Żabka dała nam zarobić

aktualizacja: 28.02.2017, 21:24
Zbigniew Rekusz
Zbigniew Rekusz
Foto: materiały prasowe

W Europie trudno o tak szybko rosnące biznesy, z ogromnym potencjałem. Dlatego mieliśmy wielu chętnych na zakup Żabki. Nowy właściciel też na niej zarobi – mówią Piotrowi Mazurkiewiczowi partnerzy Mid Europa Partners Zbigniew Rekusz i Paweł Padusiński.

Żabka to rekordowa transakcja jeśli chodzi o polski rynek handlowy, ale również wyjście funduszu private-equity z inwestycji. Skąd wynika fenomen tej sieci?

P.P.: Gdy kupowaliśmy Żabkę pięć lat temu słyszeliśmy głosy, że sieć nie ma już zbyt dużego potencjału do dalszego rozwoju. Zwiększyliśmy tempo otwarć nowych sklepów dwukrotnie, otwieraliśmy po ok 500 sklepów rocznie, dzisiaj firma ma ich już 4,5 tys. i może dalej szybko się rozwijać. Mamy analizy pokazujące, że na rynku jest miejsce na 10-12 tys. tego typu sklepów. Dodatkowo nowy właściciel może znacząco rozbudować ofertę, wprowadzić zupełnie nowe usługi. Dlatego chętnych nie brakowało.

Już Penta Investments sprzedając Żabkę siedem lat temu sporo na niej zarobiła. Mid Europa też?

Z.R.: Każdy kolejny właściciel tej firmy jest zadowolony z transakcji i jestem przekonany, że obecny też będzie, gdy za kilka lat sieć ponownie będzie zmieniała właściciela. W końcu trafiła w ręce funduszu, który nie będzie jej utrzymywał w nieskończoność.

Faktycznie Żabka Polska została sprzedana za 1,1 mld euro?

Z.R.: Podjęliśmy decyzję o nieujawnianiu kwoty transakcji, niemniej mogę powiedzieć iż jesteśmy bardzo zadowoleni. Gdy kupowaliśmy Żabkę mówiono, że zdecydowanie przepłaciliśmy. Tymczasem nie dość, ze nie przepłaciliśmy, a jeszcze dobrze na tym zarobiliśmy. Transakcja wzbudziła ogromne zainteresowanie, pierwsze zapytania kiedy Żabka będzie na sprzedaż trafiły do nas już jakieś dwa lata temu. Po drodze mieliśmy kilkakrotnie okazję sprzedać ją bez uruchamiania całego procesu ofertowego. Memoranda informacyjne pobrało od nas ponad 20 podmiotów co pokazuje skalę zainteresowania, a nie zwracaliśmy się z ofertą do wszystkich, trafiła ona tylko do tych podmiotów, które uznaliśmy za potencjalnie zainteresowane taką transakcją. Zarówno inwestorów finansowych jak i branżowych, z całego świata.

Czy liczba ofert wynika z faktu, że w Polsce jednocześnie prowadzone było kilka dużych transakcji jak Żabka, Allegro, w pewnym momencie Play? Dużo się mówiło o Polsce.

Z.R.: Nie łączyłbym tego, była to po prostu wyjątkowa oferta. Dzisiaj w Europie trudno jest znaleźć biznes rosnący ponad 20 proc. rocznie, zarabiający i do tego mający dalej ogromny potencjał rozwoju. Żabka ze swoją skalą obrotów ponad 6 milardów złotych w polskich realiach to już podmiot z czołówki branży. Jeśli weźmiemy z kolei pod uwagę tempo wzrostu to trafiamy już do europejskich liderów.

Czy Żabka będzie dalej rozwijała się w takim kierunku, jak sieci convenience w Azji. Coraz mniej przypominają sklepy, a bardziej mini restauracje fast-food z ogromnym wyborem dań gotowych, przekąsek? Dalej w polskich sklepach ok 40 proc. obrotu stanowią alkohol i papierosy.

P.P.: Zmiany następują, ale z naszej perspektywy troszeczkę wolniej niż mogliśmy się tego spodziewać. Liczyliśmy, że szybciej spadnie udział alkoholi czy papierosów w obrotach na rzecz właśnie dań gotowych. Dzieje się to, ale widać też szansę na różnicowanie Żabek zależnie od miejsca otwierania sklepu. W dużych miastach w dzielnicach biurowych klienci kupują i szukają czegoś innego, niż ci w mniejszych miejscowościach. Nasza oferta na tle ostatnich lat bardzo się zmieniła. Gdy zaczynaliśmy wdrażać nową strategię nikt nie instalował w sklepach automatów do kawy czy nie sprzedawał w nich hot-dogów. Wszystko okazało się trafionymi w dziesiątkę pomysłami, a widzimy dalsze możliwości choćby w ramach uruchamianego już projektu Galaxy.

A otwarcia zagranicą nie kusiły?

P.P.: Nie do końca, od samego początku zmian w Żabce mieliśmy tyle pomysłów i możliwości na rozwój firmy w Polsce, że nie zastanawialiśmy się nad wchodzeniem na rynki zagraniczne. Wydaje mi się, że nadal nie ma takiej potrzeby, potencjał polskiego rynku nadal jest bardzo duży. Niezależnie od tego czy jest dobra koniunktura czy kryzys, ludzie zakupy robić będą. A dodatkowo nowe kategorie w ofercie jak dania gotowe, dają możliwość uzyskiwania znacznie wyższych marż, niż standardowa żywność.

Głośne było odmówienie dopuszczenia do sprzedaży Żabki grupy Eurocash, która miała na to chyba dużą ochotę.

Z.R.: Ta firma zachowywała się tak, jakby już Żabkę kupiła, co powodowało duże problemy po naszej stronie. Niepokoili się pracownicy, a także dostawcy dlatego właśnie z myślą o nich zdecydowałem się publicznie sprawę wyjaśnić i uciąć wszelkie spekulacje. Faktycznie było to dość nietypowe zagranie, ale konieczne w tej sytuacji. Nie zaprosiliśmy Eurocash do negocjacji w procesie sprzedaży Żabki.

P. P.: Dodatkowo nie chcieliśmy się wikłać w potencjalnie długie i skomplikowane postępowanie przed UOKiK gdyby ta firma ją kupiła. To dla stron trudna sytuacja, analiza wniosku może trwać bardzo długo, nie wiadomo kto podejmuje wtedy decyzje w spółce i ponosi odpowiedzialność za błędy. Może też trwać miesiącami co pokazała ostatnia transakcja w której Eurocash kupował jednak dużo mniejszą i regionalnie funkcjonującą firmę.

Czy po sprzedaży Żabki dzisiaj głównym celem Mid Europa Partners jest zaangażowanie w Allegro?

P.P.: Z racji kwot na pewno, ale cały czas szukamy nowych okazji nie tylko w Polsce, ale w całym regionie. Siłą rzeczy skupiamy się na dużych krajach jak Polska czy ostatnio też Rumunia, gdzie sfinalizowaliśmy dwie transakcje, ale interesują nas też byłe republiki jugosłowiańskie, Węgry czy Turcja, choć ta ostatnio trochę mniej z racji większej niestabilności. Głównie interesują nas biznesy z konsumentem jako ostatnim ogniwem w łańcuchu. Stąd prowadzimy spółki medyczne jak Diagnostyka, niedawno sprzedane Alpha Medical, sieci handlowe czy Allegro. Do sprzedaży Diagnostyki przymierzymy się w 2018 roku, możliwe jest wiele opcji, proces jest dopiero szykowany. IPO szykujemy też na Węgrzech.

Polskie Koleje Linowe w tym ujęciu to nietypowy projekt. Czy spółka jest faktycznie szykowana na giełdę?

Z. R.: Za kilka tygodni powinniśmy złożyć prospekt, zresztą w naszej umowie inwestycyjnej z akcjonariuszami oraz umowie zakupu spółki od PKP mamy zapisane IPO jako główną opcję naszego wyjścia z inwestycji. W połowie ubiegłego roku Spółka przyjęła strategie na najbliższe pięć lat, w której określiła plany inwestycyjne na przeszło 300 milionów złotych. Inwestycje w projektach najbardziej zaawansowanych przeciągu najbliższych dwóch, trzech lat mogą być warte nawet ponad 150 mln zł.

Chcecie na wyjść z tej inwestycji?

Z.R.: W pierwszym etapie pewnie sprzedamy niewielki pakiet akcji, ponieważ nadal chcemy zachować kontrolę nad firmą i ją rozwijać. W kolejnym etapie możemy myśleć o nowych emisjach i sprzedaży kolejnych pakietów akcji, ale trochę za wcześnie aby cokolwiek przesądzać.

Nie brakowało głosów, że PKL powinno zostać zrepolonizowane. Jako inwestor nie obawiacie się takich głosów podczas sprzedaży?

Z.R.: Mówiliśmy to już kilka razy, cały proces sprzedaży był w 100 proc. przejrzysty, zaproponowaliśmy najwyższą cenę. Nie mamy sobie absolutnie nic do zarzucenia. Realizujemy postanowienia naszej umowy z przed trzech lat, wchodzimy na giełdę, jeśli podmioty skarbu państwa są zainteresowane udziałem w tym procesie, to oczywiście zapraszamy.

Szykowane są zmiany w Allegro?

P.P.: Ten biznes również rośnie w tempie ponad 20 proc. rocznie, zatem rewolucji nie szykujemy. W Polsce mamy dalej ogromne możliwości rozwoju, strategia obecności w e-commerce i handlu tradycyjnym wydaje się być atrakcyjna, ale to raczej projekt na przyszłość. Allegro ma największą potrzebę dalszego unowocześniania systemu logistyki, koszt dostawy to nadal problem dla klientów. Duże możliwości widzimy też jeśli chodzi o usługi finansowe, Polacy są bardzo otwarci na wszelkiego typu nowości. Gdy dosłownie kilka miesięcy temu polskie banki uruchamiały Blik nie brakowało głosów sceptycznych, dzisiaj widać jak bardzo rośnie zainteresowanie konsumentów takimi nowinkami.

Będą otwierane sklepy stacjonarne Allegro?

P.P. Może kiedyś, na razie się na to nie zanosi. Nie będziemy tez raczej kontynuować testowego projektu rozwoju serwisu na rynku niemieckim. Widzimy ogromne możliwości w Polsce, rynek zyskuje – podobnie jak w innych krajach regionu – z podstawowego powodu. Bogaci się klasa średnia, a w miarę wzrostu dochodów, rośnie skłonność do wydawania pieniędzy. Dlatego rynek handlu internetowego ma w Polsce świetlane perspektywy.

POLECAMY

KOMENTARZE