Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wybory we Francji

Czernecki: Macron uratuje Europę?

AFP
Przed wyborami prezydenckimi cichy faworyt UE ma problemy z przekonaniem Francuzów, że jest jedynš zaporš dla Marine Le Pen – pisze historyk idei.

Po raz pierwszy w historii V Republiki Francuskiej może się zdarzyć, że do drugiej tury wyborów prezydenckich nie wejdzie żaden z kandydatów dwóch głównych partii. Oznaczałoby to, że Francuzi za jednym zamachem odrzucili socjalistów i republikanów, czyli dwie formacje, z których jedna zawsze rzšdziła krajem.

W tych bezprecedensowych realiach wyróżnia się 39-letni Emmanuel Macron. Ta wschodzšca gwiazda nadsekwańskiej polityki od poczštku roku dzieli z Marine Le Pen prowadzenie w sondażach, z poparciem co czwartego ankietowanego. Samozwańczy człowiek centrum, bezpartyjny były minister gospodarki, założyciel ruchu En Marche! (Naprzód) wyłamał się z tradycyjnego podziału na lewicę i prawicę, proponujšc wyborcom innš od dotychczas panujšcej linię politycznego podziału. Ustawia się on w roli głównego krytyka przewodniczšcej Frontu Narodowego, przeciwstawiajšc konserwatywne wstecznictwo rywalki swojej reformatorskiej i progresywnej wizji polityki.

Nie ma alternatywy?

Przetasowanie barykad było uzasadnione wobec skutecznych podchodów, jakie partia Le Pen czyni w œrodowiskach robotniczych tradycyjnie głosujšcych na socjalistów. Jednak aby pełniej zobrazować obecnš rozgrywkę wyborczš, uwzględnić należy też Jean-Luca Mélenchona i Françoisa Fillona. Ten pierwszy w ostatnim miesišcu pozostawił w tyle kandydata socjalistów. Wzrost poparcia zanotował też borykajšcy się ze skandalami kandydat prawicy republikańskiej.

Rozkładajšc program czterech aspirantów na sferę ekonomicznš i społecznš, można przyjšć cztery warianty: program otwarty gospodarczo i progresywny społecznie (Macron), otwarty gospodarczo i konserwatywny społecznie (Fillon), zamknięty gospodarczo i konserwatywny społecznie (Le Pen) oraz zamknięty gospodarczo i progresywny społecznie (Mélenchon). Francuzi dzielš się z grubsza na cztery grupy wyborców odpowiadajšce tym czterem wariantom. I tak Mélenchon, kandydat radykalnej lewicy, dzieli z Marine Le Pen eurosceptycyzm i nieufnoœć wobec międzynarodowych instytucji finansowych. Z kolei Fillon podobnie do szefowej Frontu Narodowego rozumie problem uchodŸców i imigrantów. Natomiast Macron zgadza się z Mélenchonem co do ułatwienia kobietom dostępu do technik wspomaganego rozrodu i ma podobnš do eurodeputowanego wrażliwoœć dla ekologii. Z Fillonem za to kandydata En Marche! łšczy wizja konkurencyjnej francuskiej gospodarki na liberalnych zasadach czy chęć zwalczania etatyzmu i biurokracji państwowej.

Dychotomia, jakš od poczštku kampanii stara się narzucić Francuzom sztab Macrona, ma na celu pogodzenie wyborców z przeœwiadczeniem, że „nie ma alternatywy", że trzeba dokonać wyboru pomiędzy niebezpiecznym anachronizmem i odważnš nowoczesnoœciš. Nie ułatwia ona jednak zrozumienia faktycznych podziałów w kraju. Wobec zagrożenia wygranš Frontu Narodowego we Francji zawsze pada apel o oddanie „użytecznego głosu" (le vote utile), czyli głosowania na kandydata, który w drugiej turze zbierze najszerszš koalicję antylepenowskš. Z tej taktyki dotychczas najlepiej korzystał kandydat centrum. Jednak wedle obecnych sondaży z Marine Le Pen wygrywa w drugiej turze każdy z pozostałych trzech kandydatów. Trudno więc dziœ Macronowi przedstawiać się jako jedyna zapora przed falš prawicowego populizmu. Z kolei 30 proc. wyborców nie podjęło jeszcze decyzji, na kogo odda głos. Oznacza to, że szanse Marine Le Pen na wygranš w drugiej turze zależeć będš od tego, czy zdoła przycišgnšć ten niezdecydowany elektorat.

Dodatkowo sytuację komplikuje fakt, iż sš to wybory najsilniej w historii Francji naznaczone fenomenem nomadyzmu. Chodzi o swobodne odchodzenie wyborcy od preferencji, jakich należałoby się po nim spodziewać na podstawie przynależnoœci do danej grupy społeczno-ekonomicznej czy do danej kategorii charakterologicznej (w zależnoœci od teorii), a którymi dotychczas parcelowano elektorat.

Fakty te oraz ogólne zwštpienie co do trafnoœci sondaży powodujš, że poczucie niepewnoœci jest ogromne.

Wyborca na czas okreœlony

Sytuacja stała się bardziej skomplikowana, aniżeli życzyłby sobie tego cichy faworyt Europy. A należy zauważyć, że dotychczas Macron miał dużo szczęœcia. Podał się do dymisji w rzšdzie wystarczajšco wczeœnie, aby móc przedstawić siebie jako kandydata œwieżego. Ogłaszajšc swojš kandydaturę, wbił gwóŸdŸ do trumny obecnego prezydenta, który do samego końca nie chciał uwierzyć w możliwoœć „zdrady" swojego podopiecznego. To w następstwie tej decyzji Macrona Hollande ostatecznie porzucił aspiracje ubiegania się o drugš prezydenckš kadencję.

Szlak wyborczy rozpoczšł się dla młodego centrysty seriš sprzyjajšcych mu wydarzeń. Prawybory na prawicy niespodziewanie wygrał François Fillon, który wyprzedził bardziej centrowego faworyta Alaina Juppé, otwierajšc przestrzeń do zagospodarowania wœród umiarkowanych wyborców prawicy. Wprawdzie były premier wygrał pewnie, przy dużej frekwencji, katapultujšc się na poczštku roku na drugie miejsce w sondażach, jednak przewagę tę Fillon szybko stracił w obliczu nepotyzmu, jakiego okazał się być sprawcš w przeszłoœci.

Tymczasem, wbrew nawoływaniom socjalistów, kandydat En Marche! zdecydował się nie uczestniczyć w prawyborach tej partii, zasłaniajšc się brakiem członkostwa. Faworytem wyborów na lewicy został urzędujšcy do tego momentu premier Manuel Valls, którego centrolewicowa pozycja stanowiła zagrożenie dla byłego ministra gospodarki. Jednak i on przegrał z bardziej lewicowym Benoit Hamonem, który dziœ tonie wraz ze swojš partiš, będšc na pištej pozycji w sondażach.

W obliczu dochodzenia na prawicy i podziałów na lewicy Macron doczekał się poparcia kilku ważnych postaci, w tym członków Partii Republikańskiej, centrowego François Bayrou oraz samego Manuela Vallsa, wzmacniajšc wrażenie swojej nieuchronnej wygranej. A jednak, mimo czołowej pozycji w sondażach kandydat centrum ma piętę achillesowš. Posiada niski żelazny elektorat. Tylko 68 proc. wyborców Macrona jest pewna decyzji, w porównaniu do 80 proc. w przypadku Fillona czy 85 proc. w przypadku Le Pen. Choć więc w projekcjach w drugiej turze Macron komfortowo wygrywa z Le Pen, na ostatniej prostej awans do niej nie jest oczywisty.

Z czego wynika brak przekonania do kandydata En Marche!? Paradoksalnie z tego samego, z czego bierze się fenomen jego poparcia. Coraz więcej wyborców traktuje swój głos jak umowę na czas okreœlony z możliwoœciš natychmiastowego wypowiedzenia. Wyborcy lewicy, którzy deklarujš dziœ intencje przeniesienia głosu z socjalistów na Macrona nie uważajš, iż dokonywaliby zdrady ideałów. Odwrotnie, przekonani sš o tym, iż decyzja taka odpowiada ich faktycznym poglšdom. Nie porzucajšc liberalizmu obyczajowego oraz proeuropejskiej postawy, których wyznawcami zawsze byli socjaliœci, oddajšc głos na Macrona, mogš wyrazić swój sprzeciw wobec polityki gospodarczej tej partii. Jednak stopniowa utrata znaczenia tradycyjnego podziału, który od Rewolucji Francuskiej okreœlał przynależnoœć politycznš Francuzów, oznacza zarazem większš zmiennoœć wœród wyborców i większš niepewnoœć co do faktycznej intencji kandydatów takich jak Macron.

Poruszyć Francję

Macronizm czerpie z dwóch wartoœci wywodzšcych się tak z klasycznej francuskiej lewicy, jak i prawicy – równoœć i wolnoœci. Integruje je w projekt zbudowany wokół terminologii woli i mobilnoœci. Od nazwy inicjatywy politycznej poczšwszy (En Marche! – z charakterystycznym wykrzyknikiem niczym komenda do ogólnej mobilizacji), na tytule ksišżki z programem politycznym („Révolution") skończywszy, dyskurs sprawczoœci i ruchu jest wszechobecny. Odnosi się to do mobilnoœci geograficznej, zawodowej, społecznej czy fizycznej.

Razem z Macronem Francja ma przemaszerować do nowego œwiata, stawiajšc czoła „wielkiej transformacji", jaka ma dziœ miejsce. Aby to osišgnšć, należy rozbić bariery strukturalne, które pod pretekstem ochrony ogółu broniš interesów partykularnych, stojšcych na drodze do awansu zwykłych Francuzów. Należy stworzyć system, który kultywować będzie talent i wynagradzać pracę oraz profesjonalizm. A to wszystko bez zrywania z zasadniczym kształtem V Republiki, utrzymujšc czy wręcz odnawiajšc jej podstawowy nacisk na równoœć obywateli.

Projekt ten jest polityczny par-excellence. Zdaniem autora „Révolution" zastój społeczeństwa francuskiego uderza w samš esencję demokracji, neutralizujšc odruch emancypacyjny. Zbytnia centralizacja władzy w Paryżu połšczona z petryfikacjš społecznš wprowadza poczucie „beznadziei", „osłabiajšc wszystkie klasyczne formy organizacji poœredniczšcych", w których obywatele winni kultywować demokratyczne nawyki. Dynamika, do której nawołuje Macron, jest odpowiedziš na diagnozę samego stanu demokracji. Ta wrażliwoœć, oczytanego skšdinšd, prezydenckiego kandydata, przywodzi na myœl subtelnš analizę stanu Francji, jakš dwa wieki temu przeprowadził jego rodak Alexis de Tocqueville w ksišżce „Dawny Ustrój i Rewolucja".

Cała Unia patrzy

Czy ta diagnoza i wynikajšca z niej oferta polityczna przekonajš Francuzów, aby poprzeć Emmanuela Macrona na poziomie wystarczajšcym, by powstrzymać groŸny resentyment Frontu Narodowego? Oceniajšc po działaniach międzynarodowych instytucji finansowych, niepewnoœć jest duża. Z perspektywy Brukseli w wyborach francuskich waży się przyszłoœć Europy. Wystarczy, że do drugiej tury na miejsce Macrona wejdzie antyeuropejski i prorosyjski Jean-Luc Mélenchon, aby Frexit stał się prawdopodobny.

Wzrok całej Unii skierowany jest dziœ na Francję, i to w rękach Francuzów spoczywa ponownie los Europy.

Autor jest historykiem idei w Zakładzie Historii Myœli Społecznej UW, absolwentem Columbia University, członkiem Rady Fundacji EFC

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL