Reklama

Zmarł Jerzy Górzański

Zmarł Jerzy Górzański – poeta, pisarz, dziennikarz, a w przeszłości piłkarz Polonii Warszawa. Dla znajomych „Górka". Mniej więcej w tym samym czasie juniorem Polonii był Jan Englert, do kosza rzucał piłkę Wiktor Zborowski, a do wody skakał z wieży Antoni Macierewicz.

Aktualizacja: 29.08.2016 21:27 Publikacja: 29.08.2016 19:33

Jerzy Górzański

Jerzy Górzański

Foto: Fotorzepa, Wojciech Grzędziński

„Górka" grał na Konwiktorskiej w latach 50. i 60. Wcześniej, na błoniach Stadionu Dziesięciolecia wypatrzył go poszukiwacz talentów, legenda powojennych Czarnych Koszul Jerzy Szularz. Trenowali go też inni słynni piłkarze: Władysław Szczepaniak i Edward Brzozowski. Z Andrzejem Strejlauem „Górka" grał w reprezentacji Warszawy juniorów. Dopóki jednak Polonia występowała w II lidze, w pierwszej jedenastce wychodzili lepsi niż on. Szczęście, które się do niego uśmiechnęło, było zarazem nieszczęściem Polonii. Jesienią 1961 roku spadła do trzeciej ligi i na ostatni mecz, z Garbarnią do Krakowa, pojechała drużyna z kilkoma rezerwowymi. W ten sposób Jurek rozegrał 90 minut w drugiej lidze, ale za to w pierwszej drużynie Polonii.

„Górka" miał już wtedy za sobą debiut poetycki we „Współczesności" i wkrótce literatura wygrała z futbolem. Przez lata Jurek tworzył nierozłączną parę z Krzyśkiem Mętrakiem, również poetą i pisarzem, ale przede wszystkim krytykiem filmowym. Byli żywym świadectwem związków sportu z kulturą, ozdobą salonu „U Zaorka", w ursynowskim mieszkaniu Janusza Zaorskiego, gdzie wszyscy chcieli oglądać transmisje meczów, ale dopuszczani byli nieliczni.

Jurek był też napastnikiem dziennikarskiej drużyny FC Publikator, z którą przemierzaliśmy polskie boiska. Kiedy na jakimś słabym meczu Polonii chcieliśmy poprawić sobie nastrój, przypominaliśmy, jak z mojego podania Jurek strzelił głową bramkę oldbojom Lublinianki na jej stadionie.

Lubiłem jego prozę. Zwłaszcza wspomnienia z dzieciństwa i młodości, spędzonych na Pradze – przy Wileńskiej, Stalowej, 11 Listopada. Jurek miał staroświecki zwyczaj wysyłania kartek i listów. W książce „Dziennik zdarzeń i dopowiedzeń" wciąż mam kartkę z zaproszeniem na promocję i prośbę łączącą się z 70. rocznicą jego urodzin: o koszulkę reprezentacji Polski z tym numerem i jego nazwiskiem.

W pierwszym wydaniu „Mojej historii futbolu" zamieściłem otrzymaną od niego starą pocztówkę, na której stoją piłkarze SK Polaban Nymburk, a wśród nich Bohumil Hrabal. „Górka" napisał: „Chętnie byśmy zagrali w tej drużynie, Stefciu".

Reklama
Reklama

Chorował od kilkunastu lat. Najpierw na serce, potem już na wszystko. Niemal do końca był wierny zasadzie, którą usłyszał od Tadeusza Różewicza: „Nie wypuszczaj pióra z ręki". Miał 77 lat.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama