyn wciąż jednak wszędzie kuszą, chociaż o uzależnieniu od gier mówi się ostatnio sporo. Reklamodawcy w swoim przekazie – choć Najwyższy Sąd Administracyjny orzekł zakaz reklamy gier w październiku 2017 r. – zwracają się szczególnie do kobiet w średnim wieku. W tej grupie widać też wzrost zainteresowania hazardem.

Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL