Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Wybór przewodniczšcego RE

Szułdrzyński: Kronika dyplomatycznej katastrofy

AFP
Akcja „Tusk" nie była żadnym masterplanem PiS. To była spontaniczna gra ambicji, napięć w obozie władzy i niechęci wobec Donalda Tuska. Mieszanka okazała się wybuchowa.

Pomysł, by Jacek Saryusz-Wolski był polskim kandydatem na przewodniczšcego Rady Europejskiej, pojawił się już kilka miesięcy temu. Jako sposób, by wyjœć z twarzš ze sprzeciwu wobec poparcia dla Donalda Tuska, wysunšł go wicepremier Jarosław Gowin. Chodziło o grę na użytek wewnętrzny, dzięki której PiS miałby dwie korzyœci – osłabiłby delegację Platformy Obywatelskiej w Parlamencie Europejskim, zabierajšc jednego posła, i mógłby pokazać, że rzšd nie kieruje się irracjonalnš niechęciš do byłego premiera, tylko ma lepszego, niezwišzanego z obozem władzy kandydata. Tyle tylko że gdy pod koniec ubiegłego roku koncepcja się pojawiła, nie przypadła do gustu Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Warto przypomnieć, że wtedy – choć zaostrzały się wypowiedzi prezesa PiS – prawdopodobnie nie było jeszcze decyzji o tym, co zrobić z Tuskiem. Jeszcze w połowie ubiegłego roku blisko zwišzany z kierownictwem PiS europoseł Ryszard Czarnecki pisał na łamach „Rzeczpospolitej", że jeœli swym zachowaniem szef Rady Europejskiej nie przekreœli swoich szans, PiS nie złamie zasady, że Polska powinna popierać Polaka. Wraz z upływem czasu Kaczyński jednak coraz bardziej stanowczo artykułował swojš niechęć do Tuska. Gdy pod koniec stycznia w wywiadzie dla „Gazety Polskiej" prezes PiS po raz pierwszy definitywnie wykluczył możliwoœć poparcia Tuska na drugš kadencję, wszystko zaczęło przyspieszać. Kaczyński – jak wynika z naszych informacji – uwierzył grupie polityków (między innymi kilku europosłom PiS), którzy zaczęli go przekonywać, że zablokowanie Donalda Tuska jest realne.

W wywiadzie dla „GP", udzielonym w zeszłym tygodniu, Kaczyński stwierdził, że zgłoszenie Saryusz-Wolskiego uruchomi powstanie nowej giełdy nazwisk i pojawiš się nowi kandydaci ze strony lewicy oraz że Tuska nie poprš Węgry.

Z dzisiejszej perspektywy widać, że decyzja podjęta przez prezesa oparta była na całkowicie nieprawdziwych przesłankach.

Równoczeœnie dały o sobie znać tarcia wewnštrz obozu władzy. Zaczęła się bowiem pojawiać nieufnoœć, czy oœrodek rzšdowy będzie rzeczywiœcie wystarczajšco gorliwie walczył z Tuskiem. Nie jest bowiem tajemnicš, że na posiedzeniach Rady Europejskiej Beata Szydło nie toczyła z nim żadnych wojen, w ogóle nie zachowywała się zbyt ofensywnie. Również dyplomaci – w przeciwieństwie do otoczenia Kaczyńskiego – nie wierzyli w powodzenie tej misji. Dlatego też Komitet Polityczny PiS przegłosował uchwałę, która zabraniała rzšdowi poparcia Tuska.

A tygodnik „W Sieci" napisał o wniosku o odwołanie ministra do spraw europejskich Konrada Szymańskiego. Z naszych informacji wynika jednak, że nie był to wniosek jedyny.

Wszystko dlatego, że zarówno Szydło, Szymański, jak i sam szef MSZ Witold Waszczykowski byli œwiadomi, że zgłoszenie kandydatury Jacka Saryusz-Wolskiego na szefa Rady Europejskiej na cztery dni przed szczytem UE musi zakończyć się katastrofš.

Być może gdyby PiS wyszedł ze swojš inicjatywš wczeœniej, mógłby próbować budować jakieœ sojusze i przynajmniej doprowadzić do sytuacji, w której wybór Tuska nie byłby tak jednoznaczny. A tak wszystkie państwa poza Polskš zagłosowały za przedłużeniem jego kadencji, a Polska znalazła się w bardzo trudnej sytuacji międzynarodowej.

Teraz więc paradoksalnie prezes PiS, mimo że przegrał rozgrywkę w Brukseli, w kraju ma sytuację wygodnš. Może chwalić premier Szydło za twardš postawę na szczycie, gdy sprzeciwiła się innym państwom. Ale gdy zmieni zdanie, może dokonać zmian w obozie władzy i wykorzystać tš klęskę do tego, by domagać się dymisji np. w MSZ. By nikt nie mógł się czuć zbyt pewny swego stanowiska.

masz pytanie, wyœlij e-mail do autora: m.szuldrzynski@rp.pl

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL