Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Za granicš

Niemcy: Chińczycy opanowujš rynek nieruchomości

Bloomberg
Ceny i tak już drogich mieszkań w niemieckich metropoliach szybujš w górę. Podbijajš je zagraniczni inwestorzy, w tym rosnšca rzesza zamożnych Chińczyków.

172 metry wysokoœci, widok z okien na panoramę miasta, ogród na dachu i konsjerż: we Frankfurcie nad Menem piętro po piętrze roœnie kšsek dla bardzo bogatych inwestorów. „Grand Tower" ma być najwyższym budynkiem mieszkalnym w Niemczech i synonimem czterech kštów w luksusie. Gotowych jest dopiero kilka kondygnacji – w stanie surowym, a sprzedane sš już niemal wszystkie mieszkania. Rzucili się na nie głównie zagraniczni kupcy, przede wszystkim z Azji, przyznała niedawno agencja JLL Residential.

Przez inwestujšcych w nieruchomoœci, bogatych klientów z całego œwiata, trudna sytuacja mieszkaniowa w Niemczech staje się jeszcze bardziej podbramkowa. Przynajmniej dla normalnego zjadacza chleba. Jak wynika z badania stowarzyszenia niemieckich banków hipotecznych, w 2017 r. co drugie euro inwestowane w nieruchomoœci wartoœci powyżej 10 mln euro pochodziło od zagranicznych inwestorów. Łšcznie w nieruchomoœci zainwestowano w ubiegłym roku w Niemczech ponad 59 mld euro – niemal trzy razy więcej niż w 2010.

Eldorado na rynku nieruchomoœci

Dla inwestorów operujšcych globalnie Niemcy sš prawdziwym eldoradem: oznaczajš bezpieczeństwo prawne, stabilnoœć politycznš i silnš gospodarkę. Do takiego bezpiecznego portu w burzliwych czasach brexitu, Trumpa i Co. inwestorzy chętnie zaglšdajš. – Dla zagranicznych inwestorów nie ma niczego lepszego niż niemiecki, punktualnie płacšcy czynsz najemca – mówi szef niemieckiego stowarzyszenia najemców Lukas Siebenkotten. Swoje dokładajš niskie odsetki od depozytów, które zmuszajš inwestorów do lokowania kapitału w nieruchomoœciach.

Obok Amerykanów grupš, która szczególnie rzuca się w oczy, sš bogaci Chińczycy. Rosnšca liczba zamożnych w Chińskiej Republice Ludowej i coraz bardziej liczna klasa œrednia szukajš możliwoœci lokowania swoich pieniędzy. W kraju jednak ceny nieruchomoœci sš niebotyczne. W Pekinie i Szanghaju mieszkanie w centrum kosztuje ponad 10 tys. euro za metr kwadratowy, normalne sš też ceny w granicach 15-18 tys. euro. Wobec takich sum nawet najdroższe niemieckie metropolie sš prawdziwš okazjš. Według dziennika "Handelsblatt" w ubiegłym roku ceny za metr kwadratowy mieszkania własnoœciowego w Hamburgu wynosiły około 3800 euro, w najdroższym Monachium – blisko 6 tys. euro.

Ponadto na Dalekim Wschodzie Niemcy tradycyjnie cieszš się dobrš opiniš. – Od dłuższego czasu obserwujemy, że Chińczycy sš bardzo aktywni na niemieckim rynku mieszkaniowym – mówi Sven Carstensen z agencji nieruchomoœci Bulwiengesa we Frankfurcie. Według berlińskiej agencji Rubina Real Estate, w 2016 r. Chińczycy zainwestowali za granicš rekordowš sumę 33 mld dolarów, ponad 50 proc. więcej niż rok wczeœniej.

Tendencja roœnie. – W 2022 r. do klasy œredniej będzie się zaliczało w Chinach 76 proc. społeczeństwa kraju, czyli ponad 550 mln ludzi – tłumaczy Carsten Heinrich z Bulwiengesa. W miastach takich jak Pekin czy Szanghaj nieruchomoœć mogš kupić tylko rodziny na własny użytek. – Logiczne, że inwestorzy rozglšdajš się za alternatywami – dodaje Heinrich.

 

Nieufnoœć do własnego kraju

Jest jeszcze jeden powód, dlaczego Chińczycy wolš inwestować w nieruchomoœci poza granicami swego kraju: nowa klasa œrednia coraz mniej ufa kwitnšcej chińskiej gospodarce i woli lokować pienišdze za granicš. Dlatego też rzšd coraz bardziej utrudnia swoim obywatelom transfer gotówki za granicę. Od dawna obowišzuje przepis, że każdy Chińczyk może wymienić rocznie na zagranicznš walutę maksymalnie 50 tys. dolarów. Dlatego członkowie rodzin łšczš siły, żeby wspólnie kupić nieruchomoœć w innym kraju. Z obawy, że będzie następował dalszy odpływ kapitału, Pekin nakłada coraz to nowe ograniczenia, w tym transfer pieniędzy poprzez specjalny region administracyjny – Hongkong.

Jakoœ jednak nie powstrzymuje to Chińczyków od inwestowania w Niemczech, Australii czy USA. W Niemczech faworyzowanymi celami zakupów sš Frankfurt, Berlin, Monachium i Hamburg. Sš to metropolie znane na œwiecie i silne gospodarczo. – Niektórzy maklerzy specjalnie nastawiajš się już na azjatyckich klientów, uwzględniajšc ich kulturowš specyfikę – mówi ekspert z Bulwiengesa Carstensen.

Nawet jeżeli Chińczy sš tylko jednš z grup inwestorów: dokładajš swojš cegiełkę do tego, że popyt na nieruchomoœci w niemieckich metropoliach nieustannie roœnie. Przy tym inwestorzy z Dalekiego Wschodu kupujš nie tylko luksusowe obiekty, ale sš też aktywni na szerokim rynku. W minionych czterech latach liczba zapytań ze strony chińskich klientów wzrosła ponad dwukrotnie, stwierdza makler Heinrich. Dużym zainteresowaniem cieszš się zwłaszcza mieszkania jedno i dwupokojowe w cenie od 250 tys. do 400 tys. euro.

Swoimi wysokimi wymaganiami inwestorzy z Kraju Œrodka kształtujš też rynek nowo budowanych mieszkań. Ten i tak jest ukierunkowany na wypłacalnych klientów, a nie na przeciętnego zjadacza chleba. – W centrach aglomeracji miejskiej powstaje uderzajšco dużo drogich a małych mieszkań – konstatuje firma doradcza EY.

 

ródło: Deutsche Welle

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL