Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wywiady

Potencjał do zagospodarowania

Paul Flanagan
materiały prasowe
Największy problem polskich firm to niska marżowoœć. Jeœli zdarzy się coœ nieprzewidzianego, spółki nie majš œrodków, by poradzić sobie z problemem – mówi szef Euler Hermes w Polsce Paul Flanagan.

Rz: Panie prezesie, z jednej strony mamy wzrost gospodarczy w Polsce, w tym roku i w ostatnich miesišcach w miarę dobry, z drugiej strony mamy trochę turbulencji na rynku zwišzanych z politykš. Jak pan ocenia potencjał polskiej gospodarki w ostatnich miesišcach?

Polska gospodarka jest bardzo dynamiczna i stawia na przedsiębiorczoœć. Duże wrażenie na mnie robi wysoki poziom energii do działania, na wszystkich poziomach. Polska pod względem geograficznym jest w dobrym miejscu, ma dobrych partnerów handlowych, więc jestem dobrej myœli, jeœli chodzi o kierunek, w którym Polska zmierza. Ale myœlę, że sš też kwestie, które mogš spowolnić wzrost gospodarczy. Po pierwsze, widoczny jest duży poziom niepewnoœci. Nie widać, aby wiele firm podejmowało inwestycje w Polsce. Zdaje się, że dla równowagi zwiększajš zatrudnienie, ponieważ wynagrodzenia nadal sš doœć niskie. Druga sprawa i to jest to, co najbardziej zaskakuje mnie w Polsce, to fakt, że jest to rynek o ogromnej konkurencyjnoœci. Wydaje się, że cena to najważniejszy czynnik. I to jest OK, cena jest ważna wszędzie, ale w Polsce jest to szczególnie wyraŸne. Zaskakuje więc fakt, że marże firm sš tu bardzo niskie. Widzimy więc firmy osišgajšce niezłe wyniki, których obroty rosnš, ale ich marże netto i brutto sš wyjštkowo niskie, i jeszcze sš obniżane. Jeœli więc zdarzy się coœ niespodziewanego, poważna awaria, problem z dystrybucjš czy z kwestiami finansowo-podatkowymi, to prawdopodobnie nie majš zdolnoœci, żeby uporać się z takš sytuacjš, tak jak w przypadku kwestii majšcych zwišzek z podatkiem VAT. Ogólnie, to sš czynniki ograniczajšce rozwój biznesu w Polsce – brak inwestycji powišzany z brakiem finansowania.

Jeœli chodzi o inwestycje firm, to mamy takie lekkie rozdwojenie jaŸni. Z jednej strony mamy firmy, które nie inwestujš i inwestycje wewnętrzne sš na bardzo niskim poziomie, a z drugiej strony mamy spółki, które dysponujš dużymi zasobami finansowymi. Jak pan tę sytuacje postrzega?

Myœlę, że chodzi tu o stopę zwrotu z inwestycji. Firmy stwierdzajš, że majš œrodki, i zastanawiajš się, co z nimi zrobić. Czy robimy wypłaty dla udziałowców, zatrzymujemy rezerwy na wypadek kłopotów, czy inwestujemy? Jeœli firma ma niskie marże, trudno jest uzasadnić inwestycje długoterminowe. Firmy szukajš możliwoœci inwestowania, ale mamy do czynienia z sytuacjš typu Paragraf 22, bo na rynku jest duża konkurencja, a marże bardzo niskie. Wchodzenie w inwestycje to poważna decyzja, jeœli możemy mieć problem ze zwrotem poniesionych nakładów. Firmy powinny mieć odwagę inwestować, ponieważ w ostatecznym rozrachunku to się opłaci. Gromadzenie gotówki przy odsetkach od banku na poziomie 1 czy 2 proc. oznacza faktycznie utratę jej wartoœci. Muszš więc podjšć decyzję – wchodzić w inwestycje czy nie. Jeœli nie zainwestujš, muszš wymyœlić, co zrobić z tymi pieniędzmi. W efekcie firmy, całkiem duże przedsiębiorstwa, mówiš o wykupie udziałów, o podwyższeniu dywidendy. To jest znak, że udziałowcy nie majš przekonania do inwestycji, bo nie majš pewnoœci uzyskania zwrotu z tego tytułu, nawet długoterminowo.

Jakie główne zagrożenia postrzega pan dla polskich firm, czy nie jest to fakt, że sš za bardzo uzależnione od unijnych dotacji, które za kilka lat się skończš, a firmy bardzo zainwestowały w swój rozwój, liczšc na to, że ta koniunktura – między innymi zwišzana z inwestycjami publicznymi – będzie wysoka? No, ale w którymœ momencie ona się skończy...

Kiedy patrzymy na największe straty z ostatnich lat czy nawet z wczeœniejszego okresu – zawsze wišzały się z brakiem finansowania. Finansowanie jest krótkoterminowe i gdy dwa, trzy banki, widzšc zadłużenie mówiš doœć, żšdajš natychmiastowej wypłacalnoœci, wtedy firmy upadajš. Według mnie największe zagrożenie dla firm w Polsce to bardzo niskie marże, niski poziom akumulacji zysków i w efekcie kapitalizacji firm, brak zabezpieczenia zaplecza finansowego. Teraz coraz częœciej firmy decydujš się na faktoring w celu poprawy finansowania transakcji handlowych. To rozwišzanie jest w pełni zależne od poziomu sprzedaży brutto, jeœli następuje załamanie przychodów, jednoczeœnie załamuje się też finansowanie.

Jeœli chodzi o uzależnienie od finansowania unijnego, myœlę, że pana spostrzeżenie jest słuszne. Jeœli przypomnimy sobie sytuację sprzed kilku lat, gdy mieliœmy poprzedni kryzys w budownictwie, w tym czasie realizowano wiele projektów budowlanych, trwały przygotowania do Euro 2012. Wszystkie te œrodki wpłynęły na rynek, i wtedy doszło do spadku cen prac budowlanych, ponieważ wszyscy ostro walczyli o zlecenia. A potem ceny materiałów wzrosły i wykonawcy mieli ogromny problem. Tworzy się zamknięte koło, a firmy zbytnio się uzależniajš od bieżšcej koniunktury. Myœlę, że budowanie planów biznesowych, głównie opierajšc się i na zewnętrznym finansowaniu, jest doœć ryzykowne. Trzeba znajdować inne możliwoœci. Poza tym nie można oczekiwać, że Unia Europejska będzie stale dawać Polsce pienišdze.

Obecnie władze zachęcajš firmy do eksportu, do ekspansji międzynarodowej, do internacjonalizacji. Na ile widzi pan zwiększone zainteresowanie gwarancjami kontraktów międzynarodowych?

Tak, oczywiœcie, to jest ten obszar, w którym zidentyfikowaliœmy potencjał wzrostu, gdy przybyłem do Polski w ubiegłym roku. Jeœli chodzi o naszš ekspozycję, o zabezpieczanie sprzedaży polskich firm, które ubezpieczamy – to w 30 proc. jest to eksport. Zanotowaliœmy w tym obszarze wzrost o 10 proc. od ubiegłego roku i o 50 proc. w cišgu ostatnich pięciu lat. Polskie firmy zdecydowanie dšżš do zwiększenia sprzedaży za granicš i spodziewamy się dalszego wzrostu. Marże sš wyższe, rynki większe, a firmy majš możliwoœci, aby to robić. My również, jako ubezpieczyciel transakcji kładziemy nacisk na działalnoœć proeksportowš, rozwijamy produkty pod tym kštem. Myœlę, że niedługo również mniejsze firmy zacznš na szerokš skalę myœleć o eksporcie. Standardowo to duże firmy wchodzš w takš działalnoœć jako pierwsze, a potem idš małe firmy, jeœli majš produkt, który chcš eksportować. Kosmetyki to dobry przykład, bo w Polsce istniejš silne marki w tym sektorze. Nie zdawałem sobie z tego sprawy. To jest duży rynek globalny, jednak silne polskie marki majš dobrš pozycję w zestawieniu z markami międzynarodowymi. Niektóre z nich mogš być bardzo atrakcyjne dla rynków zagranicznych, bo w dużej częœci sš to produkty naturalne, interesujšce dla klientów zagranicznych. Takie firmy, posiadajšce produkty niszowe, też będš realizować duże dostawy, jeœli znajdš kanały dystrybucji i klientów na tych rynkach. Więc nadal będziemy kłaœć nacisk na działalnoœć eksportowš, która już nieŸle się rozwija. Jesteœmy w 80 krajach, więc znamy większoœć firm poœredniczšcych w zakupach, poza tym mamy międzynarodowš strukturę zajmujšcš się windykacjš należnoœci – jeœli będzie jakiœ problem z płatnoœciš na rzecz polskiego eksportera, jesteœmy w stanie również się tym zajšć.

CV

Paul Flanagan, prezes zarzšdu Towarzystwa Ubezpieczeń Euler Hermes. Jest dyplomowanym dyrektorem Institute of Directors oraz ukończył studia MBA. Pracę w grupie Euler Hermes rozpoczšł w 1991 r. na stanowisku księgowego. Od kwietnia 2016 r. kieruje biznesem Euler Hermes w Polsce.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL