Reklama

Gorączka na rynku najmu

Wakacje to najbardziej gorący okres na rynku wynajmu mieszkań, a jego apogeum przypada na sierpień i wrzesień.

Aktualizacja: 23.08.2017 09:47 Publikacja: 22.08.2017 19:40

Po najlepsze mieszkania na wynajem ustawia się kolejka chętnych

Po najlepsze mieszkania na wynajem ustawia się kolejka chętnych

Foto: Fotolia

– Telefony dzwonią bez przerwy – mówi Kamil Wrotniak, doradca ds. nieruchomości z Łodzi. – Wakacje to najbardziej gorący okres na rynku najmu, a jego apogeum przypada na sierpień i wrzesień. Najbardziej pożądane są mieszkania tuż przy dużych ośrodkach akademickich. Właściciele najatrakcyjniejszych kawalerek i małych mieszkań dwupokojowych urządzają castingi na najemców.

Duże ożywienie widać także na warszawskim rynku. Michał Niewiński, pośrednik z agencji Mieszkanie24.com, mówi, że typowo studenckich lokali, czyli relatywnie tanich, z oddzielnymi pokojami i blisko uczelni, jest w ofercie coraz mniej.

Ankieta dla lokatora

Trochę tortu do podziału jest jeszcze w Krakowie. – Spóźnialscy, jak co roku, będą szukać mieszkań jeszcze do początku listopada – mówi Roksana Lipińska, dyrektor oddziału agencji Freedom Nieruchomości Kraków Śródmieście. – Jednak prawdziwa karuzela rusza pod koniec sierpnia. Mieszkań poszukują wszyscy – studenci, pracownicy korporacji, rodziny. Najemców znajdują także droższe lokale o wyższym standardzie – zauważa. Na najlepsze nieruchomości jest wielu chętnych. – Rozsądnym rozwiązaniem jest przeprowadzenie ankiety wśród potencjalnych lokatorów – radzi Roksana Lipińska. – Nie powinny dziwić pytania o źródło utrzymania, wysokość zarobków czy prośba o zaświadczenie od pracodawcy. Uczciwy, wypłacalny najemca nie powinien mieć problemów z udzieleniem popartych dokumentami odpowiedzi.

Na wzrost popytu na mieszkania na wynajem wskazuje także Maciej Górka, ekspert portalu Domiporta.pl. – W lipcu i sierpniu liczba klientów zainteresowanych takimi lokalami była o ponad 20 proc. większa niż w maju i czerwcu – mówi Górka. Za ten skok odpowiadają głównie szukający kwater studenci. – Najbardziej pożądane oferty często nawet nie trafiają do obiegu. Są wynajmowane za pośrednictwem kanałów social media albo poczty pantoflowej – zwraca uwagę ekspert serwisu Domiporta.pl. – Wśród studentów największym zainteresowaniem cieszą się oczywiście relatywnie tanie mieszkania.

Reklama
Reklama

W Warszawie, jak podkreśla Michał Niewiński, najtrudniej jest teraz o kawalerki z czynszem nieprzekraczającym 1,2 tys. zł i o dwupokojowe lokale do 1,6 tys. zł miesięcznie. – Malejąca podaż wpłynęła na wzrost stawek ofertowych – zauważa pośrednik. – Na jeden pokój trzeba mieć co najmniej 1,5 tys. zł, na dwa pokoje – 1,7 tys. zł, a na trzy – minimum 2,1 tys. zł. Ale i takich ofert ubywa. Pod koniec września o mieszkanie może być już bardzo trudno.

Inwestycyjne szaleństwo

Maciej Górka zauważa, że czynsze za mieszkania są bardzo zróżnicowane. – W Warszawie za kawalerkę o średnim standardzie, ale blisko uczelni, trzeba zapłacić ok. 1,9 tys. zł (już z opłatami administracyjnymi), a za mieszkanie dwupokojowe – 2,8 tys. zł – podaje ekspert Domiporty.pl. – Niewiele taniej jest w Krakowie czy we Wrocławiu, gdzie stawki najmu są niższe o 100–200 zł. W ostatnich dwóch latach czynsze w największych miastach wzrosły średnio o kilka procent.

W Łodzi znalezienie jednopokojowego lokalu za mniej niż 1 tys. zł jest już właściwie niemożliwe. – Koszty utrzymania rosną, stąd coroczne, regularne podwyżki – wyjaśnia Kamil Wrotniak. – Wynajem dwu-, trzypokojowego mieszkania, w zależności od powierzchni i standardu, kosztuje co najmniej 1,5 tys. zł miesięcznie. Na najdroższe lokale w apartamentowcach lub loftach trzeba mieć nawet 3–4 tys. zł.

Są studenci, którzy decydują się na stancje. – W mniejszych miastach stawki najmu za pokój zaczynają się od 350 zł miesięcznie – podaje Maciej Górka. – Im większa aglomeracja, tym wyższe czynsze. W Warszawie za pokój o przyzwoitym standardzie trzeba zapłacić około 1 tys. zł.

Rynek nieruchomości kusi kolejnych inwestorów. – To istne szaleństwo – ocenia Kamil Wrotniak. – Za jedno z najlepszych miejsc do zakupu mieszkania na wynajem uchodzi Łódź. Wynika to z niskich cen zakupu w relacji do stawek najmu. Nic więc dziwnego, że w mieście powstaje wiele miniakademików, czyli mieszkań dzielonych na pokoje. Każdy ma osobną umowę najmu – opowiada doradca z Łodzi.

Jak podaje Wrotniak, stopy zwrotu z takich inwestycji sięgają nawet kilkunastu procent w skali roku. – Posiadanie kilku tego typu nieruchomości daje od kilku do kilkunastu tysięcy złotych zysku miesięcznie – mówi ekspert.

Reklama
Reklama

Według Michała Niewińskiego inwestowanie w nieruchomości położone blisko uczelni jest zawsze warte rozważenia. – Stawki najmu mieszkań w takich miejscach są zawsze najwyższe. Lokale z dobrymi adresami rozchodzą się najszybciej – zauważa pośrednik z agencji Mieszkanie24.com. – Rentowność z najmu mieszkań studenckich to nawet 7 proc.

Także Roksana Lipińska jest przekonana, że warto inwestować w zakup mieszkania na wynajem. – W Krakowie rentowność może przekroczyć 6 proc. Przy wyodrębnieniu w mieszkaniu czterech pokoi to nawet 8 proc. w skali roku.

Nieruchomości
Rejestr Cen Nieruchomości otwarty. Rynek bardziej przejrzysty, ale są hamulce
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Nieruchomości
Lublin, drony, obligacje. Interbud planuje ekspansję do nowych miast
Nieruchomości
Parki handlowe dojrzewają, galerie zyskują drugie życie
Nieruchomości
Francuscy inwestorzy zrzucili się na magazyn 7R w Polsce
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama