Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wywiady

Cena za audyt mocno wzrośnie

Krzysztof Burnos, szef KRBR, przestrzega, że ustawa przyniesie odwrotne skutki, niż zakładano.
materiały prasowe
W branży widać nadmiernš regulację – mówi prezes Krajowej Rady Biegłych Rewidentów.

Rz: Jaka jest sytuacja branży audytorskiej w Polsce?

Krzysztof Burnos: Powiedziałbym, że czeka jš nowe otwarcie. Unijna reforma rynku audytorskiego dobiega końca. Za chwilę będziemy musieli dostosować się do zapisów nowej ustawy o biegłych rewidentach. Zaczynajš obowišzywać nowe, międzynarodowe standardy badania. Mieliœmy czas na oswojenie się ze zmianami, ale branżę czekajš wyzwania. Nadmiernš regulację widać zarówno ze strony ustawodawcy, jak i autorów globalnych standardów.

Na przykład?

Chociażby 36 międzynarodowych standardów badania, które zastępujš do niedawna obowišzujšce trzy standardy krajowe. Znaczšco wzrasta też liczba procedur zwišzanych z organizacjš firmy audytorskiej oraz z organizacjš i dokumentowaniem procesu badania. Regulator wprowadził do tego rozbudowany katalog sankcji. Nadmiar regulacji w połšczeniu z dotychczas niskš marżowoœciš usług badania i wzrostem sankcji nie pozostaje niestety bez wpływu na postępujšce z roku na rok coraz mniejsze zainteresowanie wykonywaniem zawodu biegłego rewidenta. Wejœcie w życie nowej ustawy może przyspieszyć ten trend, bo sankcje – choć wskutek działania samorzšdu istotnie obniżone – mogš zadziałać odstraszajšco.

Jak kształtujš się ceny za badanie sprawozdań finansowych? Czy trend spadkowy został zahamowany?

Walka cenowa o klienta doprowadziła do niskiej rentownoœci wynagrodzeń za badania. Wcišż zdarzajš się podmioty – szpitale, samorzšdy, spółki Skarbu Państwa – w których badania wykonywane sš znacznie poniżej wartoœci.

Sš też spółki giełdowe, gdzie cena badania ociera się o granicę rentownoœci. To audyty o minimalnej lub zerowej marży. Jest to problem – szczególnie dla jakoœci badań. I ten problem będzie coraz większy, ponieważ roœnie liczba procedur i wymogów. Firmy audytorskie, żeby się rozwijać i sprostać regulacjom, muszš inwestować w IT, w rozwój metodologii, w nowych pracowników i szkolenia, w zespoły eksperckie – a do tego potrzeba po prostu marży. Uważam, że ceny osišgnęły już minimalny poziom i pojawi się trend wzrostowy. Spodziewam się, że cena badań wzroœnie o około 20–30 proc.

A jeœli zjawisko to nie nastšpi?

To pojawiš się sektory gospodarki, w których audyt będzie obarczony niedopuszczalnym ryzykiem niskiej jakoœci. Bo jeœli ceny pozostanš na tym samym poziomie, oznaczać to będzie, że audytorzy w tych obszarach i sektorach nie dokonujš zmian w metodologii badania, wynikajšcych z nowych standardów i ustawy.

I tu widzę ogromnš rolę samorzšdu. Jednym z naszym priorytetów będzie zwalczanie nieuczciwej konkurencji. Potrafimy ocenić pracochłonnoœć pewnych procedur, a co za tym idzie, koszty, jakie one rodzš. Jeœli organy kontrolne samorzšdu stwierdzš, że dana firma wykonuje badanie, a jednoczeœnie nie dostarcza jakoœci gwarantujšcej bezpieczeństwo badanego podmiotu, to sięgniemy po œrodki przewidziane ustawš, z odebraniem firmom prawa do badania włšcznie. Będzie to jeden z priorytetów samorzšdu po przyjęciu ustawy.

Jak na branżę audytorskš wpłynš nowe przepisy, zakładajšc, że zostanš uchwalone w obecnym kształcie?

Myœlę, że skrócenie rotacji do pięciu lat połšczone z ustawowš przerwš we współpracy liczšcš cztery lata może sprawić, że częœć uczestników rynku zdecyduje się dokonać pewnej analizy portfela swoich klientów i stwierdzi, że większš szansš biznesowš będzie dla nich funkcjonowanie w częœci sektora jednostek zainteresowania publicznego w roli doradcy zamiast audytora. Częœć firm skupi się na usługach o wysokich marżach i mniejszym ryzyku biznesowym.

W konsekwencji może okazać się, że znaczšco zmniejszy się podaż audytorów w bardziej ryzykownych sektorach jednostek zainteresowania publicznego. To oznacza z kolei większš koncentrację i wzrost cen za audyt.

Ostrzegaliœmy o tym autorów ustawy, niestety, zaufano lobbystom doradców podatkowych, a nie ekspertom, którzy rynkiem audytu zajmujš się od ponad 25 lat.

A co z kontrowersyjnym zakazem œwiadczenia usług doradczych w audytowanych firmach?

Trudno ocenić jego długofalowe skutki. Ministerstwo nie przeprowadziło żadnych analiz ani symulacji, jak regulacja ta wpłynie na branżę. Może okazać się, że częœć firm zrezygnuje z wykonywania badań w pewnych sektorach JZP na rzecz usług doradczych. To z kolei oznaczać będzie mniejszš podaż audytorów na tym rynku – a więc ten sam mechanizm, o którym już była mowa: spadek konkurencji, większš koncentrację i wzrost kosztów audytu.

Jeœli mam rację, nasza rodzima ustawa przyniesie dokładnie odwrotne skutki od celów, jakie przyœwiecały reformie.

Branża zwraca też uwagę na kwestię wysokich kar za popełnione przez biegłego rewidenta lub firmę audytorskš błędy. To też zniechęci do podejmowania tego zawodu?

Szczególnie młodych przedstawicieli profesji. Kompetencje biegłych sš wysoko cenione przez biznes. Spodziewam się, że nowa ustawa spowoduje silniejszš migrację częœci biegłych rewidentów właœnie w stronę biznesu. Niektórzy, zamiast założyć własne firmy, zatrudniš się w istniejšcych podmiotach. Zamiast dekoncentrować rynek, przyjęto rozwišzania sprzyjajšce koncentracji.

Nie można też pominšć istotnej ustawowej redukcji œrodków na działania kontrolne samorzšdu. To KIBR, a konkretnie Krajowa Komisja Nadzoru, wykonuje kontrole w podmiotach audytorskich. To jakby wewnętrzny mechanizm kontroli jakoœci, który państwo deleguje na samorzšd. Jednoczeœnie to samo państwo zdecydowało o ustawowym ograniczeniu œrodków na ten cel. To oznacza, że samorzšd czeka rewolucja w sposobie sprawowania nadzoru. I ona jest możliwa, czego przykładem jest chociażby Wielka Brytania. Koszty samorzšdowego nadzoru muszš niezwłocznie spaœć, aby dostosować się do zmniejszonych Ÿródeł finansowania.

Wspomniał pan o sytuacji kadrowej w branży, czy liczba osób chętnych do wykonywania tego zawodu rzeczywiœcie spada?

Liczba chętnych do uzyskania uprawnień biegłego rewidenta wcišż jest wysoka. To dobry sygnał. Natomiast niepokoi fakt, że mimo chęci zdobycia tytułu biegłego rewidenta te same osoby nie chcš wykonywać póŸniej badań. To decyzja ekonomiczna wynikajšca z chęci maksymalizowania dochodów przy jednoczesnym minimalizowaniu ryzyka zawodowego. Osoby decydujšce się na wykonywanie zawodu biegłego rewidenta muszš liczyć się z odpowiedzialnoœciš zawodowš na poziomie 250 tysięcy złotych. Dodam, że poczštkowo postulowano cztery miliony złotych. Zakładajšc firmę audytorskš, kara sięga natomiast 10 proc. wartoœci podstawowych przychodów operacyjnych przedsiębiorstwa.

To stwarza ogromne ryzyko biznesowe. Zwłaszcza przy rosnšcej mnogoœci regulacji. A im więcej procedur, im więcej standardów i wymogów do spełnienia, tym większe ryzyko popełnienia błędu, zwłaszcza w mniejszych firmach audytorskich.

Jak należy oceniać poziom koncentracji tej branży w Polsce?

Jest duża. Widać to szczególnie na rynku badań jednostek zainteresowania publicznego. Udział firm z „wielkiej czwórki" w badaniu jednostek zainteresowania publicznego w 2015 r. z perspektywy przychodów z czynnoœci rewizji to ponad 76 proc. rynku. Cztery największe firmy badały w tym samym roku 29 z 30 firm z indeksu WIG30. Te liczby mówiš same za siebie.

Jak to wyglšda na tle innych krajów?

Poziom koncentracji jest u nas porównywalny do poziomu w państwach gospodarek o podobnym rozmiarze. Oczywiœcie im mniejszy kraj, tym koncentracja jest większa – myœlę tu o Węgrzech, Czechach, Słowacji, Litwie, Łotwie. W przypadku Niemiec, Francji czy Hiszpanii ta koncentracja też jest duża, ale relatywnie mniejsza częœć rynku jest zajęta przez największe firmy audytorskie.

Co mogłoby wpłynšć na zmniejszenie koncentracji?

Z pewnoœciš uregulowanie kwestii badania wspólnego. To instrument, który pozwala budować potencjał œrednich firm audytorskich i zmniejszyć dystans pomiędzy polskimi firmami a międzynarodowymi sieciami audytorskimi. To szansa na pobudzenie konkurencyjnoœci na rynku usług audytorskich.

Badanie wspólne to także korzyœci dla badanej spółki – bo w toku współpracy z większš i mniejszš firmš audytorskš poszerza ona katalog firm, z którymi w przyszłoœci może współpracować, nie musi się ograniczać do wyboru spoœród kilku największych firm audytorskich. Ale nie zapominajmy, że z koncentracjš można walczyć także poprzez œwiadomš politykę korporacyjnš w spółkach Skarbu Państwa. Aby dawać szansę innym, a nie tylko dotychczasowym uczestnikom rynku audytorskiego. Tymczasem przetargi konstruowane sš często tak, że wygrać może tylko jedna z największych firm audytorskich.

Wracajšc jeszcze do koncepcji wspólnego audytu – czy w œwietle nowych regulacji on będzie możliwy?

Przy obecnym kształcie przepisów badanie wspólne nie jest zakazane, a więc jest dopuszczone. Z tym że nie jest zdefiniowany kształt tego modelu. Nie mamy żadnych wytycznych, które wskazywałyby na zasady podziału pracy bšdŸ wynagrodzenia obu firm audytorskich. Może się więc okazać, że spotkamy audyty łšczone, w których jedna firma badajšca będzie miała 90 proc., a druga zaledwie 10 proc. udziału w badaniu. Musimy pamiętać, że w modelu badania wspólnego firmy nie wykonujš pracy podwójnie – jak się często błędnie myœli. Łšczš one natomiast potencjały i wspólnie planujš strategie? badania, a następnie dzielš się równo pracš. Choć badanie wspólne jest w Polsce możliwe, to w praktyce przy dzisiejszych regulacjach będzie to martwy model audytu. Na pewno badanie wspólne nie urzeczywistni się na rynku JZP.

Dlaczego?

Głównie ze względu na pięcioletniš rotację firm audytorskich. Żaden audytor i żaden klient nie będzie chciał wchodzić w konstrukcję współpracy na tak krótki okres. Gdyby regulator zdecydował się wprowadzić rotację co dziesięć lat w przypadku joint audit – jak ma to miejsce w wielu europejskich krajach – można by się spodziewać, że po wydaniu stosownego standardu (KIBR planuje taki wydać) i przeprowadzeniu procesu edukacyjnego na rynku znalazłyby się jednostki, które zdecydowałyby się na badanie wspólne.

Czy w innych krajach sš jakieœ ciekawe rozwišzania, które warto by wdrożyć w Polsce?

Tak, chociażby wprowadzone w Hiszpanii proporcjonalne i skalowalne poziomy kar za błędy popełnione przez biegłych rewidentów. Już na poziomie ustawy regulator hiszpański zdecydował się zdefiniować inne poziomy kar za przewinienia o charakterze znaczšcym i za pozostałe. Inny jest też maksymalny poziom kary w przypadku popełnienia błędu w badaniach jednostek zainteresowania publicznego i pozostałych.

Innym ciekawym rozwišzaniem jest zastosowana w wielu europejskich państwach promocja badania wspólnego. Ma ono charakter dobrowolny, ale stosuje się pewne zachęty do korzystania z tego modelu audytu. Badanie wspólne jest promowane poprzez wydłużenie okresu rotacji w Belgii, Chorwacji, Danii, Finlandii, we Francji, w Niemczech, Norwegii, Hiszpanii, Szwecji oraz na Litwie i Cyprze. Porównujšc Polskę z innymi krajami, nie sposób nie wspomnieć także o rozmiarach samej ustawy. Nasza jest bardzo obszerna, zbytnio uszczegółowiona i zbiurokratyzowana. W efekcie jest mało przejrzysta i trudna do zrozumienia. A zrozumienie jest przecież pierwszym krokiem do jej prawidłowego stosowania w praktyce. Dobrš praktykš byłoby uproszczenie krajowych regulacji. Z drugiej strony w trakcie konsultacji samorzšdowi udało się zgłosić wiele uwag, które w ustawie uwzględniono. Teraz pozostaje obserwować rynek.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL