Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wywiady

Prof. Marek Szczepański: docelowym rozwišzaniem powinien być elastyczny wiek emerytalny

Archiwum
Docelowym rozwišzaniem powinien być elastyczny wiek emerytalny powišzany z odpowiednim stażem - mówi Prof. Marek Szczepański Kierownik Katedry Nauk Ekonomicznych Politechniki Poznańskiej.

Rz: Czy obniżenie wieku emerytalnego oznacza mniejsze emerytury w przyszłoœci?

Marek Szczepański: Po pierwsze, zamiast terminu „obniżenie" wieku emerytalnego proponuję używać okreœleń zgodnych z intencjš projektu prezydenckiego, czyli „przywrócenie" wieku. Warto zaznaczyć, że proponowany poziom to minimalny wiek uprawniajšcy do emerytury, ale niezmuszajšcy do przejœcia na niš. Osoby zainteresowane będš miały wybór: przejœć ma emeryturę w wieku 60 lat (kobiety) lub 65 lat (mężczyŸni) lub pracować dłużej. Zgodnie ze znowelizowanym Kodeksem Pracy samo nabycie uprawnień emerytalnych przez pracownika nie może być wyłšcznš przyczynš wypowiedzenia umowy o pracę (potwierdził to stosownš w 2009 r. uchwałš Sšd Najwyższy). Być może należałoby już w samej ustawie emerytalnej wskazać na konkretne sankcje wobec pracodawców, którzy chcieliby zwalniać pracowników nabywajšcych prawa emerytalne w wieku 60 lat (panie) oraz 65 lat (panowie) zdolnych i chętnych do dalszej pracy.

Po wtóre – wiek nabywania uprawnień emerytalnych to tylko jeden z najistotniejszych parametrów funkcjonowania systemu emerytalnego, ale także kwestia o fundamentalnym znaczeniu dla milionów obywateli oraz dla finansów publicznych. Powinna być rozpatrywana kompleksowo, w uwzględnieniem aspektów ekonomiczno-finansowych, demograficznych, ale także społecznych i polityczno-prawnych. Idealnej odpowiedzi na pytanie, jaki powinien być ustawowy wiek emerytalny, nie ma. Coraz więcej naukowców i praktyków na co dzień zajmujšcych się problematykš emerytalnš skłania się ku koncepcji elastycznego wieku emerytalnego, dla którego ustawowy wiek emerytalny stanowi tylko dolnš granicę. Osobiœcie także jestem zwolennikiem takiego rozwišzania. W tej sprawie należy poszukiwać consensu społecznego, arbitralne rozwišzania (wszyscy muszš pracować dłużej albo wszyscy krócej) nie powinny być stosowane.

Po trzecie – jest sprawš oczywistš, że w przyjętym w 1999 r. w ramach systemowej reformy systemie naliczania œwiadczeń emerytalnych według formuły zdefiniowanej składki, która uzależnia wysokoœć emerytury od wartoœci składek wpłaconych do systemu emerytalnego w okresie aktywnoœci zawodowej oraz przeciętnej statystycznej liczby miesięcy pobierania œwiadczenia po przejœciu na emeryturę, emerytura naliczona w wieku 60 lat będzie odpowiednio niższa, niż byłaby dla tej samej osoby np. w wieku 67 lat (ten sam kapitał uprawnień emerytalnych podzielony przez większa liczbę miesięcy da w efekcie niższš sumę). Tyle tylko, że wiele osób może wybrać niższš emeryturę, gdyż ma dodatkowe oszczędnoœci może sobie na to pozwolić albo z innych względów (np. opieka nad wnukami lub niedołężnymi rodzicami w sędziwym wieku).

Jeœli formuła naliczania œwiadczenia emerytalnego (zdefiniowana składka) się nie zmieni (a wprowadzenie innej, bardziej hojnej jest nierealne), to istotnie przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego oznaczać będzie odpowiednio niższe œwiadczenie. Dlatego osoby podejmujšce takš decyzję powinny dokonywać œwiadomego wyboru, a instytucje publiczne odpowiedzialne za wypłatę œwiadczeń (ZUS, KRUS) przedstawić możliwie najbardziej precyzyjne symulacje wysokoœci œwiadczenia stosownie do okresu przejœcia na emeryturę (np. 5 lat do przodu). Może się okazać, że liczna grupa uczestników systemu emerytalnego zdecyduje się pracować dłużej.

Demografia i tak wymusi stopniowe wydłużanie wieku emerytalnego?

W przyszłoœci zapewne tak. Ale danie obywatelom wyboru i potraktowanie ustawowego wieku emerytalnego jako dolnej granicy nie jest rozwišzaniem, które należałoby a priori odrzucać. Docelowym rozwišzaniem powinien być elastyczny wiek emerytalny powišzany z odpowiednim stażem.

Czy rzeczywiœcie proponowane przez prezydenta zmiany uderzajš szczególnie w kobiety?

Kobiety ze względu na swoje role społeczne i odmienny cykl aktywnoœci zawodowej, przerywanej opiekš nad dziećmi, a często też nad sędziwymi rodzicami, z reguły nie sš w stanie zgromadzić takiego „kapitału" emerytalnego jak mężczyŸni, co przekłada się na niższe œwiadczenia. W wielu krajach wprowadza się rozwišzania, które przynajmniej częœciowo niwelujš to zróżnicowanie w zabezpieczeniu emerytalnym. Tym bardziej że zwiększenie dzietnoœci w starzejšcych się społeczeństwach krajów rozwiniętych gospodarczo (także w Polsce) jest ze wszech miar pożšdane, także z punktu widzenia finansów systemu emerytalnego.

Jestem przekonany, że nasze panie, na których barkach z reguły spoczywa prowadzenie budżetu domowego, same będš w stanie najlepiej ocenić, czy akceptujš niższe œwiadczenie wczeœniej, czy też chcš i mogš dłużej pracować. Trzeba tylko zapewnić bardzo silne prawne zabezpieczenia przed dezaktywizacjš zawodowš ze względu na samo nabycie uprawnień emerytalnych tym wszystkim paniom, które wybiorš dłuższš pracę.

Czy zmniejszona w wyniku proponowanych zmian liczba ludzi na rynku pracy może być zrekompensowana np. większš wydajnoœciš pracy?

Na rynek pracy, podobnie jak na stan systemu emerytalnego, bardzo silnie oddziałuje proces demograficznego starzenia się społeczeństwa. Stanowi on konsekwencję obserwowanego od końca lat 80. XX w. spadku dzietnoœci przy jednoczesnym wydłużaniu œredniej długoœci życia mieszkańców Polski. W efekcie zmienia się proporcja między liczebnoœciš pokolenia w wieku produkcyjnym a pokolenia w wieku poprodukcyjnym. Wprowadzenie ustawowego wieku emerytalnego co najmniej 60 lat dla kobiet i co najmniej 65 lat dla mężczyzn oczywiœcie zmniejszy zasób osób w wieku produkcyjnym na rynku pracy. Wskutek demograficznego starzenia się populacji w okresie od 2015 do 2020 r. liczba osób w wieku produkcyjnym spadnie o ok.1 194,4 mln osób, a osób w wieku poprodukcyjnym (65+) wzroœnie o 917,5 tys. osób. Stanowić to będzie dodatkowe obcišżenie dla i tak już deficytowego i dotowanego z budżetu państwa Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Wprowadzane od 2013 r. stopniowe wydłużanie i docelowe zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn do 67 lat mogłoby jedynie nieco odłożyć w czasie częœć skutków finansowych demograficznego starzenia się populacji, ale i tak nie zapobiegnie utrzymywaniu się trwałego deficytu Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Œredniookresowa prognoza wpływów i wydatków nawet przy założeniu utrzymania podwyższonego wieku emerytalnego wskazuje na trwałoœć deficytu FUS-u: ujemne saldo w 2020 r. na poziomie od -62 mld zł (-2,6 proc. PKB) w wariancie podstawowym prognozy do -79 mld zł (-3,6 proc. PKB) w wariancie pesymistycznym.

Te prognozy można różnie interpretować. Z jednej strony, nie ulega wštpliwoœci, że przywrócenie poprzedniego wieku emerytalnego jeszcze pogłębi nierównowagę w Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i zwiększy dopłaty do emerytur. Z drugiej strony, samo wydłużenie wieku emerytalnego zapoczštkowane w 2013 r. nie rozwišzuje problemu trwałej nierównowagi w FUS, na którš wpływa demografia, ale także inne czynniki, np. nieopłacanie składek na ubezpieczenia społeczne przez częœć pracodawców i pracowników, szara strefa itp.

Co do załatania tej wyrwy przez rosnšcš wydajnoœć pracy, to zdania wœród ekonomistów sš podzielone. Jednš z możliwoœci zapełnienia tej luki jest zastšpienie częœci odchodzšcych na emeryturę migrantami.

Odpowiednia polityka imigracyjna jest w stanie zniwelować nasz „deficyt" demograficzny i co za tym idzie – rozwišzać problem wydolnoœci systemu emerytalnego?

Według szacunków, już dziœ legalnie pracuje w naszym kraju ok. 400 tys. Ukraińców. Prawdopodobnie drugie tyle robi to nielegalnie. Otwarcie się na imigrantów może częœciowo zapełnić lukę na rynku pracy w przypadku prostych prac, ale nie zrekompensuje ubytku pracowników o wyższych kwalifikacjach i doœwiadczeniu zawodowym. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby te prace przejmowały osoby młode, ze œrednim i wyższym wykształceniem, należšce do zasobu pracy, ale bezrobotne.

Wzrost produktywnoœci pracy, zwišzany m.in. z postępem technologicznym i organizacyjnym, a także wymianš międzypokoleniowš na rynku pracy, też przynajmniej częœciowo skompensuje ubytek w zasobie siły roboczej zwišzany ze zmianš ustawowego wieku emerytalnego.

Niezbędne wydaje się zapoczštkowanie poważnej dyskusji nad kompleksowymi zmianami nie tylko jednego parametru zabezpieczenia emerytalnego, jakim jest minimalny ustawowy wiek uzyskiwania uprawnień emerytalnych. Potrzebna jest dyskusja nad całym systemem emerytalnym, zwłaszcza rozwojem dodatkowych systemów emerytalnych wspieranych przez państwo oraz zakresem solidaryzmu społecznego w systemie emerytalnym. W wielu krajach wprowadzanie istotnych zmian w systemach emerytalnych poprzedzane było publicznš debatš z udziałem ekspertów i reprezentantów różnych grup społecznych. Powoływano nawet specjalne niezależne od polityków komisje ekspertów, którzy przygotowywali kilka wariantów poddanych publicznej dyskusji. Przypomnę, że poprzedni rzšd wprowadził istotnš zmianę polegajšcš na stopniowym wydłużaniu od 2013 r. i docelowym zrównaniu wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn na poziomie 67 lat po zaledwie miesišcu prac parlamentarnych. Tym razem na dyskusję nad projektem prezydenckim, który znalazł się w Sejmie, będzie więcej czasu. Warto by ten czas dobrze wykorzystać i poszukiwać consesnsu co do kształtu systemu emerytalnego realizujšcego swoje funkcje społeczne (zapewnienie adekwatnych, możliwych do sfinansowania œwiadczeń emerytalnych w sposób efektywny ekonomicznie i społecznie akceptowany) zamiast jałowych sporów politycznych.

ródło: mojaemerytura.rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL