Wydawnicze Premiery Miesiąca

Gdybyśmy tylko chcieli posłuchać… („Dziewczyna z daleka”, Wydawnictwo Novae Res 2017)

Sulistrowice, Dolny Śląsk. Tuż przed domem pani Nataszy – kobiety nazywanej przez większość tubylców pogardliwie „starą Niemrą” – jej wnuczka Lena znajduje ciało młodego mężczyzny. Szczęście w nieszczęściu – jedyny zgon, jaki ów delikwent zaliczył, to ten alkoholowy. Dość szybko trafia do szpitala, gdzie wraca do sił. Tymczasem z jego dokumentów wynika, że nazywa się Artur Adams i jest Brytyjczykiem, który z niewyjaśnionych przyczyn przybył pod dom kobiety, przynosząc z sobą garść starych fotografii oraz srebrną piersiówkę pamiętającą wojenne czasy.

Tak rozpoczyna się najnowsza powieść Magdaleny Knedler pt. „Dziewczyna z daleka” (Wydawnictwo Novae Res).

 

 

 

 

To nie tak, że młodzieniec spił się jej zawartością – ta piersiówka przywodzi Nataszy na myśl przeszłość. Skrywaną przed rodziną i bliskimi w najgłębszej tajemnicy. Na dodatek taką, zgodnie z którą ów chłopak absolutnie nie miał możliwości wejść w posiadanie tego przedmiotu. Skąd ma zatem piersiówkę? Jak naprawdę wyglądała skrywana przez Nataszę Silsterwitz historia? Artur Adams dąży do rozmowy ze starowinką, by połączyć jej wiedzę i zdobyte przez siebie informacje w jedną, spójną opowieść: o miłości, zdradzie i Syberii…


Magdalena Knedler kreśli przed nami słodko-gorzką, opartą na wielu autentycznych historiach, opowieść o ludziach, których wojna nie tylko rozdzieliła, ale i rozsiała w różne miejsca na świecie, w tym do syberyjskich łagrów. Stopniowo odkrywamy realia tamtego smutnego okresu historii świata, zarazem odkrywając historię kobiety, która pokochała pewnego mężczyznę z ufnością i przekonaniem, że będą żyli długo i szczęśliwie. Tymczasem los przygotował dla nich inny zestaw kart w tej grze…
„Dziewczyna z daleka” momentami bawi, jednak w ogromnej części jest to poważna, nieco smutna, ale przede wszystkim ambitna opowieść o przekleństwie wojny, syberyjskich realiach, życiu w czasach okupacji. To historia, którą wielu z nas mogłoby usłyszeć od swoich dziadków lub pradziadków – pod warunkiem, że chcielibyśmy posłuchać. No, i zakładając, że nie zamierzają – jak książkowa Natasza – skrywać tajemnicy, licząc na to, że nie trzeba będzie jej nigdy wyjawiać.


Przemysław Garczyński, 3telnik.pl

Źródło: Materiał partnera

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL