Wynagrodzenia

Pracownicze plany kapitałowe. Po wejściu PPK Polacy mogą żądać podwyżek

Adobe Stock
Obciążenie pracodawców składkami na PPK zbiegnie się ze zniesieniem limitu 30-krotności składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Firmy nie będą więc chciały płacić na nowe programy większych kwot niż minimalne.

Pracownicze plany kapitałowe (PPK) wpłyną na finanse firm, które będą musiały wyłożyć dużą część oszczędzanej kwoty, a już teraz borykają się z rosnącymi kosztami pracy.

– Konieczność uczestniczenia w PPK tylko ten problem powiększy – docelowo będą musiały one wydać kilka miliardów złotych rocznie, co jest jednoznaczne z podwyższeniem stawki CIT o dobre 3–4 proc., gdy na świecie podatki się raczej obniża – mówi Marcin Materna, szef działu analiz Millenium DM.

Dla pracodawcy tym większy koszt, im więcej zatrudnianych przez nich pracowników zdecyduje się na dalsze uczestnictwo w nowym planie. – Zakładając, że w ciągu trzech lat od momentu wprowadzenia programu przystąpi do niego 70 proc. uprawnionych, łączna wartość składki wnoszonej przez pracodawców wyniosłaby zgodnie z naszymi szacunkami ok. 7,7 mld zł rocznie – mówi Łukasz Kozłowski, główny ekonomista, Pracodawcy RP.

Wejście PPK zbiega się czasie ze zniesieniem limitu 30-krotności wynagrodzenia składek na ubezpieczenia społeczne i rentowe. – Można oczekiwać, że firmy częściowo będą rekompensować ten wzrost kosztów, ograniczając skalę planowanych podwyżek wynagrodzeń – tłumaczy Łukasz Kozłowski. W tych okolicznościach nie można spodziewać się składek do PPK większych niż minimalne wymagane ustawą.

Na tym nie koniec problemów dla firm. Jak przewiduje dr Marcin Wojewódka, radca prawny, partner w kancelarii Wojewódka i Wspólnicy Sp.k., można się spodziewać, że duża grupa pracowników będzie oczekiwała podwyżek celowych czy raczej wyrównania wyłomu w wynagrodzeniu netto, jakie przyniesie zapowiadana 2-proc. obligatoryjna składka pracownika. Według wyliczeń banku BZ WBK składka po stronie pracodawcy spowoduje wzrost kosztów pracy o ok. 3–8 mld zł rocznie, a zniesienie limitu 30-krotności wynagrodzeń podniesie je o ok. 1 mld zł w skali rocznej.

Eksperci spodziewają się, że wzrośnie zainteresowanie tworzeniem pracowniczych programów emerytalnych, już bardzo wysokie od kilku miesięcy, odkąd pojawił się pomysł wprowadzenia PPK. Projekt nowej regulacji przewiduje, że firmy, które prowadzą PPE i odprowadzają składki podstawowe w wysokości co najmniej 3,5 proc. wynagrodzenia, nie muszą tworzyć PPK. Projekt ustawy o PPK ujednolica też wysokość maksymalnych kosztów zarządzania PPE z tymi w PPK na poziomie 0,6 proc.

– Ze względu na zwiększone koszty wejścia do systemu PPK – czyli 1,5 pkt proc. po stronie pracodawcy i 2 pkt proc. po stronie pracownika – nowe rozwiązanie obciąży w całości koszty pracodawcy – wyjaśnia Marek Kowalski, przewodniczący Federacji Przedsiębiorców Polskich. – Przykładowo we wszystkich kontraktach na rynku zamówień publicznych firmy będą mogły zwaloryzować – czyli przenieść na klienta – wyłącznie rosnące koszty po stronie pracodawcy. Koszty po stronie pracownika będą obciążać budżety wykonawców – zauważa Kowalski.

Co się zmieni po reformie

Zgodnie z założeniami reformy emerytalnej pracownik będzie odkładał na PPK 2 proc. podstawy składek na ubezpieczenie emerytalne i rentowe, a pracodawca dopłacał 1,5 proc. Pracownik będzie mógł zadeklarować wpłacanie kolejnych 2 proc. podstawy tytułem dodatkowej dobrowolnej składki, a pracodawca – do 2,5 proc.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL