Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wydawnicze Premiery Miesišca

Magdalena Knedler – dziewczyna, która igra z konwencjami

Na literackie salony weszła jak burza i od razu zdobyła serca czytelników! Najpierw był debiut „Pan Darcy nie żyje” - powieœć nawišzujšca do twórczoœci słynnej Jane Austen, potem trylogia kryminalna „Nic oprócz”, a równolegle z nimi ambitna i głęboko refleksyjna „Winda”. We wrzeœniu w księgarniach ukażš się „Klamki i Dzwonki” – powieœć obyczajowa z wštkiem sensacyjnym i romansowym.

 

Twoja twórczoœć to istna hybryda gatunkowa. Skšd się to bierze? Szukasz swojego miejsca w literaturze?

Oczywiœcie, że szukam. Obawiam się, co będzie, kiedy je znajdę. Szukanie zawsze prowokuje człowieka do wzmożonego wysiłku, stawiania sobie poprzeczki coraz wyżej, rzucania sobie nowych wyzwań. Zadajesz sobie pytanie - co by było, gdybym spróbowała tego? I oczywiœcie nie odpowiesz na nie, dopóki nie spróbujesz. Takie sposoby poszukiwania własnej drogi nie zawsze kończš się sukcesem, ale z pewnoœciš pomagajš unikać pokusy, by pójœć na łatwiznę. U mnie literacka różnorodnoœć gatunkowa może wynikać również z tego, że sama jestem typem czytelnika, który nie ogranicza się do jednego gatunku. Powiem więcej - czytam wszystko. Choć oczywiœcie mam swoje ulubione konwencje i motywy.

Co cenisz najbardziej?

Najwyżej chyba cenię gatunkowe hybrydy i bardzo mnie zawsze irytujš wszelkie próby klasyfikowania i szufladkowania literatury. Przerobiliœmy postmodernizm i nawoływanie do zachowania czystoœci gatunkowej uważam za nieco anachroniczne. Oczywiœcie rozumiem, że ksišżka jest także produktem i trzeba z niš trafić do konkretnego grona odbiorców. Trzeba jš umieœcić na opatrzonej odpowiedniš etykietkš półce. Dlatego nie jest mi łatwo jako autorce. Wcišż brzęczy mi w uszach cytat z Carlosa Fuentesa, jednego z moich ulubionych pisarzy. „Nie klasyfikuj mnie, czytaj mnie. Jestem pisarzem, nie gatunkiem”.

 

Poruszanie się w granicach tej samej konwencji lub nawet kontynuowanie przez lata jednej serii wydawniczej musi jednak wiele spraw ułatwiać. Przede wszystkim pozyskanie szerokiego grona czytelników, którzy lubiš to, co znane.

Zdaję sobie z tego doskonale sprawę.   Mam jednak nadzieję, że trafię na takich czytelników, którzy nie ograniczajš się do jednej konwencji. Odbiorców otwartych, ciekawych, chętnych do tego, by wychodzić poza schematy, jest coraz więcej. Bardzo mnie to cieszy. Trzymanie się jednego gatunku lub jednej serii wydawniczej jest dla mnie porównywalne z sytuacjš aktora, który przez całe życie gra w jednym serialu lub na przykład tylko w filmach sensacyjnych. Jest wielu takich pisarzy, którzy poruszajš się w różnych konwencjach. Jak choćby Arturo Perez Reverte, który ma na swoim koncie między innymi i serię powieœci historycznych o kapitanie Alatriste, i kryminał z kluczem – „Szachownicę flamandzkš”, i powieœć przygodowo-psychologicznš o poszukiwaniu zatopionych skarbów – „Cmentarzysko bezimiennych statków”, i horror – „Klub Dumas”. Jak widać da się ?

W takim razie o czym sš „Klamki i dzwonki” i czemu Twoim zdaniem warto je przeczytać?

„Klamki i dzwonki” to ksišżka bardzo dla mnie ważna. Moja pierwsza powieœć obyczajowa, której akcja toczy się w całoœci w moim rodzinnym Wrocławiu. Każde z opisanych w niej miejsc wišże się dla mnie z jakimiœ wspomnieniami. Jest to przede wszystkim opowieœć o miłoœci, ale nie do końca romans. Raczej historia ludzi, którzy uczš się kochać, dojrzewajš do odpowiedzialnoœci za drugiego człowieka. Bo przecież miłoœć zawsze jest z tš odpowiedzialnoœciš zwišzana. To także opowieœć o dorastaniu, a raczej o próbie dorastania - może nawet o tym, że w głębi serca zawsze pozostajemy dziećmi, które bojš się wchodzić w zwišzki, podejmować samodzielne decyzje i ponosić ich konsekwencje. To narracja o uwikłaniu w społeczno-zawodowo-rodzinne relacje, powieœć o œmierci i o zaczynaniu życia od nowa, o tym, że „love isn't always on time”, jak głosi tekst jednej z popularnych piosenek. Chwilami jest chyba nawet zabawnie...

Jesteœ nietypowš osobš. Bardzo poukładanš, a jednoczeœnie niepozbawionš fantazji. Codziennie wstajesz o 4.55. Skšd wzišł się taki zwyczaj?

Jaka 4:55? Wstaję o 5:11! Druga opcja to 5:28. Z moim poukładaniem to bym jednak nie przesadzała. Ostatnio przeczytałam ciekawy artykuł o tym, że najinteligentniejsi ludzie sš bałaganiarzami, mało œpiš i dużo przeklinajš - tego się będę trzymała :) Jestem poukładana w kwestiach zawodowych - zawsze robię wszystko na czas, narzucam sobie dyscyplinę, sama siebie kontroluję. A tak ogólnie, w życiu? Nie za bardzo. Jeœli mam do wyboru posprzštać w domu i ugotować obiad lub zrobić z mojš córkš kolaż i powycinać psy z gazety, to zawsze wybiorę to drugie...

A skšd się wzięła ta 5:11?

Kiedyœ wstawałam o 5:10, ale pewnego razu przyszła mi do głowy absurdalna myœl: „jeszcze minutkę”. No przecież jestem poważnym człowiekiem! Minutka to minutka. Tak została 5:11. Nie, nie zasiadam od razu do pracy. Jestem typem człowieka, który potrzebuje dużo czasu, żeby się obudzić, toteż po przebudzeniu snuję się po domu z kubkiem kawy i nie robię nic produktywnego. Ale oczywiœcie myœlę, więc zdarza się, że o tej dziwnej godzinie, kiedy jest cicho, spokojnie, nierzadko ciemno - przychodzš mi do głowy pomysły na nowe fabuły.

Jesteœ przyjaciółkš Agnieszki Lingas-Łoniewskiej, jednej z najpopularniejszych pisarek literatury kobiecej w Polsce, która również zwišzana jest z wydawnictwem Novae Res. Czy taka przyjaŸń pomaga czy przeszkadza w osišganiu sukcesów?

Agnieszka zachęciła mnie do pisania, więc jak mogłabym powiedzieć, że taka przyjaŸń mi w czymœ przeszkadza? Współpracowałyœmy przy portalu Czytajmy Polskich Autorów - Agnieszka jest jego szefowš, a ja pisałam recenzje. Zwróciła uwagę na to, że dobrze mi ta robota idzie i wsparła mnie swoim doœwiadczeniem. Pomyœlałam, że może moje marzenia o pisaniu nie sš tak do końca głupie i coœ z tym da się zrobić. Agnieszka i ja jesteœmy na różnych etapach rozwoju twórczoœci - ona ma na swoim koncie wiele publikacji, szerokie grono odbiorców i tkwi w branży od kilku lat. Ja dopiero zaczynam. Myœlę, że dobrze nam się ta znajomoœć rozwija. Każdy, kto widział nas razem (lub słyszał) musi to potwierdzić. Bardzo lubię też Martę Reich i Saszę Hady, młode autorki powieœci kryminalnych, z którymi podtrzymuję sympatyczne kontakty. Takie relacje sš dla mnie ważne. Pisanie bywa niewdzięczne i dobrze czasem porozmawiać z kimœ, kto zna temat od podszewki.

Jakie sš Twoje dalsze plany pisarskie?

Plany sš ambitne. Niechaj to będzie niespodzianka . Zdradzę tylko, że oprócz 3 tomu trylogii „Nic oprócz…” planujemy z wydawnictwem Novae Res powieœć obyczajowo-historycznš z tajemnicš z przeszłoœci, zbrodniš, litewskim dworkiem i Syberiš w tle. Teraz pracuję nad kolejnš powieœciš dla tej oficyny, ponieważ zwišzałam się z niš długoterminowym kontraktem. Nie zdradzę jednak, co to będzie, bo trudno mi się mówi o projektach œwieżych, dopiero nadgryzionych. Z pewnoœciš jednak postaram się znowu Was zaskoczyć...

 

 

 

ródło: MATERIAŁ PARTNERA

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL